Blochowie. Miliony, pałace i wielka fortuna. Jak żyli spadkobiercy „króla kolei”?

Odziedziczyli miliony, pałace i nazwisko otwierające drzwi najważniejszych salonów. Blochowie żyli w luksusie, o jakim inni mogli tylko marzyć. Ale wielka fortuna „króla kolei” nie przetrwała próby czasu. Były kosztowne pasje, długi, ucieczka przed wierzycielami, a nawet więzienie. Jak upadło finansowe imperium jednej z najbogatszych rodzin?

  • Jan Gotlib Bloch, od skromnego gońca bankowego, stał się potentatem finansowym Królestwa Polskiego, budując imperium na kolei i przemyśle.
  • Poznaj legendarny zakup dóbr w Łęcznej za milion rubli oraz dramatyczne losy jego syna, który roztrwonił fortunę, doprowadzając do upadku rodzinnego majątku.
  • Odkryj, dlaczego po „królu kolei” zostało coś więcej niż pieniądze i jak trudno jest zachować dziedzictwo przez pokolenia!

W warszawskim Klubie Myśliwskim przy jednym ze stolików rozmawiało kilku mężczyzn. Wśród nich Ludwik Grabowski, właściciel rozległych dóbr pod Lublinem. W pewnej chwili miał rzucić, że sprzedałby Łęczną, gdyby ktoś zaoferował mu milion rubli. Słowa usłyszał siedzący nieopodal Jan Gotlib Bloch. Według rodzinnej opowieści wstał, podszedł do właściciela i sięgnął po książeczkę czekową.

Brzmi jak scena z filmu o milionerach? Tę historię przytacza historyczka dr J. Ewa Leśniewska, badaczka dziejów ziemiaństwa na Lubelszczyźnie. Zastrzega jednak, że jest to przekaz rodzinny, a nie udokumentowany przebieg transakcji. Sam zakup miał miejsce naprawdę – w 1879 roku. Warszawska prasa donosiła wówczas o zawrotnej sumie miliona rubli w złocie, choć faktyczna cena była niższa.

Łęczna była czymś znacznie więcej niż zwykłym gospodarstwem. Prawie 16 tysięcy mórg ziemi, osiem folwarków, browar, gorzelnia, młyn i lasy tworzyły potężny organizm gospodarczy. Bloch postanowił uczynić z niego wizytówkę swojego bogactwa. Powstała rezydencja, a wokół niej rozciągał się park powiększony do 16 hektarów, z rzadkimi gatunkami drzew sprowadzanymi z zagranicy.

Przy pałacu pracowali ogrodnicy, w parku pojawiały się oswojone sarny, a po rozległych dobrach kursowała nawet kolejka wąskotorowa. Wszystko miało świadczyć o potędze właściciela. Trudno było wówczas przypuszczać, że zaledwie kilkadziesiąt lat później wielka fortuna Blochów stanie się historią o utraconym bogactwie.

Od bankowego gońca do milionera. Kim był Jan Gotlib Bloch?

Zanim jego nazwisko zaczęto wymieniać jednym tchem z najbogatszymi ludźmi Królestwa Polskiego, Jan Gotlib Bloch był chłopcem z Radomia, pochodzącym z niezamożnej rodziny żydowskiego przedsiębiorcy. Urodził się w 1836 roku. Jako nastolatek wyjechał do Warszawy i rozpoczął pracę w kantorze bankowym Toeplitzów. Nie miał jeszcze ani pałacu, ani własnego banku. Miał za to ambicję, która zaprowadziła go do Petersburga. Tam, w imperium gwałtownie rozbudowującym sieć kolejową, dostrzegł szansę na interes życia.

Zarabiał na budowie linii kolejowych, dostawach materiałów i kolejnych inwestycjach. Z czasem jego działalność objęła bankowość, ubezpieczenia, przemysł cukrowniczy i drzewny. W Warszawie stanął na czele komitetu giełdowego. Wkrótce nie był już tylko zamożnym przedsiębiorcą. Stał się człowiekiem, którego decyzje mogły wpływać na gospodarkę całego regionu.

Jego największym rywalem był Leopold Kronenberg, inny finansowy potentat. Obaj zabiegali o lukratywne koncesje kolejowe, wpływy i dostęp do rosyjskich urzędników. Rywalizacja nabrała szczególnego smaku, ponieważ Bloch poślubił Emilię Kronenberg, bratanicę swojego konkurenta. Walka o wielkie pieniądze toczyła się więc również w rodzinie. Dawni współpracownicy stali się przeciwnikami, a stawką były nie tylko miliony rubli, lecz także pozycja wśród najpotężniejszych ludzi epoki.

Pałac w centrum Warszawy, obrazy i życie na salonach

Bogactwo Blochów było widoczne na pierwszy rzut oka. Ich warszawska rezydencja znajdowała się u zbiegu Marszałkowskiej i Królewskiej, w samym sercu miasta. Pałac pełnił nie tylko funkcję rodzinnego domu. Mieścił również kantor bankowy Jana Blocha, a więc centrum jego finansowych interesów.

W rezydencji zgromadzono kolekcję cennych obrazów i rysunków. Blochowie prowadzili znany warszawski salon, do którego przyciągały ich majątek, pozycja i rozległe kontakty. Emilia angażowała się również w działalność dobroczynną. Po śmierci męża przekazała część rodzinnej kolekcji Towarzystwu Zachęty Sztuk Pięknych.

Jan Bloch nie ograniczał się do pomnażania majątku. Wspierał ubogich studentów, instytucje dobroczynne i inicjatywy społeczne. Zasłynął także jako przeciwnik wojny. W swoich pracach przekonywał, że nowoczesny konflikt zbrojny przyniesie katastrofalne skutki gospodarcze i ludzkie.

W 1901 roku zgłoszono jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla. Rok później, 7 stycznia 1902 roku, zmarł w Warszawie. Pozostawił po sobie majątek wart miliony, żonę i pięcioro dzieci. Wydawało się, że stworzone przez niego imperium może przetrwać kolejne pokolenia. W rzeczywistości właśnie rozpoczynał się jego najbardziej dramatyczny rozdział.

Syn milionera kochał konie i luksus. Potem przyszli wierzyciele

Henryk Bloch, jedyny syn „króla kolei”, miał przed sobą drogę, o której inni mogli tylko marzyć. Odziedziczył nazwisko, majątek i miejsce w towarzyskiej elicie. Nie poszedł jednak śladami ojca. Zamiast budować nowe przedsiębiorstwa, zajął się gospodarowaniem w Łęcznej. Szczególną pasją stały się konie wyścigowe. Utrzymywał stajnię, której zwierzęta odnosiły sukcesy na torach w Królestwie Polskim, Rosji i Europie. Były też polowania i kosztowny styl życia. Za tą efektowną fasadą narastały jednak problemy finansowe.

Historyczka J. Ewa Leśniewska, która badała losy rodziny i dokumenty dotyczące majątku, odtworzyła historię upadku Henryka. Jej ustalenia przywołuje Andrzej Żor w omówieniu książki poświęconej Blochom. W 1904 roku rodzina wszczęła procedurę zmierzającą do uznania Henryka za marnotrawnego i ustanowienia dla niego kuratora. Rok później, uciekając przed wierzycielami, wyjechał do Paryża. Ale od długów nie można było uciec tak łatwo.

Roszczenia dosięgły go również we Francji. Był nękany pozwami, podupadł na zdrowiu, a nawet trafił do więzienia. W 1906 roku jego dobra w Polsce sprzedano na licytacji. Wykupiła je matka, Emilia Blochowa, próbując ratować resztki rodzinnego dziedzictwa. Dzięki jej pomocy Henryk odzyskał wolność. Około 1908 roku wyjechał do Ameryki Południowej. Później zainteresował się spirytyzmem i teozofią. Przed wybuchem I wojny światowej wrócił do Polski, gdzie wygłaszał wykłady poświęcone tym zagadnieniom.

Historia syna milionera miała jeszcze bardziej gorzki wymiar. Jak ustaliła Leśniewska, jego żona i córka znalazły się w tak trudnej sytuacji materialnej, że wyprzedawały kosztowności, a później nawet meble i ubrania. Trudno o bardziej przejmujący obraz upadku wielkiej fortuny: w jednym pokoleniu pałace i miliony, w następnym sprzedaż domowego wyposażenia, by zdobyć pieniądze na życie.

Córki Blocha wychodziły za ludzi z elit. Nazwisko przetrwało w II RP

Nie wszyscy potomkowie Jana Blocha podzielili dramatyczne losy Henryka. Cztery córki milionera weszły przez małżeństwa do rodzin ziemiańskich, artystycznych i naukowych. Maria Katarzyna została żoną Józefa Kościelskiego, ziemianina, poety i polityka. Ich syn, Władysław August Kościelski, działał później jako wydawca i literat.

Aleksandra Emilia poślubiła Józefa Weyssenhoffa, znanego pisarza i autora powieści o życiu polskiego ziemiaństwa. Zmarła w Warszawie w grudniu 1939 roku, już po wybuchu II wojny światowej. Emilia związała się z Ksawerym Hołyńskim, oficerem rosyjskiej gwardii. Ich syn Jan Hołyński został przedsiębiorcą i posłem na Sejm II Rzeczypospolitej. W ten sposób nazwisko Blochów, choć już niekoniecznie obecne na szyldach wielkich przedsiębiorstw, pozostało częścią historii międzywojennej Polski. Janina Maria została natomiast żoną Kazimierza Kostaneckiego, wybitnego anatoma i profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dzieci „króla kolei” nie stworzyły jednak drugiego imperium na miarę tego, które zbudował ich ojciec. Rodzina zachowała powiązania z elitami, lecz finansowa potęga zaczęła należeć do przeszłości.

Co stało się z milionami Blochów? Fortuna rozpadła się jeszcze przed II RP

Największy paradoks tej historii polega na tym, że Jan Gotlib Bloch nie dożył niepodległej Polski. Zmarł szesnaście lat przed jej odzyskaniem. A kiedy w 1918 roku powstała II RP, stworzone przez niego imperium finansowe było już w znacznej mierze rozproszone.

Badania J. Ewy Leśniewskiej wskazują, że po śmierci przedsiębiorcy nie udało się utrzymać jedności jego majątku. Nie respektowano w pełni założeń testamentu, a zarządzanie spuścizną przyniosło rodzinie kolejne problemy. W ciągu kilkunastu lat fortuna została rozdrobniona. Symboliczny był los Łęcznej. Po okresie świetności rezydencja przeszła w inne ręce. Po 1911 roku nowy właściciel, Józef Bogusławski, rozebrał część pałacu. Budowla, która miała świadczyć o potędze milionera, stopniowo traciła dawną świetność.

Nie przetrwał również warszawski pałac Blochów przy Królewskiej i Marszałkowskiej. Zniszczenia wojenne i powojenna rozbiórka pozostałości wymazały go z krajobrazu stolicy. Emilia Blochowa zmarła w 1921 roku. Była świadkiem narodzin niepodległej Polski, ale również rozpadu świata, w którym jej mąż zgromadził ogromne bogactwo.

Najbogatsi ludzie II RP. Po wielkiej fortunie zostało coś więcej niż pieniądze

Losy Blochów pokazują, że nawet największy majątek nie gwarantuje bezpieczeństwa kolejnym pokoleniom. Jan Gotlib Bloch potrafił zdobywać koncesje, budować koleje, inwestować w przemysł i obracać milionami. Nie zdołał jednak zapewnić, by jego finansowe imperium przetrwało w rękach spadkobierców.

Jego potomkowie wchodzili w epokę II RP z wielkim nazwiskiem i pamięcią o dawnej potędze. Niektórzy nadal należeli do wpływowych środowisk. Inni boleśnie przekonali się, jak szybko odziedziczone bogactwo może zniknąć. Po „królu kolei” zostały książki, gospodarcze przedsięwzięcia, działalność społeczna i idea pokoju, której poświęcił ostatnie lata życia. A po fortunie? Historia pałaców, rozrzutności, rodzinnych prób ratowania majątku i wierzycieli, którzy nie zapomnieli o swoich pieniądzach. Bo najtrudniejszą sztuką wcale nie musiało być zarobienie pierwszego miliona. Znacznie trudniej okazało się go zatrzymać.

Laury Biznesu 2026 - Andrzej Poczobut.mp4
QUIZ od PRL do kapitalizmu. Balcerowicz, bezrobocie, kuroniówka. Jak dobrze znasz polską transformację?
Pytanie 1 z 10
Kiedy wprowadzono Plan Balcerowicza?
Tak zmienił się Leszek Balcerowicz od czasu planu Balcerowicza

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI