- Mamy dużo więcej pracy. To zdecydowanie efekt pandemii koronawirusa - powiedziała w rozmowie z Super Biznesem właścicielka jednego z warszawskich zakładów pogrzebowych. - Zwiększył się m.in. czas oczekiwania na kremację. To bardzo trudny czas dla rodzin zmarłych - dodaje. To jednak nie wszystko. Prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, Robert Czyżak wskazuje, że niektóre zakłady pogrzebowe zmagają się najzwyczajniej z brakiem dostępu do trumien.
- Nie wszyscy przedsiębiorcy wytwarzający trumny pozyskali ochronę tarczową. Nie posiadaliśmy także dostatecznie dużego wyboru wszystkich materiałów zabezpieczenia bezpośredniego i pośredniego naszych pracowników - powiedział Czyżak w rozmowie z agencją informacyjną Newseria.
Większa liczba zgonów i pogrzebów nie przełożyła się na znaczące zyski w branży funeralnej. - Pogrzeby COVID-owe wyglądają zupełnie inaczej. Zwłoki osób, które umierają na COVID-19, nie mogą być przygotowane w sposób właściwy, czyli nie mogą być umyte, ubrane, są składane do worków bez możliwości ubrania - powiedział Czyżak. - Worek jest dezynfekowany, później zwłoki są składane w kolejny worek, znowu dezynfekcja i do trumny, która jest zamykana i dezynfekowana. Nie ma możliwości otwierania trumny przed pochówkiem - dodaje.
Ile kosztuje działka pod dom? Oto ceny w 2021 roku
Z powodu wysokiego ryzyka epidemiologicznego dla pracowników firm pogrzebowych Polska Izba Branży Pogrzebowej wnioskowała do Ministerstwa Zdrowia o możliwość ich wcześniejszego zaszczepienia.
- Jesteśmy na pierwszej linii frontu, dosyć mocno narażeni na zakażenie się koronawirusem. Wiąże się to nie tyle z odbiorami osób zmarłych ze szpitali, bo tam mamy określoną przyczynę zgonu, więc nasze służby są odpowiednio przygotowane w zależności od tego, czy było zakażenie, czy też nie - tłumaczy Robert Czyżak.