Minister finansów o cłach
"To nie jest optymistyczny poranek dla konsumentów i firm, ale Polska i Europa wyjdą z tego silniejsze" - napisał Andrzej Domański na platformie X. Wcześniej amerykańskie cła skomentował również premier Donald Tusk. Na tej samej platformie napisał: "Przyjaźń oznacza partnerstwo. Partnerstwo oznacza rzeczywiste i prawdziwe wzajemne cła. Potrzebne są adekwatne decyzje".
Przypomnijmy, że w środę 2 kwietnia 2025 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podpisał rozporządzenie nakładające "cła wzajemne" w wysokości co najmniej 10 proc. na towary importowane z zagranicy, w przypadku towarów z UE wyniosą one 20 proc. Zapowiedziane przez USA stawki mają stanowić połowę zsumowanych ceł i pozacelnych barier handlowych stosowanych przez inne kraje. W przypadku Chin taryfy wyniosą 34 proc. (stawka ta zostanie dodana do ogłoszonych wcześniej 20 proc. ceł; będzie wynosić 54 proc.), Japonii - 24 proc., Indii - 26 proc., Korei Płd. - 25 proc.
Tuż po ogłoszeniu ceł przez Trumpa decyzję tę skomentowali przywódcy wielu krajów, w tym Australii, Japonii, Chin, Wielkiej Brytanii, Włoch. Jak widać, i przedstawiciele polskiego rządu nie pozostawili sprawy bez komentarza. Odpowiedź na wprowadzenie amerykańskich taryf zapowiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Jak decyzje w USA wpłyną na Polskę?
Kluczowym czynnikiem wpływającym na sytuację będzie reakcja Europy. "Jeżeli Europa wprowadzi cła odwetowe, a moim zdaniem wprowadzi je, to będzie oznaczało podwyżkę cen wszystkich tych samochodów, które sprowadzamy ze Stanów Zjednoczonych. Pytanie tylko, czy będzie to dotyczyło również samochodów używanych, których już mamy sporo – podkreślał przed dwoma dniami w rozmowie z nami ekonomista Marek Zuber.
