Rząd bierze pod lupę dyplomy Polaków. Pracodawcy dostaną nowe uprawnienie

Koniec z wątpliwościami dotyczącymi fałszywych dyplomów? Rząd chce dać pracodawcom możliwość bezpośredniego sprawdzenia na uczelni, czy dokument przedstawiony przez kandydata do pracy jest prawdziwy. Za taką weryfikację uczelnia pobierze opłatę. Nowe przepisy mają być częścią pakietu deregulacyjnego.

Tłum absolwentów w togach i biretach podczas uroczystości. O weryfikacji dyplomów przez firmy przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: pixabay.com, CC0 McElspeth /zdjęcie ilustracyjne/ Archiwum prywatne

Pracodawca sprawdzi twój dyplom

We wtorek rząd ma zająć się projektem nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Pomysł przygotowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Chodzi o sytuacje, w których pracodawca ma wątpliwości, czy przedstawiony przez kandydata lub pracownika dyplom ukończenia studiów jest autentyczny.

Obecnie firma nie może po prostu zadzwonić do uczelni i poprosić o potwierdzenie danych znajdujących się na dokumencie. Problemem są m.in. przepisy dotyczące ochrony danych osobowych.

Nowe przepisy mają to zmienić.

Uczelnia potwierdzi, czy dokument jest prawdziwy

Zgodnie z projektem pracodawca, który będzie miał interes prawny, będzie mógł zwrócić się do uczelni z wnioskiem o potwierdzenie danych zawartych w papierowym dyplomie.

We wniosku trzeba będzie podać dane pozwalające zidentyfikować dokument i jego właściciela, w szczególności imię i nazwisko oraz numer dyplomu.

Nie będzie to jednak możliwość dowolnego sprawdzania wykształcenia wszystkich kandydatów. Przepisy przewidują, że pracodawca będzie musiał mieć uzasadnione wątpliwości co do autentyczności danych.

Może chodzić np. o sytuację, gdy dokument wzbudzi podejrzenia podczas sprawdzania jego zabezpieczeń przed fałszerstwem.

Za sprawdzenie trzeba będzie zapłacić

Weryfikacja nie będzie darmowa. Projekt zakłada opłatę w wysokości 1 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w dniu złożenia wniosku.

Pieniądze mają pokrywać koszt obsługi zapytania przez uczelnię.

Oznacza to, że firma będzie musiała zapłacić za każde potwierdzenie danych z dyplomu.

Chodzi o fałszywe dokumenty

Pomysł jest odpowiedzią na problem zgłaszany przez Zespół SprawdzaMY. Pracodawcy wskazywali, że mają trudności z potwierdzaniem autentyczności dokumentów dotyczących wykształcenia.

Dla firmy może to być poważna sprawa. Jeśli stanowisko wymaga konkretnego wykształcenia, fałszywy dyplom może oznaczać, że zatrudniona została osoba bez wymaganych kwalifikacji.

Nowe przepisy mają więc stworzyć jasną procedurę sprawdzania takich dokumentów.

Uczelnie czeka dodatkowa praca

Zmiana może jednak oznaczać sporo dodatkowej pracy dla szkół wyższych. Z danych systemu POL-on wynika, że w Polsce wydaje się średnio około 299 tys. dyplomów ukończenia studiów rocznie.

Nowe rozwiązanie może dotyczyć nie tylko świeżo wydanych dokumentów. W grę mogą wchodzić również dyplomy wystawione nawet 50 lat temu.

Uczelnie będą więc musiały być przygotowane na obsługę zapytań dotyczących dokumentów wydawanych przez wiele dekad.

Rząd chce uszczelnić rynek pracy

Projekt jest częścią pakietu deregulacyjnego. Jego autorzy chcą stworzyć jasne zasady, dzięki którym pracodawca będzie mógł legalnie i bezpośrednio zweryfikować dokument przedstawiony przez kandydata.

Dla osób posiadających prawdziwe dyplomy nie oznacza to rewolucji. Dla tych, którzy próbowaliby pochwalić się cudzym lub sfałszowanym dokumentem, może to być jednak bardzo zła wiadomość.

Jeśli przepisy wejdą w życie, uczelnia będzie mogła potwierdzić pracodawcy, czy dane na papierowym dyplomie rzeczywiście zgadzają się z jej dokumentacją.

Polska wieś w czasach PRL. Ciężka praca, trudne życie i małe zmiany
QUIZ. Czy rozpoznasz te auta PRL na zdjęciach? Same klasyki!
Pytanie 1 z 10
Co to za samochód?
QUIZ - Rozpoznaj po zdjęciu auto PRL

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki