„Synku, zjadłbyś schabowego?”, czyli wpadki podczas zdalnych rekrutacji w branży IT

2021-06-01 1:30
praca IT
Autor: materiały prasowe

O ile jeszcze w 2019 roku zdalne rekrutacje w branży IT należały do rzadkości, to obecnie aż 95% rozmów z kandydatami prowadzonych jest online. Choć branża świetnie poradziła sobie z pandemią, wytyczając nowe szlaki dla pozostałych sektorów, to jednak nawet najnowsze technologie nie pozwalają uniknąć nieprzewidzianych sytuacji - mówią eksperci Kodilla.com. Zobaczcie zbiór najbardziej nieoczekiwanych i zabawnych sytuacji, z którymi spotkali się rekrutujący zdalnie specjaliści ds. HR.

Trwa rozmowa w sprawie pracy z programistą. Choć panuje luźna atmosfera, pytania są bardzo konkretne. Kandydat stara się udzielać jak najlepszych odpowiedzi i mimo że spotkanie ma miejsce w wirtualnym pokoju, wszyscy zachowują się tak, jakby siedzieli przy jednym stole w siedzibie pracodawcy. Nagle, w pokoju kandydata z hukiem otwierają się drzwi i wpada z krzykiem zdenerwowana kobieta. - Ile razy mam ci powtarzać, żebyś wyrzucił te śmieci?! - Dobrze mamo, już idę...

Chłopak przeprasza prowadzących spotkanie, wstaje i idzie spełnić swój domowy obowiązek. Po chwili wraca, jeszcze raz grzecznie przeprasza i pyta, czy może kontynuować. Rozmowa toczy się dalej. - Na dzisiejszym rynku pracy w branży IT liczą się nie tylko kompetencje twarde, ale i miękkie. Opanowanie, dokładność, umiejętność zachowania się w stresujących sytuacjach - dobry programista powinien posiadać je wszystkie. Choć sytuacja, z którą spotkał się kandydat, z pewnością była niekomfortowa i zabawna wyłącznie dla jednej ze stron, w pewnym sensie pokazała, że pracownik umie zachować zimną krew w każdej sytuacji -  komentuje Magdalena Rogóż, ekspertka ds. rynku IT ze szkoły programowania Kodilla.com.

Jak wynika z najnowszych danych Devire, od momentu wybuchu pandemii spotkania face-to-face odeszły do lamusa, choć jeszcze czasami kandydaci otrzymują zaproszenia do biura. Obecnie jednak 95% rekrutacji jest przeprowadzanych w pełni zdalnie. - Jeszcze w 2019 roku zdecydowana większość (80%) spotkań miało tradycyjną formę. Obecnie rzadko zdarza się nawet, aby kandydaci osobiście podpisywali umowy o pracę czy kontrakty. Najczęściej, zwłaszcza w przypadku dużych korporacji, wszystkie formalności są dopinane bez konieczności osobistego spotkania - dodaje Paulina Kubera.

ZOBACZ: Nawet 28 piw ZA DARMO w Biedronce! Szalona promocja dyskontu na długi weekend!

Zarobki w wielkich giełdowych firmach. Rekordziści dostają 25,7 tys. zł miesięcznie

Szukał ściąg w internecie, zdradziły go okulary

Rekrutacje organizowane zdalnie wydają się dużo korzystniejsze i oczywiście mają swoje zalety - ocenia ekspertka Devire. Kandydaci nie muszą nawet reorganizować swojego dnia pracy czy brać urlopu. Dlatego procesy rekrutacyjne znacznie przyspieszyły, choć niestety, mają też swoje wady. Rekruterom dużo trudniej jest ocenić zachowanie kandydata i mowę ciała. Wadą są też problemy techniczne, które często lubią „płatać figle” w najmniej oczekiwanych momentach. Niestabilne łącze internetowe, sprzęt starszej generacji, a także, u osób starszych pokoleniowo, mniejsza świadomość związana z umiejętnym zaprezentowaniem się na ekranie. W efekcie przez całą rozmowę widać np. tylko czoło kandydata, który nie potrafi poprawnie ustawić kamerki.

Ale każde pokolenie ma swoje własne grzechy. Jak twierdzą rekruterzy, młodsi kandydaci czują się zbyt swobodnie. - W trakcie spotkania z managerami jednej z międzynarodowych firm kandydat szukał odpowiedzi na pytanie w przeglądarce, co było widoczne w odbiciu jego okularów. Nie miał też wyciszonego mikrofonu, przez co było słychać dźwięk pisania na klawiaturze - opowiada Paulina Kubera.

Tego samego zdania jest Magdalena Czyczyło, Recruitment Manager w intive: - Sytuacje, podczas których słychać, że ktoś szuka ściągi w internecie, nie należą do wyjątków. Ale zdarzyło mi się też, że kandydat w trakcie rozmowy zapalił elektronicznego papierosa, przy czym nie była to oznaka lekceważenia z jego strony, lecz objaw stresu. W sytuacjach mniej komfortowych nawyki czasami przejmują nad nami kontrolę. Na „obcym gruncie", czyli w czasie spotkania w biurze pracodawcy, staramy się jeszcze nad nimi panować, bo nie jesteśmy u siebie, ale we własnym domu może to być trudniejsze - komentuje specjalistka.

„Co chcesz na obiad, synku?”

 Historia z wynoszeniem śmieci, przywołana na początku artykułu, to tylko jeden z wielu przykładów wpadek podczas rekrutacji online. Dzięki technologii nie trzeba już wychodzić wcześniej z pracy, aby zdążyć na rozmowę na drugim końcu miasta. Można spotkać się z kandydatem nawet z innej części Europy. Zwłaszcza w IT, gdzie jest dostęp do najlepszych rozwiązań. Ta forma jednak sprawia, że czasem rekruterzy mają okazję poznać nie tylko kandydata, ale też innych członków jego rodziny, a nawet zwierzaki. W intive, gdzie obecnie 100% procesów rekrutacyjnych jest prowadzonych online, rodzice kandydatów też zostają bohaterami drugiego planu.

- W okienku na monitorze pojawiła się mama kandydata i cichym głosem, żeby nie przeszkadzać, zapytała syna, jakie mięso chce na obiad. Kandydat zgrabnie mamę wyprosił, mówiąc że przeszkadza. Jednak ja rozbrojona tą sytuacją żartowałam, że powinien iść w schabowego - uśmiecha się Magdalena Czyczyło z intive. Zdarza się też, że swoje pięć minut chce mieć to najmłodsze pokolenie, które trzyma kciuki za zawodowe sukcesy dorosłych. - Podczas jednego ze spotkań z kandydatką, słyszałam, jak zamknięte drzwi próbuje sforsować jej córka. Nie mogła sobie poradzić z barierą, więc postanowiła wspierać mamę krzycząc, że ją kocha, że jest najlepsza na świecie i robi pyszne naleśniki.

Jakub Gawłowicz Recruitment Specialist z intive nie robi z tego rodzaju wpadek żadnej afery. - W czasie rozmowy na Teamsach nagle na kolanach kandydata usiadła jego 6-letnia córka. Chwilę później pojawiła się jej opiekunka i zajęła się małą. Bardzo podobna sytuacja, jak podczas słynnego wywiadu dla BBC. W żaden sposób nie wpłynęło to na ocenę kandydata i gdy córeczka opuściła pokój, rozmawialiśmy dalej. Może kiedyś będzie wspominała, że jako 6-latka wzięła udział w swojej pierwszej w życiu rekrutacji. Innym razem jednemu z programistów usiadła na ramieniu papuga, przez co wyglądał jak pirat  - śmieje się.

Jakub mówi, że w ciągu ostatniego roku wiele razy podczas rozmów wideo czy telefonicznych w tle mógł usłyszeć małe dzieci, partnerów lub partnerki próbujących je uspokoić tak, aby nie dokładać dodatkowego stresu podczas takiego spotkania osobie starającej się o pracę.

Magdalena Rogóż ze szkoły programowania online Kodilla.com podkreśla, że niezależnie od sytuacji nieprzewidzianych, trzeba minimalizować ryzyko ich wystąpienia: - Jeżeli zbliża się rozmowa kwalifikacyjna, przygotujmy się do niej wcześniej - choćby pod kątem ewentualnych błędów technicznych. Sprawdźmy ustawienia kamery, szybkość połączenia etc. Od programisty wymaga się krytycznego i logicznego myślenia, umiejętności podejmowania decyzji i ich oceny. Wspiera się osoby, które potrafią kompleksowo rozwiązywać problemy i wykazują się inteligencją emocjonalną. Im lepiej przygotujemy się więc do rozmowy kwalifikacyjnej pod kątem ewentualnych wpadek, tym większe szanse pozytywnego zakończenia procesu rekrutacyjnego.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE