SuperBiz prawo przedsiębiorcy Trwa walka o podatek handlowy

Trwa walka o podatek handlowy

08.03.2016, godz. 14:04
SKLEP ZAKUPY KLIENCI
foto: SHUTTERSTOCK

Rząd szukając pieniędzy na sfinansowanie projektu 500 plus sięga do kieszeni handlowców. Czym skończy się ich walka

Burza wokół podatku od sprzedaży detalicznej. Jego wprowadzenie ma w 2016 r. przynieść budżetowi państwa 2 mld zł i pomóc w sfinansowaniu rządowego programu Rodzina 500 plus. Na projekcie ustawy o podatku handlowym suchej nitki nie zostawiają kupcy. Ta ustawa miała być wymierzona w hipermarkety, a niszczy polski handel - twierdzą zgodnie przedstawiciele branży i protestują.

Skutecznie! Bo Ministerstwo Finansów ma zmienić niektóre zapisy i przedstawić nowy projekt ustawy.

Projekt ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Finansów przewiduje:

. podatnikami nowej daniny będą wszystkie sieci handlowe oraz sprzedawcy detaliczni,

. przedsiębiorstwa zostaną objęte podatkiem po przekroczeniu przychodów 1,5 mln zł netto miesięcznie,

. będą dwie podstawowa stawki:

- 0,7 proc. od przychodów nieprzekraczających poziomu 300 mln zł miesięcznie,

- 1,3 proc. od nadwyżki od przychodów powyżej 300 mln w miesiącu,

. wyższe stawki w soboty i niedziele oraz inne dni ustawowo wolne od pracy:

- 1,3 proc. - od kwoty przychodów poniżej 300 mln zł miesięcznie,

- 1,9 proc. - powyżej tego progu.

Małe sklepy zagrożone

Co budzi największe zaniepokojenie polskich kupców? Najbardziej protestują przeciwko wspólnemu z dyskontami i hipermarketami opodatkowaniu przedsiębiorców zrzeszonych w sieciach franczyzowych i partnerskich. Podatek od sprzedaży detalicznej mają bowiem płacić wszystkie sieci handlowe. Z projektu ustawy wynika, że pod tym pojęciem należy rozumieć franczyzodawcę oraz współpracujących z nim sklepikarzy (w tym małe sklepy rodzinne) działających pod jedną marką. Taka definicja pozwala potraktować sieci franczyzowe tak samo jak sieci supermarketów i dyskontów oraz obciążyć je taką samą stawką jak placówki handlowe należące do zagranicznych koncernów. Małe i średnie sklepy zapłacą więc podatek za to, że wspólnie generują obrót przekraczający określoną wielkość. Z projektu ustawy wynika, że sklep mający 100 tys. obrotu, ale zrzeszony w sieci franczyzowej, będzie płacił taki sam podatek jak wielka zagraniczna sieć supermarketów czy dyskontów. Przez to ustawa o podatku handlowym uderza w małe sklepy, a przecież miała w założeniu chronić małych graczy, którzy, chcąc być konkurencyjni, zrzeszają się w sieciach franczyzowych. Małych sklepów nie stać będzie na płacenie podatku, bo go nie pokryją zyski z uczestnictwa w sieci. Podatek miał być biczem na sklepy wielkopowierzchniowe zagranicznych sieci, które nie odprowadzały zysków do polskiego budżetu. A tymczasem, jeśli zostanie wprowadzony w takim kształcie, może wykończyć małe sklepy franczyzowe.

Handlowcy uważają, że ustawa godzi w polski handel, bo jak mówią, duże firmy przełkną podatek, a małe, polskie mogą upaść. Nowa danina będzie niekorzystna dla sieci franczyzowych - twierdzi Polska Izba Handlu (PIH), organizacja zrzeszająca przeszło 30 tys. polskich sklepów, hurtowni oraz firm usługowych. Doprowadzi do zdecydowanego pogorszenia sytuacji małych niezależnych sklepów, korzystających ze wspólnej marki handlowej i zrzeszonych w ramach sieci handlowej, bo zostaną one objęte podatkiem jako uczestnicy sieci (chociaż np. wielkość sprzedaży w danym sklepie nie jest tak duża, by płacić nowy podatek). Wielu przedsiębiorców zostanie zmuszonych do rezygnacji z udziału w sieci franczyzowej. Po nałożeniu podatku małe sklepy staną się bowiem nierentowne, a ich właściciele będą musieli podwyższyć ceny albo zniknąć z rynku.

Handlowcy protestują

Nowa ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej może stanowić poważny problem nie tylko dla sieci franczyzowych, ale także dla tysięcy małych i mikroprzedsiębiorców działających w ramach systemów partnerskich i ajencyjnych. Te systemy są szczególnie popularne w sieciach mikropunktów handlowych, takich jak np. kioski czy saloniki prasowe. Zgodnie z projektem ustawy one też zostałyby objęte nowym podatkiem od sprzedaży. Jak wyliczyli przedstawiciele Kolportera, jego wysokości wyniosłaby ok. 1 proc., a tymczasem średnia rentowność tych punktów sprzedaży jest na poziomie ok. 0,5 proc. i z roku na rok maleje. Gdyby ustawa została przyjęta w obecnym kształcie, spowodowałaby zamknięcie tysięcy najmniejszych punktów sprzedaży. Likwidacja jednego mikropunktu sprzedaży to utrata źródła utrzymania dla dwóch i więcej osób, bo często są to typowo rodzinne biznesy. Nowa danina może doprowadzić do upadku tysiące polskich drobnych i średnich sklepikarzy, podczas gdy miał to być podatek, który wyrówna ich szanse.

Handlowcy mają też zastrzeżenia do pomysłu opodatkowania sprzedaży według stawki progresywnej. Wprowadzenie wyższych stawek podatku przy większej sprzedaży oznacza, ich zdaniem, faworyzowanie mniej efektywnych przedsiębiorstw i karanie bardziej efektywnych. Według Konfederacji Lewiatan stawka podatku od handlu powinna być liniowa i nie wyższa niż 0,4 proc. Podobne stanowisko zajmuje POHiD, która jest za wprowadzeniem płaskiego podatku liniowego nie większego niż 0,4  proc. Nie do przyjęcia dla kupców jest też pozostawienie wyższych stawek w weekendy i święta.

Rząd zapowiada zmiany

Handlowcy walczą o zmianę ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej i próbują negocjować z rządem. Na razie odbyły się dwa spotkania przedstawicieli rządu i branży handlowej. Pierwsze w Kancelarii Premiera - uczestniczyli w nim m.in. minister finansów Paweł Szałamacha, minister rozwoju Mateusz Morawiecki i przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. Drugie - spotkanie przedstawicieli Polskiej Izby Handlu z ministrem finansów Pawłem Szałamachą. W trakcie rozmów pojawiły się trzy grupy postulatów: kwestia kwoty wolnej od podatku, opodatkowania sprzedaży według progresywnej stawki oraz opodatkowania sieci franczyzowych posługujących się wspólnym logo. Handlowcy postulują, aby podatek był naliczany indywidualnie, według numeru NIP przedsiębiorstwa. Ponadto chcą, by zapłacony podatek dochodowy mógł być odliczany od podatku handlowego. Podczas spotkania poruszono także kwestię wyłączenia z opodatkowania konkretnych branż i towarów.

Po protestach kupców przed Sejmem minister Henryk Kowalczyk zapowiedział, że będą zmiany w ustawie o podatku od sprzedaży detalicznej. Zmieniona ma być definicja franczyzy, która wcześniej obejmowała wszystkie firmy działające pod wspólnym logo. Teraz będzie miała zastosowanie tylko wtedy, gdy poza logo pomiędzy franczyzodawcą a franczyzobiorcą będą powiązania kapitałowe lub alternatywnie logo będzie powiązane z zaopatrywaniem franczyzobiorcy przez franczyzodawcę. Taka definicja powinna rozwiać obawy drobnych i średnich sklepów zrzeszonych pod wspólną marką, takich jak np. Społem czy Lewiatan.

Co z handlem w weekendy? Rząd idzie na ustępstwa. Prawdopodobnie podatek zostanie ograniczony tylko do niedziel i dni świątecznych, a nie do całych weekendów. Minister Kowalczyk zapowiedział, że za handel w soboty podatek będzie taki sam jak w dni powszednie. Kwestionowany przez KE podatek progresywny zostanie prawdopodobnie zastąpiony podatkiem o jednolitej stawce, zwiększona ma być też wysokość kwoty wolnej od podatku. Co z tych zapowiedzi zostanie, ciągle nie wiadomo.

autor: Danuta Rawicka zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: