Spis treści
Donosów do skarbówki przybywa
Polacy coraz częściej informują fiskusa o podejrzeniach dotyczących łamania przepisów podatkowych i celnych. Jak wynika z danych uzyskanych przez „Dziennik Gazetę Prawną”, od stycznia do września 2026 roku administracja skarbowa otrzymała 71 779 takich zgłoszeń. To niemal tyle, ile w całym 2024 roku, kiedy odnotowano 75 756 zgłoszeń.
W 2025 roku liczba zgłoszeń wyniosła już 82 782. Statystyki obejmują nie tylko informacje o podejrzeniach nieprawidłowości, ale również opinie i uwagi dotyczące działania samej skarbówki.
Na celowniku zgłaszających znajdują się sąsiedzi, pracodawcy, członkowie rodziny, a także inni podatnicy, których sytuacja majątkowa budzi podejrzenia. Nie każdy donos oznacza jednak, że rzeczywiście doszło do złamania prawa.
W Wielkiej Brytanii można zarobić na donosie
Brytyjski fiskus postanowił zachęcić ludzi do ujawniania poważnych oszustw podatkowych. Program, który działa od blisko roku, przewiduje nagrody dla sygnalistów dostarczających informacje o nieprawidłowościach.
Największe pieniądze można otrzymać za informacje dotyczące agresywnej optymalizacji podatkowej. Jeśli dzięki zgłoszeniu brytyjski fiskus odzyska co najmniej 1,5 mln funtów zaległego podatku, informator może dostać od 15 do nawet 30 proc. odzyskanej kwoty. Przy obliczaniu nagrody nie uwzględnia się odsetek ani kar.
W praktyce oznacza to, że za skuteczny donos można otrzymać naprawdę duże pieniądze. Warunek jest jednak taki, że zgłoszenie musi dotyczyć poważnych nieprawidłowości, a informacja musi pomóc fiskusowi odzyskać należne podatki.
Nie wystarczy napisać, że sąsiad ma drogi samochód
Brytyjski system przewiduje konkretne wymagania. Sygnalista nie może pozostać anonimowy. Musi opisać podejrzewane oszustwo, wyjaśnić, skąd ma informacje, oraz wskazać swoją relację z osobą lub firmą, której dotyczy zgłoszenie.
Konieczne jest również przedstawienie szacunków dotyczących czasu trwania procederu i strat, jakie mógł ponieść brytyjski budżet. Zgłaszający może dołączyć także dodatkowe informacje. Samo podejrzenie, że ktoś żyje ponad stan, nie wystarczy więc do otrzymania nagrody. Liczą się konkretne informacje, które mogą pomóc wykryć poważne oszustwo podatkowe.
Czy Polska zapłaci za donos?
Na razie wszystko wskazuje na to, że podobnego rozwiązania w Polsce nie będzie. Zbigniew Stawicki, zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej, przekazał „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że polskie przepisy zapewniają wystarczające możliwości pozyskiwania informacji o nieprawidłowościach, również tych na dużą skalę. Nie ma więc obecnie zapowiedzi wprowadzenia systemu premii dla osób donoszących na nieuczciwych podatników.
Polska skarbówka przyjmuje zgłoszenia, analizuje je i przekazuje sprawy do właściwych urzędów skarbowych lub celno-skarbowych, jeśli spełniają wymagania formalne. Następnie urzędnicy decydują o dalszych działaniach.
Dwa na trzy donosy mogą być bezpodstawne
Jest jeszcze jeden problem. Jak wynika z przywoływanych szacunków, nawet dwie trzecie zgłoszeń może nie znajdować potwierdzenia w faktach. Część donosów ma wynikać z osobistych konfliktów, rodzinnych nieporozumień czy zwykłej zazdrości. Zdarza się, że podejrzenia budzi poprawa sytuacji finansowej sąsiada, który kupił nowy samochód albo przeprowadził kosztowny remont.
Dlatego każde zgłoszenie wymaga wstępnej analizy. Dopiero później zapada decyzja, czy sprawa powinna trafić do urzędu skarbowego lub celno-skarbowego. Na razie Polacy nie mogą liczyć na brytyjskie premie za skuteczne donosy. Mogą jednak informować skarbówkę o podejrzewanych nieprawidłowościach. Pytanie tylko, ile z tych zgłoszeń rzeczywiście pomaga wykrywać oszustwa, a ile jest efektem sąsiedzkich sporów i osobistych porachunków.