Spis treści
Nocna prohibicja w całej Polsce od 2027 roku. Co to oznacza w praktyce?
Sejm niemal jednogłośnie zdecydował o wprowadzeniu rewolucyjnych zmian w sprzedaży alkoholu. Nową ustawę poparło aż 400 posłów, przy zaledwie 9 głosach przeciw. Najważniejsza zmiana, która dotknie miliony Polaków, wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku.
Skończy się nocne kupowanie alkoholu na wynos. Od 1 stycznia 2027 roku w całej Polsce zacznie obowiązywać nocna prohibicja, co oznacza zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach między godziną 22:00 a 6:00. Co ważne, zakaz ten nie obejmie lokali gastronomicznych. Oznacza to, że po godzinie 22:00 nadal będzie można napić się piwa czy drinka w barze lub restauracji, ale nie będzie już możliwości kupienia butelki wina w sklepie osiedlowym czy na stacji benzynowej.
Nowe przepisy dają też dodatkowe narzędzia samorządom. Gminy będą mogły, jeśli uznają to za słuszne, zaostrzyć przepisy na swoim terenie i zakazać sprzedaży alkoholu na wynos w innych godzinach, na przykład od 21:00 do 22:00 lub od 6:00 do 9:00.
To nie wszystko. Ustawa wprowadza też ważny obowiązek dla sprzedawców. Jeśli pracownik sklepu będzie miał jakiekolwiek wątpliwości co do pełnoletności klienta, będzie musiał poprosić o okazanie dowodu osobistego. Do tej pory miał taką możliwość, teraz będzie to jego obowiązek. Odmowa pokazania dokumentu będzie równoznaczna z odmową sprzedaży alkoholu.
Całkowity zakaz reklamy i droższe koncesje. Co jeszcze zmienia nowa ustawa alkoholowa?
Nocna prohibicja to tylko początek. Ustawa, którą przyjął Sejm, to prawdziwa rewolucja, która uderzy w producentów i sprzedawców alkoholu. Ustawa wprowadza całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym również piwa. To ogromna zmiana, bo dotychczasowe przepisy pozwalały na reklamę piwa pod pewnymi warunkami. Od 2027 roku każda forma publicznego zachęcania do kupna jakiegokolwiek alkoholu będzie nielegalna. Za złamanie tego zakazu przewidziano bardzo surowe kary: grzywnę od 30 tys. zł do nawet 1 miliona złotych lub karę ograniczenia wolności.
Przedsiębiorcy muszą też przygotować się na znacznie wyższe koszty prowadzenia biznesu. Ustawa podwaja opłaty za zezwolenie na sprzedaż alkoholu:
- dla alkoholi do 18% (np. piwo, wino) opłata wzrośnie z 525 zł do 1050 zł,
- dla alkoholi powyżej 18% (np. wódka, whisky) opłata wzrośnie z 2100 zł do 4200 zł.
Zmiany dotkną też samych produktów. Opakowania alkoholu o małej pojemności (do 300 ml) będą mogły być wyłącznie szklane lub metalowe. Na każdej butelce i puszce pojawią się też wyraźne ostrzeżenia o szkodliwości picia w ciąży, zakazie prowadzenia pojazdów po alkoholu oraz o negatywnym wpływie na osoby niepełnoletnie.
To nie koniec zmian. Rząd Donalda Tuska chce też podnieść akcyzę i VAT
Uchwalenie ustawy wprowadzającej nocną prohibicję to nie jedyna batalia o alkohol, jaka toczyła się w Sejmie. Posłowie zajęli się też dwoma innymi projektami rządu Donalda Tuska, które mają na celu dalsze ograniczenie spożycia i zwiększenie wpływów do budżetu. Oba trafiły do dalszych prac w komisjach.
Pierwszy projekt dotyczy podwyżki akcyzy. Rządowa propozycja zakłada, że od 2027 roku zapłacimy więcej za wszystkie rodzaje alkoholu. Zgodnie z propozycją rządu, stawka akcyzy na alkohol etylowy ma wzrosnąć z 8811 zł do 10109 zł za hektolitr 100-procentowego alkoholu. Wyższe stawki objęłyby także piwo, wino i inne napoje fermentowane. Jak tłumaczył wiceminister finansów Jarosław Neneman, celem jest nie tylko ograniczenie dostępności cenowej alkoholu, ale też zasilenie budżetu państwa kwotą około 1,8 mld zł rocznie.
Projekt spotkał się jednak z krytyką. Poseł Jarosław Sachajko z koła Demokracja Bezpośrednia zwrócił uwagę, że nie wszystkie pieniądze trafią na ochronę zdrowia, a podwyżka akcyzy na cydr może uderzyć w polskich sadowników.
Drugi projekt, który również trafił do komisji, zakłada podniesienie stawki VAT na niektóre napoje. Chodzi o piwa bezalkoholowe i napoje energetyczne, które zawierają co najmniej 20% soku. Dziś są one objęte preferencyjną stawką 5% lub 8%. Rząd chce zrównać ich opodatkowanie do podstawowej stawki 23%. Zdaniem wiceministra Nenamana to sposób na uszczelnienie systemu i walkę z unikaniem wyższego podatku. Opozycja z Prawa i Sprawiedliwości twierdzi jednak, że to wyłącznie ruch fiskalny, który znów uderzy w interesy producentów owoców.
Wygląda więc na to, że choć najważniejsze zmiany w sprzedaży alkoholu zostały już przegłosowane, to dyskusja o ostatecznym kształcie podatków od napojów procentowych wciąż jest przed nami.