- Ambasadorka USA Kimberly Guilfoyle miała prosić darczyńcę o 100 tys. dolarów na spłatę karty kredytowej, sugerując ukrycie transakcji i oferując dostęp do ludzi Trumpa.
- Republikański działacz Eric Deters zapłacił Guilfoyle już 300 tys. dolarów za wystąpienia i oferował milion za "załatwienie" wywiadu, co ujawnia skalę ich finansowych powiązań.
- Już jako ambasador, Guilfoyle miała wykorzystywać swoją pozycję do promowania greckiej firmy Aktor i grozić greckiemu ministrowi energii.
- Wobec tych zarzutów Demokraci z Kongresu żądają wyjaśnień od Departamentu Stanu i wzywają do odwołania Guilfoyle z funkcji ambasadora.
Afera wokół Kimberly Guilfoyle. Czego dotyczy śledztwo "WSJ"?
Dziennik „Wall Street Journal” opisał relacje obecnej przedstawicielki USA w Atenach z republikańskim darczyńcą Erikiem Detersem. Z ustaleń gazety, opartych m.in. na wiadomościach z komunikatora Signal, wynika, że polityczka miała lobbować w jego prywatnych sprawach. Jak wynika z ustaleń dziennika, ambasadorka USA w Grecji prosiła o wpłatę 100 tys. dolarów, by spłacić zadłużenie na karcie kredytowej American Express. Prośba miała paść tuż przed zatwierdzeniem jej kandydatury przez Senat. Guilfoyle tłumaczyła, że taka forma płatności nie pozostawi po sobie śladu.
Dostęp do ludzi Trumpa w zamian za pieniądze?
W zamian za wsparcie finansowe Kimberly Guilfoyle miała oferować dostęp i możliwość wywierania wpływu na kluczowe osoby z administracji Donalda Trumpa. Chwaliła się, że jest w stanie dotrzeć do prokuratora generalnego czy szefa FBI. Erik Deters twierdzi, że od 2020 roku zapłacił jej ok. 300 tys. dolarów. Ostatecznie odmówił jednak wpłaty 100 tys. dolarów, argumentując, że Guilfoyle nie wywiązała się z obiecanych „przysług”. Z wiadomości wynika, że ambasador ganiła go za omawianie ich spraw przez wiadomości tekstowe. „Co za z ciebie koszmar, dosłownie przez ciebie stracę ambasadorstwo, przestań pisać” - napisała.