W grach nie mają sobie równych. Esport też ma swoją ekstraklasę! [INFOGRAFIKA]

2018-05-23 12:23

Piłkarska Lotto Ekstraklasa zakończyła sezon. Nie brakowało emocji i kontrowersji, niestety nie tylko na murawie. Równie wysoki poziom emocji przy znacznie bezpieczniejszej formie grania i kibicowania oferuje... Polska Liga Esportowa! Co to takiego? Okazuje się, że zamiast piłki nożnej, niektórzy wybierają zupełnie inną dyscyplinę i sposób na życie. Grając w gry komputerowe, zostają mistrzami Polski, a czasem nawet i świata!

„Nie graj tyle" - niejeden rodzic zachęcał już pewnie pociechy do oderwania się od komputera. Wygląda na to, że część z tych, którzy nie posłuchali... nieźle na tym wyszła. Najlepsi esportowcy pasję zmienili w sposób na życie, najbogatsi zawodnicy na świecie sięgają po dziesiątki, a nawet setki tysięcy dolarów. Również polski esport doczekał się profesjonalnych rozgrywek. Podczas gdy jedni z wypiekami na twarzach spoglądają na piłkarską murawę, inni kibicują czołowym polskim drużynom w esportowej ekstraklasie - Polskiej Lidze Esportowej.

Zobacz też: Powstanie pierwsze w Polsce centrum szkoleniowe dla profesjonalnych e-graczy

Grubas w ciemnym pokoju? Nic z tych rzeczy!
Otyły, zamknięty w ciemnym pokoju, w wolnych chwilach pożerający kolejnego hamburgera czy inny fast food - taki stereotyp gracza to już przeszłość. Aby znaleźć się w jednej z ekip Polskiej Ligi Esportowej, trzeba być profesjonalistą. Esportowcy nie tylko godzinami trenują, ale też przestrzegają diety, korzystają z pomocy trenerów personalnych czy psychologów. Wszystko jak w najlepszych piłkarskich klubach świata.

Rywalizacja w Polskiej Lidze Esportowej toczy się w dwóch grach. To jedne z najpopularniejszych tytułów na rynku esportowym: Counter-Strike: Global Offensive (wieloosobowa strzelanka pierwszoosobowa) i League of Legends (sieciowa gra z gatunku multiplayer online battle arena). W CS:GO o mistrzostwo walczy 10 zespołów, a w LoL-u - 8.

W puli ponad pół milona złotych!
Jest o co walczyć. Za każde zwycięstwo, składająca się z co najmniej 5 podstawowych graczy (a nierzadko i trenera) formacja otrzymuje 1200, a za remis - 600 zł. Każda z drużyn ma swoje gwiazdy, profile organizacji w mediach społecznościowych śledzone są przez nawet setki tysięcy fanów, a oglądalność cotygodniowych ligowych transmisji na żywo dorównuje wręcz „stadioniowej" frekwencji piłkarskiej. Pula nagród w trwającym sezonie Wiosna 2018 sięgająca 264 tysięcy złotych musi robić wrażenie. Tym bardziej, że w ciągu roku wszystkie drużyny rozegrają aż dwa kończące się LAN-owymi finałami sezony, dwukrotnie rywalizując o taką pulę.

Sprawdź także: STS i Polska Liga Esportowa zaczynają współpracę [ZDJĘCIA]

- Z sezonu na sezon dążymy do jeszcze bardziej dynamicznego rozwoju i profesjonalizacji nie tylko Polskiej Ligi Esportowej, ale przede wszystkim całej krajowej sceny esportu. Ogromną skalę zainteresowania esportem w Polsce i na świecie dostrzegają największe globalne marki. Dzięki zaangażowaniu naszych partnerów: sieci telefonii komórkowej Play, marki Sprite i zakładów STS jako oficjalnego bukmachera, z każdymi kolejnymi rozgrywkami oferujemy fanom jeszcze więcej możliwości. Transmisje wszystkich meczów na żywo, dedykowana graczom platforma #GamersGonnaPlay, program lojalnościowy z opcją wymiany punktów na przedmioty w grach, napoje dla zawodników i kibiców czy specjalna oferta zakładów bukmacherskich - to tylko niektóre atrakcje, jakie wspólnie możemy zapewnić miłośnikom Polskiej Ligi Esportowej - mówi Krzysztof Stypułkowski (29 l.), członek zarządu agencji gamingowej Fantasy Expo, organizatora rozgrywek.

Esport też ma swojego Lewandowskiego
Tytułów mistrzowskich w toczących się obecnie od kwietnia do czerwca rozgrywkach bronią Team Kinguin w CS:GO i Illuminar Gaming w LoL-u. Obie formacje notują sukcesy nie tylko w Polsce, lecz i coraz odważniej biją się na arenie międzynarodowej. Ale konkurencja nie śpi. W Counter-Strike'u, w Polskiej Lidze Esportowej o triumfie marzą też choćby AGO Esports (zarządzane m.in. przez byłe władze Legii Warszawa z Bogusławem Leśnodorskim na czele) i organizacja największej esportowej gwiazdy Piotra „Izaka" Skowyrskiego - Izako Boars, a także projekt firmowany przez jednego ze 100 najbogatszych Polaków na liście „Forbesa" Roberta Gryna (31 l.) - Codewise Unicorns. Z kolei w League of Legends odważnie tabelę atakują debiutanci aktualnego sezonu - bazujący na graczach z doświadczeniem z ligi hiszpańskiej Młodzi Esports.

Czytaj koniecznie: Zobacz, ile warte jest podium Ekstraklasy

- Cieszę się, że robię to, co lubię, a przy tym pomagam w rozwoju polskiej sceny esportowej. Zaczęliśmy od tego, że daliśmy szansę pasjonatom esportu, a dzięki marce Sprite oraz agencji Fantasy Expo bez przerwy idziemy do przodu. Mistrzostwo świata w grze Zula czy wygrany grudniowy turniej w Belgradzie i miliony wyświetleń to tylko niektóre efekty tej współpracy. Przed nami jeszcze dużo pracy, a plany mamy ambitne. Wierzę, że nasze Dziki z Izako Boars dadzą kibicom wiele radości, a dla młodych graczy będą inspiracją i motywacją do działania - mówi Piotr „Izak" Skowyrski (30 l.), który sam inspiruje miliony. Zawodnik, a teraz również m.in. komentator Polskiej Ligi Esportowej, youtuber i influencer.

Najlepszym dowodem na popularność esportu jest to, że podczas nadchodzących wielkimi krokami piłkarskich Mistrzostw Świata w Rosji, to właśnie wspomniany „Izak" zasiądzie ramię w ramię z popularnym sprawozdawcą sportowym Maciejem Iwańskim, by komentować mundialowe wydarzenia. Głos ambasadora polskiego esportu będzie zatem w najbliższych tygodniach rozbrzmiewał w domach milionów Polaków. I kto wie - może wielu z nich z ciekawości po meczach Biało-Czerwonych przełączy się na kanał Twitch.TV ESPORTNOW, by w wolnej chwili rzucić okiem, jak o zwycięstwa, sławę i pieniądze rywalizują profesjonalni esportowcy?