Prawo do zachowania tajemnicy komunikowania się, a więc także korespondencji, zapisane jest w polskiej konstytucji. Czy dotyczy ono służbowej poczty elektronicznej? Czy pracodawca ma prawo czytać nasze firmowe e-maile, nie informując nas o tym? Nie. Tak rekomenduje choćby Rada Europy.
Krok w dobrym kierunku
Ta rekomendacja to krok w dobrym kierunku – uważa Edyta Bielak-Jomaa, nowo wybrana Generalna Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO), z którą rozmawiał „Dziennik Łódzki”. Bielak-Jomaa dodaje, że, jeśli szef chciałby przeglądać służbową pocztę osoby, którą zatrudnia, powinien ją o tym poinformować i przestrzegać zasad bezpieczeństwa.
Zobacz także: Wcześniejsze wyjście z pracy grozi zwolnieniem? Niekoniecznie
Choć informacja ta może wydawać się rewolucyjna, w rzeczywistości taka interpretacja przepisów obowiązuje co najmniej od 2012 r., kiedy jeszcze w fotelu GIODO zasiadał Wojciech Wiewiórowski. Już on wyjaśniał, że pracodawca zawsze musi poinformować zatrudnionego, że chce czytać jego firmową korespondencję.
Co się zmieniło
Jeśli chodzi o zmiany, pracodawca w ogóle nie ma prawa monitorować prywatnej korespondencji pracownika. Do tej pory Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych uważał, że szef może mieć wgląd także w prywatne maile zatrudnionych, bo „skoro wyposaża pracowników w odpowiednie narzędzia pracy, w tym komputer, to nie musi godzić się na wykorzystywanie ich do celów prywatnych”. A jak sprawdzić, czy pracownik pisze w pracy prywatne maile? Czytając je.
Musimy pracować sumiennie
Jednocześnie Wiewiórowski zaznaczał, że pracownik zawsze powinien być informowany o tym, że kontrola jest przeprowadzana, a pracodawca ma nawet prawo zakazania mu korzystać z internetu do innych celów niż służbowe. Mimo że nowe podejście do przepisów jest zdecydowanie bardziej korzystne dla pracowników, należy pamiętać , że kodeks pracy zobowiązuje nas do rzetelnego wykonywania obowiązków i przestrzegania czasu pracy, a więc z możliwości prywatnej korespondencji w firmie powinniśmy korzystać rozsądnie.