- Rządowa reforma podatkowa na 2027 rok, obiecująca ulgi dla 3,5 mln Polaków, wciąż czeka na kluczową decyzję prezydenta, która przesądzi o jej losie.
- Projekt wprowadza nowe progi PIT, pozwalając klasie średniej zaoszczędzić do 3600 zł rocznie, oraz kontrowersyjnie podnosi CIT dla największych firm, by sfinansować te zmiany.
- Sprawdź, jak te modyfikacje wpłyną na Twoje finanse i czy prezydent ostatecznie zatwierdzi pakiet, który przeobrazi polski system podatkowy.
Los reformy podatkowej, która ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku, wciąż nie jest przesądzony. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański liczy, że prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę zmieniającą zasady rozliczania PIT. Według rządowych szacunków na nowych rozwiązaniach ma skorzystać około 3,5 mln podatników.
We wtorek, 27 października, na antenie TVN24 szef resortu finansów przekonywał, że obniżenie obciążeń dla klasy średniej wymaga jednoczesnego znalezienia dodatkowych dochodów budżetowych. Rząd chce je uzyskać między innymi poprzez podwyższenie podatku CIT dla największych przedsiębiorstw.
Ja mam nadzieję, że prezydent stanie po stronie Polaków, a nie wielkich firm, wielkich koncernów – powiedział Andrzej Domański.
Minister ocenił również, że ewentualne weto oznaczałoby kolejne uderzenie w finanse państwa. To stanowisko szefa MF, a nie zapowiedź decyzji prezydenta. Karol Nawrocki nie rozstrzygnął jeszcze losów ustawy.
Nowe progi PIT. Kto zapłaci niższy podatek?
Najważniejsza zmiana dotyczy osób rozliczających się według skali podatkowej. Obecnie po przekroczeniu 120 tys. zł rocznego dochodu nadwyżka jest objęta stawką 32 proc. Nowelizacja zakłada przesunięcie tej granicy i wprowadzenie dodatkowego przedziału.
Projektowana skala PIT wygląda następująco:
- 12 proc. – od dochodów do 130 tys. zł rocznie;
- 24 proc. – od nadwyżki dochodów ponad 130 tys. zł do 150 tys. zł;
- 32 proc. – od nadwyżki przekraczającej 150 tys. zł.
Dzięki temu podatnicy osiągający dochody powyżej dotychczasowego progu nie przechodziliby od razu na 32-procentową stawkę. Co ważne, wyższy podatek dotyczy tylko części dochodu przekraczającej dany próg, a nie całych zarobków. Ministerstwo Finansów szacuje, że najbardziej korzystający na reformie mogliby zaoszczędzić do 3600 zł rocznie. Faktyczna korzyść zależałaby jednak od indywidualnych dochodów i sposobu rozliczenia.
Senat przywraca kontrowersyjny zapis
Spór wokół nowelizacji dotyczy nie tylko podatku płaconego przez pracowników. Jedną z najważniejszych kwestii jest planowana podwyżka CIT z 19 do 22 proc. dla przedsiębiorstw, których roczne przychody przekraczają równowartość 50 mln euro. Takie rozwiązanie znalazło się w pierwotnym projekcie rządowym, ale zostało usunięte podczas prac w Sejmie. Senat przywrócił je w swoich poprawkach. Andrzej Domański podkreślił, że podwyżka nie obejmowałaby małych i średnich polskich przedsiębiorstw, lecz firmy osiągające bardzo wysokie przychody.
Mówimy o naprawdę dużych firmach, nie mówimy o małych czy średnich polskich firmach – zaznaczył minister.
Według szefa MF dodatkowe wpływy z CIT mają pomóc sfinansować korzyści podatkowe dla osób rozliczających PIT. Jednocześnie podwyżka oznaczałaby większe obciążenia dla objętych nią przedsiębiorstw.
Nie będzie corocznej waloryzacji progów?
Senatorowie zdecydowali również o wykreśleniu wprowadzonego przez Sejm mechanizmu corocznej waloryzacji progów podatkowych o inflację. Oznacza to, że progi nie byłyby automatycznie podnoszone wraz ze wzrostem cen. Nowelizacja przewiduje ponadto istotne zmiany dla przedsiębiorców rozliczających się ryczałtem. Limit przychodów pozwalających korzystać z tej formy opodatkowania ma zostać obniżony z 2 mln euro do 250 tys. euro.
Zmienić ma się także danina solidarnościowa. Jej stawka wzrosłaby z 4 do 5 proc. i nadal dotyczyłaby dochodów przekraczających 1 mln zł rocznie. W trakcie prac senackich usunięto ponadto przepis przewidujący 17-procentową stawkę ryczałtu od nadwyżki przychodów przekraczających 300 tys. euro.
Co zrobi Karol Nawrocki?
We wtorek Senat przyjął nowelizację z poprawkami. Za ustawą głosowało 62 senatorów, nikt nie był przeciw, a 23 osoby wstrzymały się od głosu. Teraz dokument wróci do Sejmu, który rozpatrzy poprawki Senatu. Dopiero po zakończeniu prac parlamentarnych ustawa będzie mogła trafić na biurko prezydenta. Planowana data wejścia przepisów w życie to 1 stycznia 2027 roku. Do tego czasu konieczne jest jednak zakończenie procesu legislacyjnego. Ostateczny kształt reformy oraz decyzja Karola Nawrockiego pozostają otwarte.
