W zeszłym roku radykalnie obniżono opłaty interchange (do 0,05 proc.) w segmencie kart kredytowych, co sprawiło, że instytucje bankowe nie osiągają już sporych dochodów z transakcji bezgotówkowych. - Płacąc kartą kredytową zarabiamy dla banku, płacąc niewielką prowizję przy każdej transakcji. Kiedyś wynosiła ona 1-2 proc., a nawet więcej – wyjaśnia niezależny ekspert finansowy Łukasz Maliszewski. Dlatego teraz banki zachęcają swoich klientów do transakcji gotówkowych np. do aktywowania nowo nabytej karty kredytowej poleca się wypłatę gotówki. - Banki sugerują taki krok żeby wpędzić nas w zadłużanie – dodaje Maliszewski.
Wtedy odsetki od wykorzystanej sumy naliczane są od razu (również w przypadku wykonania przelewu z konta z kartą kredytową). Z kolei bezgotówkowe operacje posiadają tzw. grace period, czyli okres bezodsetkowy, który trwa zazwyczaj ok. 50-60 dni.
Zobacz również: Czy zbliżeniowe karty płatnicze są bezpieczne?
Maliszewski doradza, aby pilnować się i korzystać z karty kredytowej jedynie w formie bezgotówkowej. Przypomina również, że przy staraniu się o nią w banku, należy zwrócić uwagę na to, ile transakcji kartą należy zrobić, aby była ona bezpłatna. - Niektóre banki wymagają 5 tys. zł miesięcznie obrotu, inne 10 tys. zł rocznie – zauważa ekspert finansowy.
Banki bardzo często reklamują swoje kart kredytowe, kusząc przy tym licznymi prezentami. Jedne proponują tablety lub bilety di kina, inne gwarantują zerowe prowizje i brak oprocentowania, w zmian za dodatkowe abonamenty lub ubezpieczenia. Zawsze warto pamiętać, że nic nie otrzymamy za darmo i w efekcie sami płacimy za te "gratisy".