SuperBiz wiadomości Zakaz handlu w niedzielę, czyli bolszewia w natarciu

Zakaz handlu w niedzielę, czyli bolszewia w natarciu

06.09.2016, godz. 12:56
Hubert Biskupski
foto: Super Express

Solidarność złożyła do Sejmu tzw. obywatelski projekt ograniczający handel w niedzielę. Projekt zły i bardzo restrykcyjny. Projekt, który nie tylko ogranicza naszą wolność, ale też niechybnie doprowadzi do zwolnień wielu pracowników. Ci, którzy złamią ten absurdalny zakaz, mogą być karani jak gwałciciele – dwoma latami pozbawienia wolności!

Projekt wprowadza zakaz handlu w niemal wszystkie niedziele roku (tylko w siedem z nich będzie można sprzedawać). „Litościwi" związkowcy dopuszczają pewne wyłączenia. I tak: Właściciele sklepów będą mogli w nich nadal handlować. Otwarte mają być apteki, stacje paliw, kioski o powierzchni do 50 mkw., kwiaciarnie do 50 mkw, sklepy w strefach wolnocłowych.
W uzasadnieniu do tego kuriozum związkowcy przekonują, że nowa ustawa poprawi los kobiet zatrudnionych w handlu. Tymczasem eksperci przestrzegają, że sieci handlowe mogą zredukować nawet 1/7 pracowników.
Związkowcy przywołują też przykłady krajów, w których istnieją ograniczenia w handlu. Pomijają przy tym przykłady tych, w których w niedzielę można dowolnie handlować, a w Unii Europejskiej jest to absolutna większość. Ograniczenia wprowadzono bowiem jedynie w dziewięciu z 28 państw UE. Z sondaży wynika, że Polacy nie życzą sobie, żeby rząd, Sejm czy związki zawodowe dyktowały im, czy weekendy mają spedząć w kościele czy na zakupach w centrum handlowym. Nie rozumiem też, dlaczego tak wyczulony na los pracowników Piotr Duda nie ujął się za „zmuszanymi do pracy w niedzielę" np. lekarzami, pielęgniarkami, policjantami, czy motorniczymi.
Oficjalnie deklarowana troska o pracowników, motywy ideologiczne (jakież obfite cytaty z Jana Pawła II znalazły się w uzasadnieniu tej fatalnej ustawy), a może rzeczywisty motyw zakazu handlu w niedzielę jest zupełnie inny? Nie przez przypadek jednym z sygnatariuszy popierających projekt jest Polska Izba Paliw Płynnych. Gdy jedni będą tracić, inni zyskają, a bez wątpienia jednym z największych, a może i największym beneficjentem tego rozwiązania będą stacje benzynowe. I to może być prawdziwy klucz do tej ustawy.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: