SuperBiz wiadomości Tajemniczy klient zdradza tajniki swojej pracy

Tajemniczy klient zdradza tajniki swojej pracy

10.09.2016, godz. 15:00
SKLEP ZAKUPY KLIENCI
foto: SHUTTERSTOCK

Pracownicy sklepów, banków, sieciowych salonów kosmetycznych muszą uważać na tajemniczych klientów. Nigdy nie wiadomo, kto jest agentem, który kontroluje pracowników handlu i usług. Zdradzamy tajniki tej działalności.

Tajemniczym klientem może zostać każdy, kto chce sobie dorobić. Firmy zajmujące się prowadzeniem audytów prowadzą swoje platformy, na których rejestrują się chętni na tajemniczych klientów. Osoby te w zależności od wieku, wykształcenia, a nawet statusu społecznego będą kontrolować wybrane miejsca (np. sklepy z biżuterią, sklepy z odzieżą, banki). Dostaną konkretne wytyczne do swoich działań i formularz, który trzeba wypełnić po pracy. Tajemniczy klient nie musi brać wszystkich zleceń. To on decyduje, czy podejmie się konkretnego zadania czy też nie.

Pierwsze wrażenie

Niektórzy pracują w tej branży od kilku lat. - Teraz zajmuję się bankami, ale oceniałam już sieć sklepów jubilerskich i spożywczych – mówi Joanna z woj. łódzkiego.

Jak działa Joanna? - Muszę dojechać do placówki w innym mieście, w którym nikt mnie nie zna. Dwie przecznice przed bankiem włączam dyktafon w telefonie. Kiedyś chowałam go głęboko do plecaka, ale jakość nagrania była zła. Teraz mam go w zewnętrznej siatkowanej kieszonce plecaka. Nawet nikt się tym specjalnie nie interesuje. I wchodzę do banku. Od razu muszę zwracać uwagę dosłownie na wszystko: na wielkość placówki, ustawienie krzeseł, oświetlenie – opowiada kobieta.

Zobacz: Pomysł na firmę: kantor wymiany walut

Pod lupę brany jest nawet wygląd obsługi. Pracownica banku musi mieć uniform, skromne uczesanie i ewentualnie delikatną biżuterię. - Jeśli kobieta ma na ręce cięższe bransoletki czy nosi duże pierścionki na palcach, to muszę o tym wspomnieć w raporcie – mówi Joanna.

Istotne procedury

Następnie przychodzi czas na sprawdzenie wiedzy i zachowania doradcy. - Ważne jest nawet to, czy dana osoba wstaje podczas witania się ze mną i to, czy wypowiada konkretną grzecznościową formułkę – podkreśla nasza tajemnicza klientka. Następnie trzeba wykonać konkretne zadania, np. założyć konto w banku. Przypominamy, że cała procedura jest nagrywana. Doradca w banku musi np. zaoferować dodatkowy produkt. Jeśli tego nie zrobi, to tajemniczy klient musi zaznaczyć ten błąd w ankiecie.

- W banku cała moja wizyta trwa około 30-40 minut. Po wszystkim po prostu wychodzę i za rogiem wyłączam dyktafon. Ale to nie koniec pracy – zaznacza kobieta.

Zobacz: Pomysł na firmę: blog internetowy

Po powrocie do domu trzeba rozmowę zgrać i wysłać do zleceniodawcy. Na wypełnienie czeka też szczegółowy formularz,w  którym jest sporo miejsca na uwagi osobiste.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że przeze mnie ktoś może mieć kłopoty. Kiedy pracownicy popełniają podstawowe błędy czy placówka nie spełnia standardów, to mają kontrolę z centrali. No, ale ktoś musi to sprawdzać – przyznaje Joanna.

Tajemniczy klient też popełnia błędy. - Kiedyś coś źle wcisnęłam w telefonie i skasowałam całe nagranie. Dzień mojej pracy szlag trafił. Taka wizyta jest nieważna i pozbawiona wynagrodzenia – mówi Joanna.

Jakie zarobki

Ile można zarobić? Wszystko zależy od zleceniodawcy. Ale zarobki wahają się od 25 do 50 zł za wizytę. Czasami wliczone są koszty dojazdu. Ale zdarza się, że zleceniodawca zleca koszty dojazdu – np. ma swoją stawkę. - Niestety trzeba na to uważać, bo niekiedy liczona jest tzw. kilometrówka i wychodzi się z założenia, że jedziesz autem. Kiedy wybierasz podróż pociągiem i bilet jest droższy, to na zwrot całej kwoty nie ma co liczyć – żali się Joanna.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: