Spis treści
"Zarabiamy cholerną fortunę". Kontrowersyjne słowa Trumpa
Na sobotnim wiecu wyborczym w Georgii prezydent Donald Trump bez ogródek przyznał, że Stany Zjednoczone czerpią ogromne korzyści finansowe z konfliktu na Bliskim Wschodzie. Mówił o krajach, które w obliczu wojny z Iranem kupują amerykańską ropę. „Nasz kraj zarabia setki miliardów dolarów dzięki temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, ponieważ przyjeżdżają do Teksasu, do Oklahomy i do Luizjany i zabierają tę ropę” – oświadczył.
Co więcej, Trump przyznał, że jego doradcy odradzali mu publiczne chwalenie się zyskami w czasie, gdy zwykli obywatele odczuwają skutki wysokich cen - przypomina money.pl.
Zarabiamy więc setki i setki miliardów, a nawet biliony dolarów. Ale moi ludzie powiedzieli mi: proszę o tym nie wspominać, bo ludzie płacą nieco więcej (na stacjach paliw – red.). (...) Ale ja powiedziałem: „Nie obchodzi mnie to, i tak to powiem”. Zarabiamy cholerną fortunę.
Słowa o ogromnych zyskach padły w momencie, gdy miliony Amerykanów zmagają się z rekordowo wysokimi cenami na stacjach benzynowych. W swoich wypowiedziach Trump wspomniał też tymczasem enigmatycznie o złożach ropy na Grenlandii, która jest autonomicznym terytorium zależnym od Danii, nie wyjaśniając, w jaki sposób USA miałyby na nich zarabiać.
Jak wojna z Iranem wpływa na ceny paliw w USA?
Szczerość prezydenta Trumpa stoi w ostrej sprzeczności z tym, co Amerykanie widzą na co dzień na stacjach paliw i w sklepach. Konflikt zbrojny, który Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły przeciwko Iranowi osiem miesięcy temu, wstrząsnął światowymi rynkami surowców. Efekty są jednoznaczne:
- Cena ropy WTI od początku 2026 roku wzrosła o 72,5 proc., a ropy Brent aż o 81,4 proc.
- W trzecim kwartale tego roku olej napędowy podrożał o około 60 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.
- We wrześniu cena diesla w USA po raz pierwszy w historii przekroczyła poziom 6 dolarów za galon.
- Wrześniowa inflacja konsumencka wyniosła 3,7 proc. rok do roku, przebijając prognozy analityków.
W piątek, tuż przed wiecem Trumpa, cena amerykańskiej ropy naftowej ponownie przekroczyła psychologiczną barierę 100 dolarów za baryłkę. Sytuacji nie poprawiają doniesienia medialne o planach wznowienia ataków na Iran tuż po listopadowych wyborach połówkowych.
Prezydent Donald Trump powtarza błąd swojego poprzednika?
Komentatorzy polityczni za oceanem wskazują, że Donald Trump, chwaląc się zyskami w trudnych dla obywateli czasach, może popełniać ten sam błąd, który zaszkodził jego poprzednikowi. Za prezydentury Joe Bidena jego administracja często podkreślała świetną kondycję gospodarki, podczas gdy Amerykanie zmagali się z rosnącymi kosztami życia. Ten brak zrozumienia dla codziennych problemów wyborców był jednym z głównych zarzutów wobec Demokratów.
Teraz historia zdaje się zataczać koło. Donald Trump wrócił do Białego Domu w 2025 roku, obiecując ograniczenie inflacji i unikanie kosztownych, długotrwałych wojen. Tymczasem jego obecna narracja o „cholernej fortunie” zarabianej na konflikcie zbrojnym zupełnie rozmija się z odczuciami społecznymi.
Niskie poparcie dla prezydenta, które w październiku spadło do rekordowych 31 proc. (według badania Reuters/Ipsos), pokazuje rosnący rozdźwięk między narracją Białego Domu a codziennym doświadczeniem Amerykanów. Mówienie o bilionowych zyskach, gdy portfele obywateli pustoszeją przy dystrybutorach, jest ryzykowną strategią polityczną, która może go drogo kosztować w zbliżających się wyborach połówkowych do Kongresu.