Nikotynowa prohibicja? 8 państw Unii Europejskiej chce zakazać sprzedaży saszetek z nikotyną i e-papierosów

Osiem państw Unii Europejskiej, na czele z Holandią, zwróciło się z apelem do europejskiego komisarza ds. zdrowia Olivéra Várhelyiego. Wzywają do zaostrzenia unijnych dyrektyw dotyczących wyrobów nikotynowych. Saszetki nikotynowe i e-papierosy miałyby w ogóle zniknąć z unijnego rynku. Czy to się uda? A może da tylko paliwo nielegalnemu rynkowi i pozbawi państwa wpływów z akcyzy?

Znak zakazu palenia wyrobów tytoniowych i e-papierosów. O planowanej prohibicji nikotynowej przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Pixabay.com

Ministrowie zdrowia Holandii, Francji, Belgii, Finlandii, Hiszpanii, Łotwy, Słowenii i Węgier domagają się:

  • zakazu sprzedaży saszetek nikotynowych i e-papierosów w Unii Europejskiej,
  • zakazu sprzedaży wyrobów nikotynowych nieobjętych dyrektywami Unii,
  • zakazu wprowadzania na unijny rynek nowych produktów z nikotyną lub z substancjami o zbliżonym działaniu,
  • zakazu stosowania aromatów w wyrobach nikotynowych,
  • zakazu stosowania opakowań innych niż te w kolorze ciemno-zielonym (tzw. plain packaging.

Wśród postulatów wymienionych w liście do komisarza Olivéra Várhelyiego znalazły się też: odgórna zgoda na wprowadzanie krajowych zakazów w państwach członkowskich Unii Europejskiej górny limit nikotyny w wyrobach nikotynowych oraz zaostrzenie zasad reklamy w internecie i mediach społecznościowych.

Zakazy są więc bardzo surowe, oznaczają radykalne zaostrzenie dyrektywy tytoniowej (TPD) obowiązującej od 2016 r. Cel jest szczytny, bo w zamyśle mający chronić zdrowie obywateli. Propozycje regulacyjne wspierają cel Unii Europejskiej, jakim jest stworzenie „pokolenia wolnego od dymu tytoniowego” do 2040 r. Jak pokazuje doświadczenie wielu państw, mogą tylko rozwinąć nielegalnych handel.

Szara strefa ma się dobrze

List wystosowały państwa, które są najmocniej dotknięte nielegalnym handlem wyrobami nikotynowymi. We Francji udział szarej strefy wynosi 41 proc., w Belgii 25 proc., a w Holandii 22 proc. Średnia unijna jest zdecydowani niższa - 10,3 proc. To oznacza, że zakazy nie tylko nie odnoszą skutku, ale w dodatku powodują ogromne straty dla państw.

Belgia po wprowadzeniu u siebie drakońskich obostrzeń w 2025 r. straciła 963 mln euro wpływów podatkowych pochodzących ze sprzedaży wyrobów nikotynowych. Z kolei po zakazie saszetek w Holandii i Belgii odpowiednio aż 100 proc. i 89 proc. tych produktów w obiegu pochodzi z nielegalnych źródeł.

Europejski Trybunał Obrachunkowy szacuje, że nielegalny handel wyrobami tytoniowymi drenuje budżety państw Unii na ok. 13 mld euro rocznie, stanowiąc istotne źródło finansowania przestępczości zorganizowanej. Jednocześnie Trybunał zwraca uwagę, że nielegalna produkcja wyrobów tytoniowych jest dziś wykrywana niemal we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Tendencję tę potwierdzają również najnowsze dane firmy KPMG, zgodnie z którymi w 2025 r. co dziesiąty papieros wypalany w Unii pochodzi z nielegalnych źródeł, a skala szarej strefy we wspólnocie osiągnęła najwyższy poziom od lat.

Problem jest również widoczny w Polsce, gdzie według badań Instytutu ALMARES udział nielegalnych papierosów tylko w ostatnim roku wzrósł z niespełna 5 proc. do blisko 10 proc. rynku. To najszybszy wzrost od ponad dekady.

Czy restrykcje mają sens?

Kierunek proponowany przez sygnatariuszy listu powiela błędy Australii. Według danych ABS z czerwca 2026 r., udział nielegalnych źródeł wzrósł tam z 12 proc. w 2017 r. do 80 proc. w 2025 r. Ceny legalnych wyrobów potroiły się, a mimo to spożycie nikotyny skoczyło o niemal 40 proc.! Restrykcje nie tylko zlikwidowały popytu, ale także pozbawiły państwo dochodów.

Propozycje ministrów uderzają w plany budżetowe samej Unii Europejskiej. Projekt rewizji dyrektywy akcyzowej (TED) z lipca 2025 r. zakłada wzrost opodatkowania e-papierosów, podgrzewaczy i saszetek w celu zwiększenia wpływów fiskalnych. Plan Komisji Europejskiej zakłada również wprowadzenie nowego zasobu własnego UE – TEDOR (Tobacco Excise Duty Own Resource), w ramach którego państwa członkowskie byłyby zobowiązane do przekazywania do unijnego budżetu kwoty odpowiadającej 15 proc. dochodów z akcyzy na wyroby tytoniowe.

Według szacunków Komisji Europejskiej rozwiązanie to mogłoby zapewnić unijnemu budżetowi około 11,2 mld euro rocznie.

Co więc zrobi Komisja Europejska i czyjego głosu posłucha? Do końca 2026 r. ma przedstawić rewizję dyrektywy tytoniowej.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki