SuperBiz wiadomości Prezes ZUS: pracownicy powinni zarabiać godnie. A w praktyce? Nadal nie zarabiają

Prezes ZUS: pracownicy powinni zarabiać godnie. A w praktyce? Nadal nie zarabiają

26.07.2017, godz. 16:40
ZUS upraszcza procedury
foto: EAST NEWS

Obniżenie wieku emerytalnego przez Prawo i Sprawiedliwość do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn ma swoich zwolenników i przeciwników. Choć reforma będzie obowiązywać od 1. października b.r., pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych już mają ręce pełne roboty. Urząd bowiem powołał doradców emerytalnych, którzy mają pomóc zdecydować czy przejście na emeryturę uprawnionych do pobierania świadczenia będzie dobrym krokiem.

Choć z reformy cieszą się emeryci, powodów do zadowolenia nie mają pracownicy ZUS-u. Zatrudnieni w zakładzie dużo wcześniej narzekali na niskie płace i nadgodziny, które w miesiącu znacznie wykraczały ponad normę, a wygląda na to, że lepiej nie będzie.

Prezes ZUS, Gertruda Uścińska w rozmowie z „Gazetą Wyborczą" zdradza, jakich efektów reformy spodziewa się w placówkach. Z wywiadu można dowiedzieć się kilku przerażających faktów. Na przykład? Obniżenie wieku emerytalnego sprawi, że 9 tys. pracowników urzędu będzie wyrabiać nadgodziny. Niewykluczone, że będą pracować również w soboty.

Zobacz także: 500 Plus dla emerytów. Rafalska zdradza, kiedy program wejdzie w życie


Powodem do narzekań od zawsze była również płaca. Wydawać by się mogło, że nie jest wcale tak źle: średnie wynagrodzenie w ZUS-ie wynosi 4040 złotych brutto. Jest to jednak mniej niż przeciętna średnia krajowa. Co więcej, pensja to obejmuje już nagrody i tzw. trzynastki. Obecnie jednak ponad 23,5 tys. zatrudnionych (tj. ok. 52 proc.) zarabia w urzędzie pomiędzy 2 tys. a 3800 złotych brutto. Są to również osoby z 20-letnim stażem! Od 1. stycznia b.r. wynagrodzenie w ZUS wzrosło do 2150 złotych brutto. Nie jest to jednak nadal powód do zadowolenia...
„Podkreślam, że chciałabym, aby wszyscy pracownicy ZUS zarabiali godnie i by ich wynagrodzenie odpowiadało wykonywanej pracy" - powiedziała w rozmowie z "GW" prezes Uścińska.

Sprawdź również: Rosja: 900 zł mandatu za plakat z hasłem „Zostań weganinem”


Problemem w ZUS-ie są również nadgodziny – ustawowo pracownik może „wyrobić" ich maksymalnie 150 godzin w miesiącu. Media donosiły, że nagminne jest zjawisko przekraczania „normy" w urzędach. Prezes twierdzi natomiast, że średnia przypadająca na pracownika to „niecałe 3 godziny". Pracownicy delegowani na doradców emerytalnych mają z kolei się "zmieścić się" w granicy 8 nadgodzin w tygodniu. W sumie będzie to więc ok. 850 tys. nadgodzin.
Niewykluczone jest, że będzie potrzebne otwarcie Zakładu również w sobotę. Jednak prezes podkreśla, że decydować o otwarciu placówki w dzień dotychczas wolny od pracy będą dyrektorzy oddziałów, a decyzja o przyjściu do pracy w tym dniu będzie dobrowolna oraz dodatkowo płatna.
Na pracę związaną z reformą emerytalną urząd ma mieć „zabezpieczone" 30 mln złotych. Za nadgodziny pracownicy mają otrzymać ok. 1 tys. złotych miesięcznie. Przewidziane mają być także nagrody dla najbardziej aktywnych.

Przeczytaj: Płacimy więcej, a dostajemy mniej. Tak oszukują nas producenci


Skąd więc nagłaśnianie problemu? Może dlatego, że w Zakładzie nadal trwa spór zbiorowy, a zarządzającym urzędem udało się osiągnąć porozumienie dopiero w zakresie jednego z pięciu postulatów - płacy. Pracownicy chcą jednak 700 złotych podwyżki, a dostali w tym roku jedynie 150 złotych. Rząd jasno podkreśla, że podana przez związkowców kwota jest poza ich zasięgiem.
W rozmowie pojawia się również zarzut w odniesieniu do dyrektorów placówek, którzy mają zachęcać osoby posiadające prawo do emerytury do odejścia z pracy. Prezes Uścińska stanowczo zaprzecza, wskazując, że „związki zawodowe muszą jedynie wiedzieć, jakie środki na odprawy (20 tys. złotych na osobę – przyp.red.) zamrozić. (...) Nikogo nie zmuszamy" - powiedziała.
Kolejnym problemem ma być odpowiedzialność cywilna. W związku z przemęczeniem, liczbą nadgodzin i odpowiedzialnością za poniesione błędy urzędnicze, ponad 2060 osób ubezpieczyło się na wypadek błędnych decyzji. Nie chcą płacić z własnej kieszeni za odszkodowania.

Zobacz: Ceny rosną jak szalone. Największe podwyżki od 5 lat!


Prezes ZUS podkreśla, że odpowiedzialność majątkowa za popełniony błąd następuje wtedy, kiedy pracownik dokonał go celowo, z premedytacją, naruszając prawo, a ubezpieczenia tego typu „nie są niczym nowym".

Skutki reformy w Zakładach Ubezpieczeń Społecznych będziemy mogli obserwować od października b.r.

 

Źródło: /GW

Więcej
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: