SuperBiz wiadomości MEN zapowiada podwyżki dla nauczycieli, ale dopiero od 2018 r.

MEN zapowiada podwyżki dla nauczycieli, ale dopiero od 2018 r.

11.10.2016, godz. 11:17
nauczyciel
o ile wzrośnie minimalna pensja nauczyciela stażysty? foto: SHUTTERSTOCK

Waloryzacja pensji w 2017 r. i ewentualne podwyżki w 2018? Taki scenariusz dla nauczycieli rysuje się z wypowiedzi szefowej MEN Anny Zalewskiej. Pedagodzy protestowali wczoraj przeciwko likwidacji gimnazjów. Czy deklaracje Zalewskiej uspokoją ich nastroje?

– W następnym roku nauczyciele będą mieli po raz pierwszy zwaloryzowaną pensję, chcemy znaleźć pieniądze na podwyżki w 2018 r. – powiedziała szefowa MEN w najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy”.

Dodała, że zmian należy spodziewać się także w doskonaleniu zawodowym nauczycieli. – System  ten został kompletnie zaprzepaszczony w ostatnich latach. Jest w nim sporo pieniędzy, a także 430 placówek doskonalących nauczycieli w dowolny sposób, na dowolny temat. W większości cywilizowanych krajów państwo odpowiada za system doskonalenia nauczycieli – stwierdziła.

Czytaj również: Nauczyciel ma 2,5 miesiąca urlopu i jeszcze mu mało? Jak jest naprawdę

We wtorek (11.10.) w radiowej Jedynce Zalewska zapowiedziała z kolei, że subwencja oświatowa, którą rząd przekazuje samorządom na prowadzenie szkół w przyszłym roku zostanie powiększona. Według niej w tej chwili jest najlepszy moment na wdrożenie zmian z uwagi na wybory samorządowe w 2018 r. – Trudno sobie wyobrazić, żeby między drukowaniem plakatów i sprawozdawaniem ze swojej 4-letniej działalności (samorządowcy) zajmowali się również zmianą struktury (szkół) –  mówiła.

Pytana o koszty reformy Zalewska przypomniała, że samorządy są ustawowo odpowiedzialne za różne działania w systemie edukacji. – Subwencja oświatowa w roku 2017 będzie powiększona: po pierwsze o ponad 400 mln zł na waloryzację (płac nauczycieli) i będzie zasilona kwotą powyżej 1,6 mld zł na sześciolatka. Jednocześnie jest rezerwa budżetowa na dostosowanie budynków do tych zmian, które będą następować. I to są jedyne skutki. I jeszcze musimy powiedzieć uczciwie o prawie 100 mln zł, które są potrzebne na podręcznik dla klasy siódmej – wyjaśniła minister.

W innym wywiadzie z kolei stwierdziła: – Reforma edukacji jest przemyślana, odpowiedzialna, w dodatku policzona – zapewniła minister.

Zobacz także: W poniedziałek nauczyciele wyjdą na ulice. Nie chcą likwidacji gimnazjów

Zgodnie z propozycją MEN od 2017 r. w Polsce mają być stopniowo likwidowane. W systemie pozostanie 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum. Szkoły zawodowe z kolei zostaną przekształcone w szkoły branżowe.

W poniedziałek w całym kraju odbyły się protesty nauczycieli zorganizowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pedagodzy sprzeciwiają się reformie MEN, a zwłaszcza wygaszaniu gimnazjów. W ich ocenie spowoduje to likwidację tysięcy miejsc pracy w oświacie.

Po protestach podjęto decyzję o powołaniu zespołu ds. statusu zawodowego nauczycieli, w skład którego wejdą przedstawiciele rządu, oświatowych związków zawodowych oraz samorządowcy. Zespół ten miałby się zająć czasem pracy nauczycieli, wynagrodzeniami i awansem zawodowym. Formalnie jeszcze się nie ukonstytuował. Jak podaje MEN w sprawie powołania zespołu podpisano list intencyjny i projekt zarządzenia powołującego, który przedstawiono związkowcom.

Źródło: „Do Rzeczy”, PAP; oprac. MK

MEN zapowiada podwyżki dla nauczycieli, ale dopiero od dopiero 2018 r.

 

 

Waloryzacja pensji w 2017 r. i ewentualne podwyżki w 2018? Taki scenariusz dla nauczycieli rysuje się z wypowiedzi szefowej MEN Anny Zalewskiej. Pedagodzy protestowali wczoraj przeciwko likwidacji gimnazjów. Czy deklaracje Zalewskiej uspokoją ich nastroje?

 

– W następnym roku nauczyciele będą mieli po raz pierwszy zwaloryzowaną pensję, chcemy znaleźć pieniądze na podwyżki w 2018 r. – powiedziała szefowa MEN w najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy”.

 

Dodała, że zmian należy spodziewać się także w doskonaleniu zawodowym nauczycieli. – System ten został kompletnie zaprzepaszczony w ostatnich latach. Jest w nim sporo pieniędzy, a także 430 placówek doskonalących nauczycieli w dowolny sposób, na dowolny temat. W większości cywilizowanych krajów państwo odpowiada za system doskonalenia nauczycieli – stwierdziła.

 

We wtorek (11.10.) w radiowej Jedynce Zalewska zapowiedziała z kolei, że subwencja oświatowa, którą rząd przekazuje samorządom na prowadzenie szkół w przyszłym roku zostanie powiększona. Według niej w tej chwili jest najlepszy moment na wdrożenie zmian z uwagi na wybory samorządowe w 2018 r. – Trudno sobie wyobrazić, żeby między drukowaniem plakatów i sprawozdawaniem ze swojej 4-letniej działalności (samorządowcy) zajmowali się również zmianą struktury (szkół) – mówiła.

 

Pytana o koszty reformy Zalewska przypomniała, że samorządy są ustawowo odpowiedzialne za różne działania w systemie edukacji. – Subwencja oświatowa w roku 2017 będzie powiększona: po pierwsze o ponad 400 mln zł na waloryzację (płac nauczycieli) i będzie zasilona kwotą powyżej 1,6 mld zł na sześciolatka. Jednocześnie jest rezerwa budżetowa na dostosowanie budynków do tych zmian, które będą następować. I to są jedyne skutki. I jeszcze musimy powiedzieć uczciwie o prawie 100 mln zł, które są potrzebne na podręcznik dla klasy siódmej – wyjaśniła minister.

 

W innym wywiadzie z kolei stwierdziła: – Reforma edukacji jest przemyślana, odpowiedzialna, w dodatku policzona – zapewniła minister.

 

Zgodnie z propozycją MEN od 2017 r. w Polsce mają być stopniowo likwidowane. W systemie pozostanie 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum. Szkoły zawodowe z kolei zostaną przekształcone w szkoły branżowe.

 

W poniedziałek w całym kraju odbyły się protesty nauczycieli zorganizowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pedagodzy sprzeciwiają się reformie MEN, a zwłaszcza wygaszaniu gimnazjów. W ich ocenie spowoduje to likwidację tysięcy miejsc pracy w oświacie.

 

Po protestach podjęto decyzję o powołaniu zespołu ds. statusu zawodowego nauczycieli, w skład którego wejdą przedstawiciele rządu, oświatowych związków zawodowych oraz samorządowcy. Zespół ten miałby się zająć czasem pracy nauczycieli, wynagrodzeniami i awansem zawodowym. Formalnie jeszcze się nie ukonstytuował. Jak podaje MEN w sprawie powołania zespołu podpisano list intencyjny i projekt zarządzenia powołującego, który przedstawiono związkowcom.

 

Źródło: „Do Rzeczy”, PAP; oprac. MK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: