SuperBiz wiadomości Wielka Rafa Koralowa. Maszynka do zarabiania pieniędzy, która umiera

Wielka Rafa Koralowa. Maszynka do zarabiania pieniędzy, która umiera

11.06.2016, godz. 09:00
Wielka Rafa Koralowa
Wielka Rafa Koralowa foto: SHUTTERSTOCK

Przez wielu jest uważana za jeden z siedmiu cudów świata. Nie bez przyczyny, bo Wielka Rafa Koralowa znajdująca się u północno-wschodnich wybrzeży Australii to zachwycający obszar. Dziś mija dokładnie 246 lat od jej odkrycia. Nasze czasy mogą być jednak ostatnimi momentami istnienia kurczącej się rafy. Mimo że przynosi ona Australii miliardy dolarów rocznie, wciąż nikt nie ratuje jej na dużą skalę. Dlaczego? Bo chodzi o jeszcze większe pieniądze!

Był 11 czerwca 1770 r. Morska wyprawa angielskiego odkrywcy, kapitana Jamesa Cooka, trwała już drugi rok. Anglicy wysłali go na statku Endeavor z misją badawczą polegającą na obserwacji i opisaniu przejścia Wenus przez tarczę Słońca, co miało pomóc w oszacowaniu rozmiaru Układu Słonecznego. Zjawisko to było wtedy widoczne z nowo odkrytej przez Europejczyków wyspy Tahiti. Misja miała jednak jeszcze jeden, tajny, cel. Kapitan Cook miał za zadanie zbadać, czy na południowym Pacyfiku znajduje się kontynent, którego istnienie zakładali ówcześni geografowie. Jeśliby zaś do niego dotarł, powinien go zaanektować dla angielskiej korony! Cook, rzecz jasna, nieistniejącego lądu nie znalazł, ale - równo 246 lat temu - dotarł do północno-wschodniego wybrzeża znanej już Europejczykom Australii. I pewnie pluł sobie wtedy w brodę, bo o tym, że znajduje się nad strukturą znaną dziś jako Wielka Rafa Koralowa, przekonał się dopiero wtedy, kiedy osiadł na niej jego statek!

ZOBACZ TEŻ: Tajemniczy Grek kupił krakers z Titanica. Za 90 tys. zł!

Załodze udało się go ściągnąć z mielizny po całym dniu. Nie było innego sposobu, jak tylko wyrzucić za burtę ok. 50 ton towarów i wyposażenia, aby go odciążyć. Mocno uszkodzoną jednostką marynarze dopłynęli do Dżakarty, gdzie statek naprawiono i Cook mógł udać się w powrotną podróż do Anglii. W ten sposób udało się dokonać jednego z najbardziej zachwycających odkryć geograficznych w historii, (choć, według wielu źródeł, przed Cookiem Wielką Rafę oglądał już w 1606 r. hiszpański żeglarz Luis Vaez de Torres). Czym jest Wielka Rafa Koralowa? To unikatowy ekosystem, jedyne skupisko organizmów morskich widziane z orbity Ziemi. Rafa rozciąga się na obszarze ponad 300 tys. km kwadratowych, składa się z 600 wysp otoczonych polami przepięknych koralowców. Żyją tu tysiące gatunków ryb i ptactwa wodnego, można też spotkać ogromne żółwie.

Nic więc dziwnego, że region ten przyciąga turystów jak magnes i przynosi Australii ogromne zyski. Wielka Rafa Koralowa znajduje się na liście Narodowego Dziedzictwa Australii, zarządza nią instytucja znana jako Park Morski Wielkiej Rafy Koralowej (GBRMPA). Według szacunków australijskiego rządu, rafę co rok odwiedza ponad 2 mln turystów, którzy w regionie zostawiają z tego tytułu ponad 2 mld dolarów australijskich (5,7 mld zł)! Z kolei w raporcie z 2013 r., przygotowanym we współpracy z firmą Deloitte, GBRMPA szacuje, że przychód jest jeszcze wyższy i wynosi nawet 7 mld dolarów australijskich (ok. 20 mld zł rocznie). W skład tej kwoty wchodzą pieniądze pochodzące z turystyki i rekreacji, połowów ryb i badań naukowych. Dzięki temu zatrudnionych w regionie jest aż 69 tys. osób! Tymczasem część australijskich ekonomistów uważa, że wszystkie powyższe kwoty są niedoszacowane i Wielka Rafa Koralowa może przynosić australijskiej gospodarce nawet 10-20 mld dolarów australijskich rocznie (28,5-57 mld zł). Aby sobie uświadomić skalę zysków, wystarczy powiedzieć, że obecnie dziura budżetowa w Polsce wynosi ok. 55 mld zł, a więc, gdyby Wielka Rafa Koralowa należała do nas, wyszlibyśmy na zero!

ZOBACZ TEŻ: Ochrona Kaczyńskiego kosztuje więcej niż prezesów Google i Apple!

Niestety, australijska kura znosząca złote jajka jest regularnie zarzynana. Wielka Rafa Koralowa bowiem zanika! Wszystko przez, oprócz naturalnych czynników takich jak niszczycielskie sztormy czy naturalna walka między gatunkami, zmiany klimatu wywołane działalnością człowieka oraz rozwój żeglugi morskiej i zanieczyszczenie wód za tym idące. Naukowcy obawiają się, że, jeśli zmiany będą postępowały w obecnym tempie i nikt nie podejmie żadnych środków naprawczych, do 2022 r. Wielka Rafa Koralowa może skurczyć się do 5-10 proc. aktualnego rozmiaru! Co zaskakujące, rząd Australii wciąż nie podejmuje zakrojonych na szeroką skalę kroków, by zapobiec tragedii, mimo że czerpie dzięki rafie ogromne zyski. Naukowcy szacują, że na sfinansowanie programu uzdatniania wód, który spowolniłby proces wymierania Wielkiej Rafy Koralowej, potrzeba ok. 1 mld dolarów australijskich (2,85 mld zł) rocznie. Władze Australii nie chcą jednak wyrzucać pieniędzy w błoto. Wiedzą bowiem, że aby rzeczywiście coś zmienić, powinny zredukować ilość kopalń węgla i elektrowni zasilanych tym surowcem na terytorium swojego kraju.

Tylko w ten sposób będzie można ograniczyć zanieczyszczenie powietrza, które przyczynia się do zmian klimatycznych niszczących rafę. Tymczasem Australia przoduje w wydobyciu węgla kamiennego i jest jednym z największych eksporterów tego surowca na świecie. W 2011 r. kraj zarobił na jego wysyłce za granicę prawie 50 mld dolarów australijskich (143 mld zł). Obecnie zyski te są niższe, co nie znaczy, że małe, bo wynoszą ponad 40 mld dolarów australijskich (114 mld zł), z czym przychody z Wielkiej Rafy Koralowej w oczywisty sposób nie mogą się równać. W dodatku z kwestią zamykania kopalń, podobnie jak w Polsce, wiąże się problem zwolnień pracowników i niezadowolenia społecznego. Np. w stanie Queensland, z którym graniczy obszar Wielkiej Rafy Koralowej, pracy nie może znaleźć 150 tys. osób. Aby rozwiązać tę kwestię, myśli się nawet o budowie nowych kopalń dających zatrudnienie, a zatem likwidacja już istniejących nie wchodzi w grę.

ZOBACZ TEŻ: Ile wart jest majątek królowej Elżbiety II

Być może jesteśmy więc jednym z ostatnich pokoleń, które mają szansę na własne oczy dostrzec piękno Wielkiej Rafy Koralowej. Nie jest to, niestety, tanie. Już koszt samych biletów może przyprawić o zawrót głowy. Według cen podawanych przez popularne wyszukiwarki tanich połączeń lotniczych, najbardziej oszczędni turyści i tak muszą się liczyć z wydatkiem ok. 5 tys. zł za bilet w obie strony (Warszawa-Brisbane-Warszawa). Do tego należy doliczyć koszt noclegów, transportu i wyżywienia. Zorganizowana wycieczka nie przychodzi tu z pomocą, bo może kosztować nawet 15-20 tys zł od osoby! Jeśli już jednak jesteśmy w regionie, zobaczenie Wielkiej Rafy Koralowej raczej nie zrujnuje naszego portfela. Do dyspozycji turytów jest bowiem aż 500 statków, które kursują między poszczególnymi wyspami. Każdy powinien więc znaleźć najbardziej korzystną dla siebie ofertę przewoźnika, a jeśli ktoś chciałby zanurkować, musi się liczyć z tym, że wyda 500-1,5 tys. zł dziennie. Za sam zaś wstęp na teren Parku Morskiego Wielkiej Rafy Koralowej, w ramach tzw. opłaty środowiskowej, trzeba zapłacić 6 dolarów australijskich (ok. 17 zł). Opłata ta naliczana jest za każdy dzień pobytu.

Źródła: Raport „Deloitte Access Economics 2013, Economic contribution of the Great Barrier Reef”, Great Barrier Reef Marine Park Authority, Townsville oraz news.com.au, worldstopexports.com, theguardian.com, sciencedirect.com, griffith.edu.au, australia.gov.au, news.astronet.pl, tvnmeteo.tvn24.pl

autor: Piotr Osiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: