SuperBiz opinie W Kolumbii wreszcie spokój. Czy to początek eldorado? [GALERIA]

W Kolumbii wreszcie spokój. Czy to początek eldorado? [GALERIA]

11.12.2016, godz. 12:52
Kolumbia
Prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos podaje rękę dowódcy FARC Rodrigo Londono po podpisaniu pokojowego porozumienia foto: SHUTTERSTOCK

Leżący w Ameryce Południowej kraj jest wyposażony obficie w bogactwa naturalne i ma wiele atrakcji turystycznych. Przez kilka ostatnich dekad kraj był trawiony wojną domową, która właśnie się zakończyła. Czy to uwolni potencjał?

Wojna domowa rozpoczęła się w Kolumbii w latach 60. Do walki z rządem stanęli komuniści, największą kością niezgody był podział ziemi rolnej między chłopów a wielkich właścicieli ziemskich. Mimo, że w rękach tych ostatnich było trzy czwarte ziemi, to i tak codziennie swoję małe gospodarstwa traciło kilkanaście rodzin, ich liczba szybko przekroczyła pół miliona.

Wojna spustoszyła kraj i postawiła społeczeństwo na krawędzi rozpadu. Poza trzema organizacjami partyzantki lewicowej, powstały oddziały antykomunistyczne, działało też wojsko, wspierane przez US Army. Cytując wikipedię: "Siły FARC-EP (lewicowych partyzantek - przyp. red.) są nieokreślone. W 2001 roku liczbę żołnierzy organizacji szacowano na 16 tysięcy. Od 1999 do 2008 roku, armie partyzanckie FARC i ELN kontrolowały 30-35% terytorium Kolumbii. Obecnie największa koncentracja sił partyzanckich FARC ma miejsce w południowo-wschodnich regionach kraju, na równinach u podnóża górskiego łańcucha Andów. Ponadto FARC działała niekiedy na obszarach Peru, Wenezueli, Brazylii, w Panamie i Ekwadoru. Sporadycznie występowała w innych krajach Ameryki Łacińskiej, głównie Meksyku, Paragwaju, Argentynie i Boliwii."

W 2010 roku oszacowano, że FARC była obecna w 24 z 32 prowincji Kolumbii, czyli operuje na ponad dwóch trzecich terytorium Kolumbii. Nie urosła by tak w siłę, gdy nie kokainowy boom w latach 80. Partyzanci zajęli się produkcją narkotyku, stali globalnym liderem, rozprowadzaniem towaru zajęli się członkowie kartelów z Medelin i Bogoty, stolicy państwa. Wtedy wojna przeniosła się na ulice miast, ginęli przypadkowi przechodnie. Kraj był fatalnym miejscem na interesy i jakiekolwiek odwiedziny.

Dzięki ogromnemu wysiłkowi i pomocy służb USA udało się pokonać handlarzy narkotyków, a produkcja przeniosła się do sąsiednich Ekwadoru, Boliwii i Peru. W listopadzie parlament ratyfikował porozumienie rządu z siłami partyzanckimi, kończące półwieczny konflikt. Jeszcze w trakcie procesu pokojowego prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos dostał Pokojową Nagrodę Nobla.

W Kolumbii znajdziemy duże ilości: ropy naftowej, gazu ziemnego, węgla, rudy żelaza, niklu, złota, miedzi i szmaragdów. Plaże leżą i nad Morzem Karaibskim i Ocean Spokojnym, w obu strefach panuje klimat tropikalny. Najwyższy szczyt Krzysztof Kolumb na blisko 6 000 metrów, więc pasma górskie to raj dla narciarzy. Administracja państwowa przechodziła przez lata wieczną próbę ognia, a ostatnie sukcesy pokazują, że udało się zbudować sprawny aparat władzy. Wygląda na to, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby kraj zaczął się dynamicznie rozwijać.

Do tej pory jedna trzecia dochodów państwa pochodziła z eksportu kawy. Obok kawy, główną rolę w gospodarce odgrywa górnictwo węgla kamiennego. Kolumbijskie złoża należą do największych w całej Ameryce Południowej. Olbrzymie są złoża ropy naftowej, odkryte na początku lat 80. XX wieku. Wiąże się z nimi duże nadzieje na intensywny rozwój ekonomiczny. Ważnym towarem eksportowym są także metale szlachetne i kamienie szlachetne. Kolumbia jest pierwszym na kontynencie producentem platyny i drugim producentem złota. Wydobywa się także duże ilości srebra, niklu, żelaza i miedzi.

Kolumbia osiągnęła wzrost gospodarczy rzędu 3 procent, a jej gospodarka wpadła w ostatnio w turbulencje. Na tę sytuację wpłynęły przede wszystkim: spadek cen ropy naftowej, złota i węgla kamiennego, czyli głównych produktów eksportowych, deprecjacja peso do dolara aż o jedną trzecią, redukcja wymiany handlowej z Wenezuelą oraz ograniczenie zapotrzebowania na surowce ze stron Chin. Dodatkowym czynnikiem jest trwająca od połowy roku susza, spowodowana fenomenem El Niño, co spowodowało wzrost cen energii i produktów spożywczych.

W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2015 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Kolumbii wyniosły 8,2 mld USD, co oznacza spadek o 30 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku 2014. W okresie styczeń-listopad 2015 r. eksport kolumbijski osiągnął sumę 33,1 mld USD (spadek o 35 procent). Główne produkty eksportowe to ropa i jej pochodne (17,6 mld USD), produkty przemysłu wytwórczego (7,6 mld USD), produkty spożywcze i zwierzęta żywe (6,3 mld USD). Głównymi odbiorcami kolumbijskich towarów były Stany Zjednoczone (9 mld USD), UE (5,5 mld USD) oraz Chiny, Panama, Ekwador, Wenezuela i Peru.

Tak więc sekwencja wydarzeń wskazuje na to, że pokój z osłabionymi siłami partyzanckimi był konsekwencją pogorszenia sytuacji gospodarczej i poszukiwania przez obecny rząd dróg jej poprawy. W zależności od przebiegu procesu pokojowego zmiana wizerunku na gościnny kraj dla turystów powinna się udać. Ale co z resztą gospodarki? Nie wygląda, aby sytuacja mogła się szybko poprawić. Kolumbijczycy eksportują prawie tylko płody rolne i surowce, na który marża jest najniższa. Przemysł i szkolnictwo wyższe nie stoi na najwyższym poziomie, władze cała swoją energię pompowały w poprawę bezpieczeństwa i utrzymanie administracji w ryzach, aby państwo się nie rozpadło. Także mieszkańców latnoskiego kraju czeka żmudny proces przestawiania gospodarki na nowe tory, już bez oglądania się na FARC i inne agresywne grupy. Kolumbia jest u progu transformacji, nie tylko gospodarczej, ale i politycznej - hersztowie z lasu zasiądą w ławach poseslskich, taka jest umowa pokojowa. Przed Kolumbijczykami otwiera się wielka szansa na ułożenie sobie życia w pokoju, ale też co najmniej dekada wytężonej pracy.

tagi: kolumbia
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: