SuperBiz wiadomości TYLKO U NAS. Edu-Center tłumaczy się z kontrowersyjnych półkolonii!

TYLKO U NAS. Edu-Center tłumaczy się z kontrowersyjnych półkolonii!

20.06.2017, godz. 12:06
Półkolonie, robotyka dla dzieci
Półkolonie, robotyka dla dzieci foto: SHUTTERSTOCK

Edu-Center to firma, o której od kilku dni jest głośno w mediach społecznościowych z powodu wywołującej kontrowersje oferty półkolonii. Prowadzone one będą oddzielnie dla dziewczynek, oddzielnie dla chłopców. Dziewczynkom jako metodę spędzania wolnego czasu proponuje się robienie biżuterii i „plażing”, chłopcom zaś wizytę w firmie komputerowej i gry matematyczne. - W świetle wojny feministek może się to wydać niestosowne. Jednak ja bardziej niż za agresywną wojną o równouprawnienie jestem za różnorodnością i wolnością wyboru – mówi SuperBiz.pl Anna Misiak-Kilanowska z Edu-Center.

O wywołujących kontrowersje półkoloniach pisaliśmy 19 czerwca. Tło całej historii znajdziecie, klikając w poniższy link:

ZOBACZ TEŻ: Kontrowersyjne półkolonie. Dla dziewczynki „plażing”, dla chłopca informatyka

Przed napisaniem tekstu zwróciliśmy się do Edu-Center o komentarz w tej sprawie. Na nasze pytania odpowiedziała reprezentująca firmę Anna Misiak-Kilanowska.

Piotr Osiński, SuperBiz.pl: Dlaczego wprowadzili państwo rozróżnienie na stereotypowe zajęcia dla dziewczynek i chłopców?

Anna Misiak-Kilanowska: Przede wszystkim nie używałabym tutaj oceny „stereotypowe”. Fakt jest taki, że w tym roku po raz pierwszy skonstruowaliśmy odrębne oferty dla dziewczynek i chłopców; jako odpowiedź na potrzeby rynku. O to prosili nas rodzice dzieci, które uczęszczają do nas na wiele innych zajęć w ciągu roku szkolnego. Istniejemy na rynku już ponad osiem lat. Prowadzimy różnorodne zajęcia dla dzieci, młodzieży, również dla seniorów. Poprzednie półkolonie przez siedem lat były koedukacyjne. W tym roku rodzice poprosili nas o takie właśnie rozróżnienie oferty. I na tę potrzebę odpowiedzieliśmy. Oferta jest tak samo stereotypowa jak jedno- lub dwuczęściowy strój kąpielowy dla kobiet i kąpielówki dla mężczyzn. Czy to też należy ujednolicić? Może zechciałby pan najbliższy urlop spędzić w bikini?

- Chyba jednak muszę podziękować za taki scenariusz. Rozumiem, że rozdzielenia zajęć chcieli rodzice. Ale nie uważają państwo, że ta oferta jest niestosowna?

- W świetle wojny feministek - tak, może się to wydać niefortunne czy też niestosowne. Jednak ja bardziej niż za agresywną wojną o równouprawnienie jestem za różnorodnością i wolnością wyboru. Na rynku jest wiele ofert półkolonii. W naszej ofercie mieliśmy do tej pory robotykę dla chłopców i dziewczynek, uczymy matematyki czy programowania obie płcie. Myślę, że więcej krzywdy możemy wyrządzić dziewczynkom, zakazując im noszenia różowego koloru lub interesowania się kosmetykami.

Bo któregoś dnia się zbuntują i będą wojować znów w drugą stronę - o przywrócenie różowego jednorożca. W każdej sprawie należy zachować zdrowy rozsądek. Są dziewczynki, które chcą być astronautkami, ale są też takie, które chcą projektować biżuterię. Tak samo jak są chłopcy, którzy grają w gry komputerowe i przyszli projektanci ubrań. I to, i to jest w porządku. A stereotypy - one rodzą się i są pogłębiane głównie w domu. Dzieci powielają to, co słyszą od rodziców. Moją rolą jako centrum edukacyjnego jest uczenie dzieci poszczególnych umiejętności – tych, do których dzieci przejawiają najwięcej chęci i zainteresowania.

- Rozumiem więc, że dziewczynka może wziąć udział w półkoloniach dla chłopców i odwrotnie?

- Założenie uzgodnione z rodzicami jest takie, że dziewczynki spędzają półkolonie z dziewczynkami, chłopcy z chłopcami. Tak samo jest w świecie dorosłych. Czasem wyjeżdżamy na typowo kobiecy wypad do spa, a panowie na męski na ryby. Czy ktoś nas za to rozlicza? Czy ktoś o tym głośno pisze na wszystkich forach, że to jest niewłaściwe? To jest tylko kilka dni, to są półkolonie. I każdy ma prawo spędzić je w takim gronie i robić takie rzeczy, które są dla niego/dla niej dobre. Akurat wczoraj - być może dzięki rozgłosowi medialnemu - jedna z mam zapisała syna na półkolonie dla dziewczynek. Uzgodniłam z nią, że sprawdzę z pozostałymi uczestniczkami, czy to jest dla nich OK. Jeśli wyrażą zgodę, a zakładam, że tak, przyjmiemy rodzynka do dziewczyńskiego grona i zrobimy wszystko, by dobrze się bawił i wiele nauczył.

- Czy zamierzają państwo w jakikolwiek sposób zmienić program na fali oburzenia, które się pojawiło?

- Samego programu nie będziemy zmieniać. Został on zatwierdzony przez Kuratorium Oświaty. Zmieniliśmy nieznacznie materiały promocyjne - te, które mogliśmy, czyli stronę internetową. Będziemy też prowadzić komunikację na naszym fanpage’u na Facebooku. Trochę inaczej nazwaliśmy kilka punktów w ofercie. Proszę pamiętać, że to, co jest na ulotce, to tylko wycinek programu (oferta) na potrzeby komunikacji. Dodam jeszcze, że przez dwa miesiące, dopóki informacja o naszej ofercie nie pojawiła się na profilu „Gender to nie ideologia” nie mieliśmy żadnych sygnałów z rynku, że ta oferta jest niestosowna.

Rozumiem skrajne poglądy, każdy ma prawo mieć własne. Ale tak samo dzieci mają prawo uczyć się tego, czego chcą. Apeluję więc o tolerancję dla dziewczynek, które chcą nosić róż, które chcą uprawiać sport, zdrowo się odżywiać i dobrze wyglądać oraz dla chłopców, którzy chcą programować, grać w gry i nosić niebieskie koszule. Równouprawnienie będzie wtedy, gdy będzie równowaga i akceptacja. Osobiście nie wyobrażam sobie świata, w którym wszystkie dziewczynki będą chciały być tylko naukowcami lub programistkami. Zamiast tego wolę różnorodność, wolność wyboru i własne zdanie - niezależnie od płci.

- Dziękuję za rozmowę.

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: