Spis treści
Pod blokiem zaparkuje mniej samochodów
To scenariusz, który może spędzać sen z powiek wielu kierowcom. Ulice pozostaną takie same, ale samochody będą coraz większe. W efekcie na odcinku, na którym dziś parkuje siedem aut, za kilkanaście lat może zmieścić się już tylko sześć.
Z raportu organizacji Transport & Environment (T&E) i Clean Cities Campaign, opublikowanego w czerwcu 2026 roku, wynika, że do 2040 roku europejskie miasta mogą stracić od 8,5 do 14 proc. pojemności miejsc do parkowania równoległego przy ulicach. Powodem są coraz większe wymiary nowych samochodów.
Warszawa straci miejsca dla 17,5 tys. aut!
Prognozy dla stolicy nie napawają optymizmem. Według raportu do 2040 r. przy warszawskich ulicach może zabraknąć miejsca dla od 10 tys. do nawet 17,5 tys. samochodów. Jeszcze większe straty przewidywane są w Londynie i Berlinie, gdzie w najbardziej pesymistycznym wariancie liczba miejsc może zmniejszyć się o ponad 100 tys.
Skąd ten problem? Samochody są coraz dłuższe i szersze. W 2000 roku przeciętny nowy samochód sprzedawany w Europie miał 4,09 m długości i 1,69 m szerokości. W 2025 roku było to już odpowiednio 4,38 m i 1,82 m.
Jeśli trend się utrzyma, w 2040 r. przeciętny nowy samochód będzie miał 4,56 m długości i 1,90 m szerokości. Tymczasem ulice w wielu dzielnicach nie zostały zaprojektowane z myślą o tak dużych pojazdach.
Kraków, Poznań i Gdańsk też mają problem
Nie tylko warszawscy kierowcy mogą mieć kłopoty. Coraz trudniej może być również w Krakowie, Poznaniu i Gdańsku, szczególnie w starszych dzielnicach, gdzie samochody parkują wzdłuż wąskich ulic między kamienicami i blokami.
W Poznaniu już teraz o wolne miejsce bywa trudno. Jak wynika z badań Zarządu Dróg Miejskich przeprowadzonych w listopadzie 2025 roku, zajętość stanowisk postojowych w ścisłym centrum sięgała w niektórych dniach i godzinach 88 proc. Oznacza to, że na 100 miejsc pozostawało zaledwie 12 wolnych.
Gdy dostępnych stanowisk będzie mniej, sytuacja może szybko się pogorszyć. Nawet niewielki spadek pojemności parkingów może mocno uderzyć w kierowców, jeśli już teraz niemal wszystkie miejsca są zajęte.
Mniej miejsc, więcej nerwów i wydatków
Co to oznacza dla mieszkańców? Dłuższe krążenie po osiedlu, parkowanie kilka ulic od domu, a niekiedy konieczność korzystania z płatnych parkingów. W zatłoczonych dzielnicach wieczorne poszukiwanie miejsca może stać się jeszcze większą udręką.
Problem nie dotyczy wyłącznie właścicieli dużych SUV-ów. Kiedy samochody zajmują więcej przestrzeni, trudniej zaparkować również mniejszym autem miejskim.
Miasta staną przed trudnym wyborem. Mogą wydłużać stanowiska postojowe, ale wtedy zmieści się ich jeszcze mniej. Budowa nowych parkingów wymaga natomiast dodatkowego terenu, o który w gęsto zabudowanych dzielnicach jest trudno. Miejsca dla samochodów mogą konkurować z chodnikami, zielenią i innymi funkcjami ulic.
Chcą ograniczyć rozmiary samochodów
Organizacja T&E proponuje między innymi opłaty parkingowe i podatki uzależnione od wielkości samochodu. Wśród rekomendacji znalazły się również ograniczenia dotyczące wymiarów nowych pojazdów: maksymalnie 192 cm szerokości i 85 cm wysokości maski.
Według propozycji limity mogłyby obejmować nowe homologacje od 2033 roku, a wszystkie nowe samochody wprowadzane do sprzedaży od 2036 roku. To jednak rekomendacje organizacji, a nie obowiązujące już przepisy.
Do 2040 roku będzie jeszcze gorzej?
Zmiany nie nastąpią z dnia na dzień, ale mogą narastać przez kolejne lata. W analizie przyjęto, że przeciętny samochód jest użytkowany przez około 20 lat. Oznacza to, że auta kupowane dzisiaj będą wpływać na sytuację na ulicach jeszcze długo.
Skala problemu będzie zależała nie tylko od rozmiarów samochodów, ale również od liczby pojazdów, rozbudowy parkingów i decyzji podejmowanych przez samorządy.
Dla mieszkańców zatłoczonych osiedli wolne miejsce parkingowe pod własnym blokiem może stać się jeszcze trudniejsze do znalezienia. A kierowca, który wróci do domu jako ostatni, może być zmuszony zostawić samochód znacznie dalej niż dotychczas.