SuperBiz wiadomości Świąteczne promocje. Jak nie dać się nabić w butelkę

Świąteczne promocje. Jak nie dać się nabić w butelkę

19.11.2016, godz. 11:00
Wielkanocne promocje
Wielkanocne promocje foto: SHUTTERSTOCK

Przedświąteczne robienie zakupów to prawdziwy bieg z przeszkodami. Ileż to się trzeba nalawirować, ile narobić uników, żeby nie wyjść ze sklepów ze stertą niepotrzebnych towarów.

Pierwsza pułapka nie czeka na nas po wejściu do sklepu, ale jeszcze wcześniej. Już z daleka widzimy rozświetlone bombki na wystawach, więc chcąc, nie chcąc mamy ochotę zabrać trochę tego radosnego, świątecznego nastoju do domu. Dobrze wiedzą o tym specjaliści od skutecznej sprzedaży. Zaraz po przekroczeniu bramki supermarketu zwala się na nas lawina pięknie opakowanych kolorowych bombek, świecidełek i łakoci w pudełkach ze świątecznymi motywami. Od wejścia mamy wrażenie, że święta już się zaczęły, a my jesteśmy w lesie. Dlatego na wszelki wypadek kupujemy bombki, łańcuchy, dekoracje, iluminacje w postaci zewnętrznych i wewnętrznych lampek i kilka opakowań z czekoladowymi mikołajami. Gdybyśmy przez chwilę się zastanowili, okazałoby się, że mamy w pawlaczu kilka rodzajów lampek, bombkami moglibyśmy wysadzić Kamieniec Podolski, a anielskim włosem okryć choinkę tak dokładnie, że gdyby nie święta, nikt nie zgadłby co to jest. Trzeba sporo samozaparcia, żeby zignorować zastępujące nam drogę promocyjne stanowiska ze świecidełkami. Promocyjne tylko z nazwy. Sprzedaje się je przecież raz w roku, więc ich cena nie może być niższa od żadnej innej, chyba, że tej poświątecznej z czasu wyprzedaży. To co to za promocja?

Bardzo duże pudło
Nawet jeśli udało się zaciąć zęby i nie kupić dwudziestego pudełka bombek, nadal trzeba się strzec. Zanim pójdziemy między półki z żywnością, często przed świętami odwiedzamy działy z elektroniką i sprzętem AGD. A nuż zobaczymy tam coś, co wkrótce zdecydujemy się kupić komuś w prezencie? Część urządzeń, np. telewizory, odtwarzacze DVD, sprzęt muzyczny, a więc te, które nadają się na prezenty pod choinkę, sprzedawana jest po cenach promocyjnych. Kupujący boi się, że nawet jeśli promocja świąteczna doczeka świąt, nie doczeka ich upatrzony sprzęt, który wcześniej kupią inni. Dlatego od razu bierze, bez zastanowienia, to co „upolował". A tymczasem to jego upolowano. Zanim kupisz sprzęt pod choinkę spisz w sklepie nazwy i oznaczenia interesujących cię urządzeń. Sprawdź ile kosztują te same sprzęty w innych sklepach, np. korzystając z porównywarek cenowych w Internecie na ceneo.pl.
Zawsze warto zapytać sprzedawcę o sprzęt równie dobry, który nie został objęty świąteczną promocją. Może się okazać, że możemy kupić lepszy produkt, który cieszy się takim powodzeniem, że nie było potrzeby obniżania jego ceny. Jeśli nie chcemy kupić telewizora, czy radioodtwarzacza w prezencie pod choinkę, ale po prostu do domu, nie kupujmy przed świętami. Naprawdę warto w takiej sytuacji poczekać na styczniową wyprzedaż. Wtedy łatwiej upolować prawdziwą okazję.

Stare z nowym wymieszane
Jeśli trafimy na promocje w sklepach z ubraniami, rozejrzyjmy się uważnie. Zauważymy wtedy, że obniżki cen dotyczą starszych kolekcji. Organizatorzy wyprzedaży w taki sposób prezentują sprzedawane towary, np. ubrania, żeby tuż obok kolekcji wyprzedawanych znalazły się nowe, bardzo atrakcyjne, ale sprzedawane po nieatrakcyjnych cenach. Kupujący ma poczucie, że nabywając kilka rzeczy po obniżonych cenach zaoszczędził tyle, że stać go teraz nawet na kupienie czegoś droższego, z najnowszej kolekcji. Kupuje więc dużo więcej, niż pozwoliłby mu zdrowy rozsądek, wyłączony na czas zakupów.
Kolejnym fortelem stosowanym przez sklepy jest wabienie klienta nie tyle na nowa niższą cenę, co na starą – wyższą. W tym celu obok ceny produktu, np. kosmetyku, podaje się sporo wyższą cenę zamaszyście przekreśloną. Zdarza się jednak, że dany produkt nigdy nie kosztował tak dużo. Jest to cena wzięta z sufitu, tylko po to, żeby kupujący miał poczucie, że im więcej kupuje, tym bardziej oszczędza. Robiąc zakupy powinniśmy przede wszystkim chwilę zastanowić się przed sięgnięciem na półkę, czy dana cena jest dobra, a nie o ile jest niższa od poprzedniej. Patrzmy uważnie na wystawione towary. Może na półce niżej, do której trzeba się schylić, znajdują się produkty nieprzecenione, ale dziwnym trafem tańsze niż te, które wystawiono na wysokości naszego wzroku, rzekomo przecenione korzystnie?

