Tyle zarabia salowa w szpitalu. Ujawnili stawki

Sprzątają szpitalne sale, dezynfekują pomieszczenia i pomagają w codziennej opiece nad pacjentami. Praca salowej wymaga odpowiedzialności i odporności na trudne sytuacje, ale nie wiąże się z wysokimi zarobkami. W jednym ze śląskich szpitali pensja zasadnicza wynosi 5318 zł brutto, czyli około 3955 zł na rękę. Jeszcze większe wątpliwości budzą zasady rozliczania nadgodzin u pracowników zatrudnianych przez zewnętrzne firmy.

Dwie salowe w szarych mundurach sprzątają salę chorych. O zarobkach pracowników szpitali przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Frame Stock Footage/ Shutterstock

Ile zarabia salowa? Tyle dostaje na rękę

Praca w szpitalu to nie tylko lekarze i pielęgniarki. Ważną rolę odgrywają również salowe, które dbają o czystość i dezynfekcję pomieszczeń. Ich obowiązki mogą obejmować także bieżącą pomoc w opiece nad pacjentami. To odpowiedzialne zajęcie, wymagające dokładności, punktualności i umiejętności współpracy z innymi pracownikami.

Jak wyglądają ich zarobki? W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 4 w Bytomiu wynagrodzenie zasadnicze salowej wynosi 5318,12 zł brutto. Po odliczeniu składek i podatku daje to około 3955 zł netto, czyli kwotę, która trafia na konto pracownika. Do podstawowej pensji mogą dochodzić dodatkowe składniki wynagrodzenia, między innymi związane ze stażem pracy.

Umowa zlecenie i stawka godzinowa

Inne warunki zatrudnienia oferuje firma sprzątająca Impel. W tym przypadku salowe mogą pracować na podstawie umowy zlecenia, a stawka wynosi od 31,40 do 31,50 zł brutto za godzinę.

Nie oznacza to jednak, że każda osoba zatrudniona na takim stanowisku otrzyma identyczną miesięczną wypłatę. Ostateczna kwota zależy między innymi od liczby przepracowanych godzin i zasad rozliczenia umowy.

Kandydaci muszą też spełnić określone wymagania. Wśród nich znajdują się aktualne badania sanitarno-epidemiologiczne oraz zaświadczenie o niekaralności. Liczy się również odporność na stres, ponieważ w szpitalu pracownicy mogą mieć kontakt z krwią i innymi trudnymi sytuacjami.

100 nadgodzin i premia w wysokości 105 zł

Wątpliwości dotyczą jednak nie tylko wysokości wynagrodzeń, ale również rozliczania dodatkowej pracy. „Gazeta Wyborcza” opisywała przypadek salowej zatrudnionej przez Impel we wrocławskiej klinice transplantacji szpiku, onkologii i hematologii dziecięcej.

Kobieta wskazywała na problemy z uzyskaniem zapłaty za dodatkowe godziny. Jak relacjonowała w rozmowie z gazetą, nie otrzymywała wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta. Gdy domagała się pieniędzy za 100 nadgodzin, miała usłyszeć propozycję premii w wysokości zaledwie 105 zł.

– Wypłata za pracę w niedzielę i święta nie była realizowana. Gdy domagałam się wypłaty za 100 nadgodzin, kierowniczka zaproponowała mi premię w wysokości 105 zł – opowiadała salowa.

To relacja pracownicy, która zwraca uwagę na problem rozliczania czasu pracy. Firma Impel przedstawiła jednak własne stanowisko w tej sprawie.

Firma odpowiada na zarzuty

Grupa Impel wyjaśniała, że w tego rodzaju pracy stosowany jest równoważny system czasu pracy, a rozliczenia powinny odbywać się zgodnie z obowiązującymi regulaminami.

Sprawa pokazuje, że przy ocenie zarobków salowych znaczenie ma nie tylko stawka podana w ofercie. Ważne są również warunki umowy, rzeczywista liczba przepracowanych godzin oraz sposób rozliczania dodatkowej pracy.

Dla osób rozważających zatrudnienie w szpitalu kluczowe jest więc dokładne sprawdzenie warunków jeszcze przed podpisaniem umowy. Sama stawka godzinowa nie mówi bowiem wszystkiego o tym, ile pieniędzy pracownik rzeczywiście otrzyma za swoją pracę.

Polska wieś w czasach PRL. Ciężka praca, trudne życie i małe zmiany

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki