SuperBiz wiadomości UOKiK wziął pod lupę Volkswagena w Polsce. Grozi mu spora kara

UOKiK wziął pod lupę Volkswagena w Polsce. Grozi mu spora kara

19.01.2017, godz. 21:34
Volkswagen
Volkswagen foto: EAST NEWS

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie przeciwko Volkswagen Polska. Dotyczy ono manipulowania wskaźnikami emisji spalin w samochodach koncernu oraz rozpatrywania przez sprzedawców reklamacji z tytułu rękojmi lub niezgodności z umową. Niemieckiej firmie grozi kara w wysokości 10 proc. rocznych obrotów.

- Koncern Volkswagen stosował w samochodach VW, Audi, Seat i Skoda produkowanych po 2008 r oprogramowanie, które w warunkach testowych pozwalało zaniżać wartość emisji tlenków azotu. Sprawa dotknęła dużej liczby użytkowników samochodów – zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców w Polsce i w całej Unii Europejskiej. Działania koncernu mogą wiązać się m.in. z naruszeniem zbiorowych interesów konsumentów, przestrzeganiem norm środowiskowych oraz technicznych - czytamy na stronie urzędu.

Zobacz też: Walka ze smogiem. Twoje auto emituje dużo spalin? Nie wyjedziesz na miasto!

Dodano, że w trakcie postępowania wyjaśniającego przeanalizowano m.in. materiały reklamowe dotyczące pojazdów z systemem umożliwiającym manipulowanie emisją spalin, a także wyciągi ze świadectw homologacji.

- Przeanalizowane przez nas reklamy, oferty i dokumentacja zawierały informacje podkreślające ekologiczne walory samochodów grupy Volkswagen. Wskazywały one, że emitowane przez nie ilości szkodliwych substancji, mieszczą się w limitach normy Euro 5 - mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Dodaje, że "informacje te mogły wprowadzać konsumentów w błąd". - Mieli oni ograniczoną możliwość podjęcia świadomej decyzji o zakupie samochodu. W dodatku, po ujawnieniu problemu, przedsiębiorca podjął wobec sprzedawców działania, które mogły mieć wpływ na dochodzenie przez konsumentów roszczeń wynikających z tytułu rękojmi albo niezgodności z umową – podkreśla Niechciał.

W opinii UOKiK-u VW Polska grozi kara pieniężna do 10 proc. obrotu.

Sprawdź również: Auto sterowane ze smartfona? Fiat Chrysler i Google łączą siły

Przypomnijmy, że afera spalinowa w Volkswagenie wyszła na jaw w 2015 roku. Okazało się, że firma, dla oszczędności, korzystała w swoich samochodach z tzw. urządzeń udaremniających. Co kryje się za tą enigmatyczną nazwą? Chodzi tu o oprogramowanie, które wyczuwało, że silnik samochodu poddawany jest testom i podawało zaniżone odczyty emisji spalin. Kiedy auto, już dopuszczone do ruchu, wyjeżdżało na ulice, emitowało do atmosfery tlenek azotu w ilości większej niż dopuszczalna. Skandal wstrząsnął branżą motoryzacyjną. W czerwcu ubiegłego roku szefostwo Volkswagena przeprosiło klientów i udziałowców firmy. Upokorzenie nie było jednak jedyną konsekwencją nieuczciwych działań.

Oprogramowanie zainstalowano w kilkunastu milionach aut, z czego pół miliona trafiło do Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie urzędy nałożyły na niemiecki koncern gigantyczne kary i odszkodowania wynoszące łącznie ok. 17 mld dolarów. Wobec afery, Volkswagena skrytykowała też Komisja Europejska, która stwierdziła, że, manipulując pomiarami, firma naruszała prawa konsumentów, a niemiecki Federalny Urząd Komunikacji nakazał VW wprowadzenie poprawek w 2,4 mln samochodów.

Źródło: UOKiK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: