Spis treści
Jak teraz wyglądają cenówki w Biedronce?
Klienci od dawna narzekali na promocje, które można było źle zrozumieć. Na etykiecie wielkimi cyframi widniała cena, która obowiązywała tylko przy zakupie dwóch lub więcej sztuk. Przykładowo, sałata lodowa miała cenę 3 zł, ale w rzeczywistości jedna kosztowała 5,99 zł, a druga była "gratis" dopiero po zapłaceniu tej wyższej kwoty. Klienci czuli się wprowadzani w błąd, a skargi zalały Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Biedronka zmieniła swoje cenówki po tym, jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął przeciwko niej postępowanie w 2025 roku - pisze wyborcza.biz. Teraz na etykiecie widać jedną, regularną cenę za sztukę – na przykład 5,99 zł za awokado. Obok znajduje się jasny komunikat: "druga sztuka gratis". Zmienił się też sposób informowania o zniżkach. Zamiast skomplikowanych przeliczeń, na cenówce jest cena regularna i prosta informacja, np. "drugi produkt 40 proc. taniej".
Zapytana o powody tej zmiany, sieć Biedronka w oficjalnym komunikacie podkreśla, że wsłuchuje się w opinie klientów. Konrad Nafalski, starszy menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci, tłumaczy: "Naszym celem jest zapewnienie, aby etykiety cenowe najlepiej przedstawiały naszą wyjątkową ofertę".
UOKiK bierze się za Żabkę. Jakie kary grożą sieci?
To jednak nie koniec walki urzędu z nieczytelnymi promocjami. Teraz na celowniku znalazła się Żabka, której cenówki dla wielu klientów są jeszcze większą zagadką. Największą czcionką podawana jest cena promocyjna, która wymaga spełnienia kilku warunków jednocześnie – na przykład zakupu dwóch sztuk i posiadania aplikacji. Regularna cena za jeden produkt jest ukryta małym druczkiem.
Urząd potwierdza, że problem jest mu znany.
Prowadzimy obecnie postępowanie wyjaśniające dotyczące oznaczania cen w sklepach Żabka
– informuje UOKiK. Groźby nie są puste. Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów grozi kara do 10% rocznego obrotu firmy. Biorąc pod uwagę historię kar nakładanych na Biedronkę, które w ostatnich latach sięgały setek milionów złotych, kontrola Żabka może zakończyć się dla sieci bardzo dotkliwą finansowo decyzją. Sama Żabka twierdzi, że jej sposób prezentowania cen jest "zgodny z powszechną, rynkową praktyką", ale przykład Biedronki pokazuje, że taka argumentacja może nie wystarczyć.
Dlaczego nieczytelne promocje w sklepach to pułapka?
Etykiety w supermarketach często nie są dostosowane do potrzeb wszystkich klientów, a zwłaszcza osób starszych i słabowidzących. Mały druk, skomplikowane warunki promocji i konieczność używania aplikacji mobilnej sprawiają, że wiele osób nie jest w stanie realnie ocenić, ile zapłaci przy kasie. To prosta droga do frustracji i poczucia bycia oszukanym.
UOKiK już trzy lata temu opublikował specjalne wytyczne, w których jasno określił, że wszelkie promocje w sklepach muszą być komunikowane w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości. Urząd dopuszcza wyróżnienie ceny promocyjnej, ale podkreśla, że różnica w wielkości czcionki nie może być znaczna. Praktyka pokazywania ceny regularnej mikroskopijnym drukiem jest więc niezgodna z tymi zaleceniami.
Interwencja urzędu w Biedronce i postępowanie wobec Żabki mogą być sygnałem dla całego rynku. Być może inne sieci handlowe, nie czekając na kontrolę, same zdecydują się uprościć swoje etykiety. W przeciwnym razie klienci, zamiast z wózkiem na zakupy, będą musieli chodzić po sklepie z lupą i kalkulatorem.
