Spis treści
Jak Vinted walczy z ofertami pochodzącymi z kradzieży?
Platforma Vinted, znana z handlu używaną odzieżą, musiała działać błyskawicznie. Tuż po tym, jak pojawiły się podejrzenia, że do serwisu trafiają przedmioty zrabowane podczas zamieszek, firma uruchomiła specjalne procedury. Przedstawiciele serwisu potwierdzili, że problem ofert zawierających kradzione rzeczy na Vinted jest traktowany bardzo poważnie i podjęto już kroki, by je usuwać. Zespół moderatorów intensywnie monitoruje nowe ogłoszenia, szukając tych, które wyglądają podejrzanie.
Rzecznik Vinted w rozmowie z agencją Bloomberg podkreślił, że firma nie będzie tolerować łamania regulaminu.
Firma podjęła natychmiastowe działania w celu zidentyfikowania i usunięcia ofert powiązanych z grabieżami. W przypadku naruszenia naszych zasad podejmujemy kroki wobec odpowiednich kont, aż po ich trwałe zablokowanie.
Sprawa jest na tyle poważna, że Vinted nawiązało bezpośrednią współpracę z francuskimi organami ścigania, aby pomóc w namierzeniu osób próbujących sprzedać zrabowany towar. Regulamin serwisu jasno zabrania handlu przedmiotami pochodzącymi z przestępstwa, a każdy użytkownik, który natknie się na podejrzaną aukcję, może ją łatwo zgłosić do weryfikacji.
Brutalne zamieszki we Francji. To stąd pochodzą kradzione towary
Żeby zrozumieć, skąd na platformie sprzedażowej wzięły się luksusowe torebki czy drogie perfumy, trzeba spojrzeć na to, co działo się na francuskich ulicach. Przez kraj przetoczyła się fala masowych protestów przeciwko rosnącym kosztom życia. Na ulice wyszły setki tysięcy ludzi. Niestety, w wielu miejscach sprawy szybko wymknęły się spod kontroli, a część demonstracji przerodziła się w brutalne zamieszki.
Celem ataków stały się sklepy i punkty handlowe. Nagrania, które zalały internet, pokazywały, jak podczas zamieszek we Francji plądrowane są butiki luksusowych marek, w tym Louis Vuitton, Burberry czy Celine. Straty potwierdziła też popularna sieć perfumerii Sephora, informując o splądrowaniu kilku swoich lokali. To właśnie te zrabowane przedmioty, sprzedawane potem po okazyjnych cenach, mogły trafić na Vinted.
Sytuacja wciąż jest napięta. Inicjatorzy protestów, którzy nawiązują do ruchu tzw. żółtych kamizelek, już zapowiedzieli kolejne akcje na 24 i 31 października. Co więcej, największe centrale związkowe wezwały do strajku generalnego 5 listopada, domagając się podwyżek płac i obrony usług publicznych. To oznacza, że fala niepokojów może jeszcze przybrać na sile.
Dlaczego Francja jest tak ważna dla Vinted?
Reakcja Vinted nie jest przypadkowa. Żeby zrozumieć, dlaczego firma tak stanowczo walczy z próbami sprzedaży potencjalnie kradzionych przedmiotów, wystarczy spojrzeć na jej pozycję rynkową. Francja to dla litewskiej platformy absolutny numer jeden – jej największy i najważniejszy rynek.
Liczby mówią same za siebie. Zgodnie z danymi Fevad i Médiamétrie, w drugim kwartale 2026 roku Vinted było piątym najchętniej odwiedzanym serwisem e-commerce nad Sekwaną. To właśnie tam platforma toczy zaciętą walkę o klienta z takimi gigantami jak Amazon czy Shein. Z badania Fevad za 2025 rok wynika, że Vinted było drugim najpopularniejszym miejscem zakupu odzieży (21,4 proc. udziału), ustępując jedynie Amazonowi (22,6 proc.) - podkreśla Bloomberg.
Taka popularność oznacza, że jakikolwiek skandal wizerunkowy, a zwłaszcza powiązanie z paserstwem i handlem zrabowanymi przedmiotami, mógłby być dla firmy katastrofalny w skutkach. Utrata zaufania milionów francuskich klientów to scenariusz, na który Vinted nie może sobie pozwolić.