SuperBiz wiadomości Przedsiębiorcy krytykują dyrektywę tytoniową. „Zaszkodzi e-palaczom i rynkowi”

Przedsiębiorcy krytykują dyrektywę tytoniową. „Zaszkodzi e-palaczom i rynkowi”

17.02.2016, godz. 14:13
kobieta, papieros, palenie papierosów, rzucanie palenia,
foto: EAST NEWS

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad tzw. dyrektywą tytoniową, której głównym celem jest zniechęcenie Polaków do palenia papierosów, nie tylko tych tradycyjnych, ale i elektronicznych. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) jest oburzony działaniami ministerstwa, twierdząc, że zapisy ustawy będą miały negatywny wpływ na rynek e-papierosów, przez co po głowie dostaną nie tylko palacze, ale i przedsiębiorcy.

Dyrektywa tytoniowa ma wejść w życie już w maju br. i ma być zgodna z wymogami Unii Europejskiej, która chce, aby z rynku do 2020 r. całkowicie zniknęły papierosy smakowe (w tym mentolowe) oraz zmiany szaty graficznej paczek papierosów, które mają być mniej atrakcyjne – dużą część powierzchni opakowań ma zajmować nie tylko komunikat o szkodliwości palenia, ale i drastyczne zdjęcie ukazujące jego skutki (np. fotografia płuc strawionych przez raka).

ZOBACZ TEŻ: Papierosy tylko ze strasznym zdjęciem

Unia wspomina też o obostrzeniach dotyczących sprzedaży papierosów elektronicznych, ale ZPP twierdzi, że Polska jest nadgorliwa przy wprowadzaniu tych zapisów w życie. Zdaniem związku powinniśmy zastosować tylko minimalne wymagania Unii, a tymczasem Ministerstwo Zdrowia chce chociażby zakazu sprzedaży e-papierosów przez internet, zakazu ich promocji w sklepach czy ustawowego zrównania pary wytwarzanej przez papierosy elektroniczne z dymem tytoniowym.

- To przesada, a palacz nie przestanie palić na życzenie Ministra Zdrowia. Wręcz przeciwnie, sięgnie po produkty z nielegalnych źródeł – mówi Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP. - Chciałbym podkreślić, że nie sprzeciwiamy się uregulowaniu rynku tytoniowego w Polsce, w tym branży e-papierosów. My po prostu jesteśmy wierni zasadzie „nic ponad to, co proponuje Bruksela” - dodaje.

ZOBACZ TEŻ: E-papierosów już nie będzie można sprzedawać nieletnim!

Kaźmierczak podkreśla, że wymogi UE ograniczają się do zmiany opakowań czy przeprowadzenia badań i analiz produktu oraz nałożenia obowiązków związanych z raportowaniem na specjalnie wyznaczoną jednostkę administracji państwowej. – Jeśli zgodzimy się, że polska branża e-papierosów dopiero raczkuje i tworzą ją głównie mikro, małe i średnie firmy, nawet wymogi minimalne mogą okazać się dla wielu podmiotów niszczące – komentuje prezes ZPP.

Jego zdaniem będzie się to wiązało z upadkiem kilkuset przedsiębiorstw związanych z rynkiem e-papierosów i zwolnieniem tysięcy ludzi. Według szacunków Związku obecnie w branży pracuje 12 tys. osób, a rynek e-papierosów w Polsce jest wart od pół do półtora miliarda złotych. Jeśli chodzi o e-palaczy, w Polsce (stałych bądź okazjonalnych) jest ich 1,5 mln.

ZOBACZ TEŻ: Papieros bez dymu? Palaczy czeka rewolucja

Jak powinny wyglądać przepisy, aby nie wpływać negatywnie na rynek? Zdaniem ZPP nie mogą one zakazywać ani krajowej, ani transgranicznej sprzedaży internetowej, nie powinny zakazywać używania wizualnej komunikacji o e-papierosach w miejscu sprzedaży, a przy wprowadzaniu zakazów ich używania w miejscach publicznych należy brać pod uwagę inny charakter tych produktów (brak obecności procesu spalania oraz brak dymu) w porównaniu z papierosami tradycyjnymi.

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: