SuperBiz wiadomości Szczyt NATO. Jak będzie wyglądało wyposażenie polskiej armii [GALERIA]

Szczyt NATO. Jak będzie wyglądało wyposażenie polskiej armii [GALERIA]

08.07.2016, godz. 19:00
Najnowsza broń z polskich fabryk
Bojowy Bezzałogowy System Powietrzny WARMATE foto: WB Electronics

Rosyjska aneksja Krymu, wojna na wschodzie Ukrainy czy zamachy we Francji, Belgii i Turcji, nie mówiąc już nawet o tragedii z 11 września 2001 r. Wszystkie te wydarzenia jasno pokazują, że nie żyjemy w tak bezpiecznych czasach, jak mogłoby się wydawać. Jasne staje się więc, że nie możemy szczędzić środków na modernizację polskiej armii, która powinna być sprawna i supernowoczesna. W kontekście trwającego szczytu NATO piszemy o tym, jakich zakupów chce dokonać nasze wojsko, ile na nie wyda i czym już dysponuje.

W zeszłym roku głośno było o gigantycznym programie modernizacyjnym polskiego wojska wartym aż 137 mld złotych. Z całej tej kwoty 91,5 mld zł stanowią środki, które nasz kraj chce przeznaczyć wyłącznie na zakup sprzętu wojskowego. Mają one zostać wydane do 2022 r. Armia chce wykorzystać środki m.in. na system obrony powietrznej, śmigłowce wsparcia bojowego i zabezpieczenia, modernizację wojsk rakietowych i artylerii czy samoloty transportowe. Jakie kwoty pójdą na konkretne programy, wyjaśniamy w poniższej infografice:



Niestety, w kontekście wojskowych zakupów pojawia się sporo kontrowersji. Do tej pory nie wiadomo na przykład, jakie śmigłowce wielozadaniowe trafią do naszej armii, choć znajdują się one na liście zakupowych priorytetów. Wprawdzie polscy żołnierze mieli latać maszynami Caracal produkowanymi przez grupę Airbus Helicopters, która wygrała przetarg organizowany jeszcze za czasów koalicji PO-PSL, ale od początku wybór tej oferty budził wiele wątpliwości, dlatego że jedynie z powodu nieprawidłowości formalnych odrzucono oferty polskich firm PZL-Mielec i PZL-Świdnik. Obecnie trwa procedura sprawdzenia całego postępowania przetargowego, ale MON nie chce zdradzić, jak ona przebiega. Możliwe więc, że zamiast Caracali do naszej armii trafią śmigłowce AW149 (PZL-Świdnik) bądź Black Hawki (PZL-Mielec).

ZOBACZ TEŻ: Piękne kobiety i śmigłowce. PZL-Świdnik obchodzi 65. urodziny! [ZDJĘCIA]

Wiele wskazuje na to, że helikoptery może dostarczyć któraś z polskich firm, bo politycy partii rządzącej jasno wypowiadają się, że nasza armia powinna używać polskiego sprzętu, co byłoby korzystne nie tylko dla gospodarki, ale też dawałoby większą gwarancję skutecznej obrony kraju w razie konfliktu zbrojnego. Dzięki takiemu nastawieniu rządu do wojska trafi choćby aż trzysta mikrobusów i autobusów produkowanych przez sanocki Autosan, który w przyszłości chce się też zająć produkcją wojskowych samochodów terenowych. Jeśli chodzi o pojazdy, polskie wojsko chce też dokupić transportery opancerzone Rosomak, których obecnie posiadamy 570, a docelowo ma ich jeździć w naszym wosku 877. Do wojskowych ma trafić ponadto superczołg przyszłości, który roboczo został nazwany Gepardem. Jego prototyp nie został jednak jeszcze ukończony, ale ma się to stać do końca bieżącego roku. Pojazd zostanie zaś przekazany żołnierzom za dwa lata.

ZOBACZ TEŻ: Autosan. Robili autobusy, teraz wyprodukują… sprzęt wojskowy! [ZDJĘCIA]

Dumą polskiej armii i wsparciem dla sił powietrznych będą też drony. Te bezzałogowe statki powietrzne dostarcza naszemu wojsku ożarowska spółka WB Electronics sprzedająca je pod nazwą FlyEye (pol. latające oko). Te urządzenia armia wykorzystuje już teraz. WB Electronics niedawno przedstawiło też inny projek