SuperBiz wiadomości Skandal! „Kanarzy” zasłaniają kasowniki, by wystawić więcej mandatów!

Skandal! „Kanarzy” zasłaniają kasowniki, by wystawić więcej mandatów!

10.05.2016, godz. 12:52
Kraków , Kraków tramwaj
foto: SE/EAST NEWS

Choć wydaje się to kosmicznym absurdem, do takich sytuacji dochodzi naprawdę. W krakowskich środkach komunikacji miejskiej zdarza się, że kontrolerzy biletów uniemożliwiają pasażerom dostęp do kasownika. Wszystko przez to, że zobligowani są do wystawienia 6 tys. mandatów miesięcznie i do nieuczciwych praktyk uciekają się, by wyrobić tę normę.

Powszechnie wiadomo, że, wsiadając do autobusu czy tramwaju, trzeba skasować bilet, ale, jak wynika z danych opublikowanych w 2015 r. przez polskieradio.pl, aż 17 proc. Polaków korzystających z komunikacji miejskiej przyznaje się do jazdy na gapę. W samym tylko Krakowie rocznie wystawia się 100 tys. mandatów. Nie dziwi więc, że krakowski Zarząd Infrastruktury Miejskiej i Transportu wymaga od kontrolerów przeprowadzania określonej liczby kontroli, z których dana część powinna zakończyć się wystawieniem mandatu.

ZOBACZ TEŻ: Praktyki nieuczciwych ochroniarzy sklepowych

Rodzi to jednak kłopotliwe dla pasażerów sytuacje. Zarząd Infrastruktury powierza dokonywanie kontroli Renomie – firmie zewnętrznej. Musi ona przeprowadzić 15 tys. kontroli miesięcznie, a 6 tys. z nich musi zakończyć się wystawieniem mandatu. „Kanarzy” nie radzą sobie jednak z osiągnięciem tego limitu, bo zgodnie z krakowskimi przepisami połowa z nich musi być umundurowana, a więc gapowicze, wiedząc, że mają do czynienia z kontrolerami, czmychają z pojazdu jak oparzeni.

Najbardziej skuteczni są więc kontrolerzy nieumundurowani, jednak, aby mieć wyniki, dopuszczają się nieuczciwych metod. Tak było choćby w przypadku opisywanym przez „Gazetę Krakowską”. Do zdarzenia doszło 12 marca. Grupa znajomych jechała tramwajem, a kiedy kupowali bilety w zainstalowanym tam biletomacie, kontrolerzy rozpoczęli sprawdzanie kwitków. Czytelnicy gazety twierdzą, że „kanarzy” rękami zaczęli zasłaniać kasowniki, by pasażerowie nie mogli skasować kupionych przed chwilą biletów. Zakończyło się to wystawieniem dwóch mandatów.

ZOBACZ TEŻ: Seksbiznes w Polsce ma się znakomicie. Ale czy zawsze tak było?

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu deklaruje, że z pracy kontrolerów Renomy jest zadowolony, a cała opisana sytuacja zostanie sprawdzona. Adwokat Łukasz Syldatk, który reprezentuję Renomę, twierdzi, że, jeśli do zasłaniania kasowników przez kontrolerów dochodziło, były to jedynie incydenty, a wobec osób, które tak się zachowywały, wyciągnięto konsekwencje. Mecenas podkreśla, że Renoma zabrania swoim pracownikom prowokowania sytuacji, które mogłyby doprowadzić do wypisania mandatu.

„Gazeta Krakowska” dowiedziała się, że jeden z kontrolerów, którzy brali udział w opisywanej sytuacji z marca, już w firmie nie pracuje, a z drugim nie można porozmawiać, bo został wezwany na szkolenie do wojska. Czy wprowadzanie limitów wystawionych mandatów ma więc jakikolwiek sens, skoro może odbijać się na pasażerach? Na to pytanie każdy musi już sobie odpowiedzieć sam.

Źródła: gazetakrakowska.pl, polskieradio.pl, lovekrakow.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: