Spis treści
Ropa kosztuje coraz więcej
W środę ceny ropy na światowych giełdach ponownie wzrosły. Baryłka amerykańskiej ropy WTI w kontraktach na grudzień kosztowała 98,97 dolara, czyli o 1,18 proc. więcej. Z kolei cena ropy Brent wzrosła o 1,35 proc., do 110,26 dolara za baryłkę.
To niepokojące informacje dla kierowców. Droższy surowiec może przełożyć się na wyższe koszty produkcji paliw, a w konsekwencji także na ceny na stacjach. Nie oznacza to jednak, że podwyżki przy dystrybutorach nastąpią natychmiast. Wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji na rynku oraz kursu złotego.
Ataki na statki zagrażają dostawom
Jednym z głównych powodów wzrostu cen jest napięta sytuacja w cieśninie Ormuz. To strategiczny szlak morski, którym transportowane są ogromne ilości ropy z krajów Zatoki Perskiej.
W miniony weekend w południowej części cieśniny tankowiec wpłynął na minę morską. Jak informował Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), w maszynowni jednostki doszło do wybuchu i pożaru. Według irańskiej strony statek miał próbować przepłynąć przez cieśninę z wyłączonymi systemami lokalizacji i nawigacji, ignorując zasady ustalone przez irańskie władze.
Każde kolejne zakłócenie ruchu statków może oznaczać problemy z dostawami surowca. Rynki reagują na takie zagrożenia, ponieważ nawet ryzyko ograniczenia transportu może podbijać ceny ropy.
Iran grozi także kablom podmorskim
Niepokój wywołały również słowa rzecznika IRGC Hosejna Mohebbiego. W poniedziałek zasugerował on, że celem ataków mogą stać się także kable podmorskie przebiegające przez cieśninę Ormuz.
Jak podkreślił, przez ten obszar biegnie siedem głównych kabli, które mają znaczenie dla globalnej komunikacji internetowej i przesyłania danych handlowych. Przedstawiciel irańskiego Korpusu ostrzegł, że infrastruktura ta również może być narażona na działania wojenne.
To oznacza, że napięcia w regionie mogą zagrażać nie tylko transportowi surowców energetycznych, lecz także ważnej infrastrukturze telekomunikacyjnej.
W USA ubywa ropy i benzyny
Na wzrost cen ropy naftowej wpływają również dane ze Stanów Zjednoczonych. Według raportu Amerykańskiego Instytutu Paliw (API) w ubiegłym tygodniu zapasy ropy w USA zmniejszyły się o 4,9 mln baryłek. Był to już trzeci tydzień z rzędu, w którym odnotowano spadek.
Kurczą się także zapasy paliw. Ilość benzyny zmniejszyła się o 2 mln baryłek, a paliw destylowanych, do których zalicza się między innymi olej napędowy, o 2,6 mln baryłek.
– Dane ze Stanów Zjednoczonych potwierdzają oznaki coraz bardziej ograniczonych globalnych dostaw i wspierają ceny ropy – ocenił Yutaro Nishi, starszy analityk w Rakuten Securities Inc.
Ekspert ostrzegł również, że dalsze zakłócenia w cieśninie Ormuz mogą doprowadzić do kolejnych wzrostów cen surowca.
Rozmowy pokojowe nie uspokoiły rynku
Nadzieję na uspokojenie sytuacji przyniosły we wtorek doniesienia o rozmowach dotyczących porozumienia pokojowego, które miałoby zakończyć wojnę między USA a Iranem. Informacje te wywołały wówczas spadki cen ropy i gazu.
Szybko okazało się jednak, że nie ma potwierdzenia, iż porozumienie zostanie zawarte w najbliższym czasie. Jeden z dyplomatów zaangażowanych w negocjacje potwierdził, że rozmowy trwają, ale zdementował doniesienia o rychłym podpisaniu umowy.
Niepewność nadal więc dominuje na rynku. Z danych firmy Vortexa wynika, że w pierwszych 20 dniach października przez cieśninę Ormuz transportowano średnio około 9,1 mln baryłek ropy dziennie. To znacznie mniej niż 20 mln baryłek dziennie, o których w tym miesiącu informowały Stany Zjednoczone.
Skala ograniczeń w transporcie i dalszy przebieg konfliktu będą miały kluczowe znaczenie dla cen surowców. Widać już, jak mocno rynek reaguje na każde nowe zagrożenie. Od początku roku amerykańska ropa WTI zdrożała o 72,5 proc., a Brent aż o 81,4 proc.