Gratis, czyli co
Pułapką bardzo trudną do ominięcia są tak zwane gratisy, dodawane do głównego produktu. Kupując płyn do higieny intymnej dostajesz paczkę chusteczek przyklejoną do butelki tak mocno, że trudno oderwać jedno od drugiego bez uszkodzenia. Wierzymy na słowo, że chusteczki mamy za darmo, choć tak naprawdę kupiliśmy drogi płyn, którego cenę tylko częściowo zrekompensował „prezent". Jeśli widzimy masz ulubiony płyn do kąpieli w większej niż zwykle butelce, od razu kupujemy kilka na zapas. Napis na opakowaniu głosi np. „50 ml gratis". Myślimy, że dostajemy kąpiel za darmo, a tymczasem oznacza to ni mniej, ni więcej, że kupując do tej pory mniejsze opakowania za tę sama cenę, lekko przepłacaliśmy. Przekonaniu klienta o dobrym, okazyjnym zakupie, służy stosowanie wielopaków. Kupujemy więc np. dwie odżywki, dwa balsamy do ciała, kila kostek mydła i płacimy tylko trochę więcej. Gdybyśmy przeliczyli dokładnie, na pewno nie raz mogłoby się okazać, że gdybyśmy kupili kosmetyk pojedynczo, nie byłby jednak droższy. To nie znaczy, że wszystkie tego typu metody promocyjne są nieuczciwe i podstępne. Nic podobnego. Trzeba tylko myśleć i liczyć, sprawdzać ceny w innych sklepach i na innych, nie promocyjnych półkach.
Niestety, wcale nierzadką sytuacją jest ta, kiedy cena w kasie różni się od tej widniejącej na nalepce promocyjnej. Zdarza się to prawdopodobnie przez zwykłe zaniedbanie. Promocji jest tak dużo, że często wymykają się spod kontroli sprzedających. Kupujący muszą mieć jednak oczy otwarte i zwracać uwagę na takie niedopatrzenia.
Promocje nie zawsze nastawione są na to, żeby nabrać klienta na korzyści, których w rzeczywistości nie odniesie. Jeśli będziemy podchodzili do zakupów z głową, poświęcimy trochę czasu na porównanie cen i nie będziemy odruchowo ładować do koszyka wszystkiego co sprzedawane jest w promocji, na pewno zyskamy. Dzięki niektórym promocjom faktycznie można kupować po znacznie obniżonych, korzystnych cenach. Warto jednak sprawdzić przynajmniej cenę w pobliskim sklepie, żeby nie było wątpliwości.
Poza uleganiu promocjom, przed świętami sporym problemem jest robienie takich zapasów, jakby co najmniej wybuchła wojna, wulkan i zaraza jednocześnie. Kupujemy np. po kilka butelek perfum po cenach promocyjnych, ponieważ mamy w rodzinie wiele kobiet do obdarowania. Robimy też zapas słodyczy, który z powodzeniem wystarczy do Wielkiejnocy. Wprawdzie czekoladowego Mikołaja można ucharakteryzować na zajączka, ale jest to trudne, pracochłonne i niesie ryzyko wpadki.

Grzechy główne sprzedawcy:
- Wpływanie na klienta poprzez sposób prezentacji towarów. Aby zwiększyć sprzedaż jakiegoś produktu, ustawia się go na początku półki sklepowej, aby przyciągnąć uwagę i zasugerować, że jest to najlepsza oferta,
- sprzedaż po cenach promocyjnych towarów, które szybko się psują. Klient kupuje „okazyjnie" większą liczbę np. jogurtów, których nie zdąży zjeść przed utratą przez nie przydatności do spożycia,
- obniżanie ceny jednego produktu, z zastosowaniem wyraźnej informacji, a jednocześnie podniesienie cen produktów znajdujących się obok. Klient ma wtedy wrażenie, że obniżka dotyczy całej półki,
ustawianie zabawek na półkach położonych najniżej, żeby dzieci mogły ich dosięgnąć i wymusić zakup na rodzicach.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: