Polscy lotnicy ćwiczą w Warszawie. LOT kupił dwa symulatory lotów

2021-04-29 9:02 Dagmara Kijanowska
symulator Boeinga 737 na leszczyńskim lotnisku
Autor: TS, Radio Eska

Polskie Linie Lotnicze LOT mogą już szkolić swoich pilotów na dwóch nowoczesnych symulatorach lotu, które właśnie zainstalowano w Warszawie. Symulatory Embraera E 190 i Boeinga 737 kosztowały łącznie kilkadziesiąt milionów złotych. To inwestycja w bezpieczeństwo i komfort pasażerów polskiego przewoźnika.

Oba samoloty latają na trasach europejskich. Pierwszy zabiera na pokład 106 pasażerów, drugi – 186. Piloci chcący poćwiczyć starty i lądowania na europejskich lotniskach nie muszą już szkolić się za granicą. Mają teraz symulatory lotu obu tych samolotów dostępne na miejscu, w Warszawie. Na symulatorze Embraera piloci już się szkolą, na symulatorze Boeinga szkolenia zaczną się w przyszłym tygodniu.

Lot jak w samolocie

W symulatorze siedzi się jak w prawdziwej kabinie pilotów. Za oknami lotnisko na warszawskim Okęciu. Startujemy. To dla polskich pilotów niemal bułka z masłem, to ich domowe lotnisko. Są jednak takie miasta, w których lądować jest trudno z powodu otaczających lotnisko gór, morza czy wieżowców. Tak jest np. w Chorwacji czy na lotnisku London City. My lecimy do Nicei. W dole niebieszczy się Morze Śródziemne, a w dali widać pasy lotniska. Samolot obniża lot i gładko siada na ziemi.

- Symulator służy do ćwiczenia procedur lotniskowych, nadlotniskowych oraz do ćwiczenia postępowania w przypadku usterek, które mogą się nam przydarzyć w trakcie lotu czy lądowania. Urządzenia tego typu bardzo podwyższają standard szkolenia lotniczego, podtrzymują nawyki i umiejętności pilotów. Są nieocenioną pomocą przy pracy zawodowego pilota liniowego, albo szkoleniu osoby, która takim pilotem pragnie zostać – mówi kpt. Jan Szubiński, kierownik szkolenia w LOT Flight Academy.

ZOBACZ: Gotowi na wakacje? PLL LOT z letnią siatkę połączeń. Aż 14 nowych tras!

Jak pilotuje się samolot? Sprawdziliśmy

Bezpiecznie i komfortowo

Symulator odwzorowuje niemal wszystkie usterki, które mogą się przydarzyć w czasie startu, lotu czy lądowania. Można np. ćwiczyć lądowanie z awarią silnika, postępowanie w wypadku pożaru w czasie lotu czy usterki hydraulicznej. Piloci ćwiczą także wodowania.

- Każda sytuacja, która się zdarza na pokładzie statku powietrznego, i która jest zaraportowana, jest analizowana i później staje się przedmiotem rekomendacji czy zaleceń dla lotników, również do ćwiczeń na symulatorach – mówi Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy PLL LOT. – Jako przykład mogę podać tzw. twarde lądowanie (za szybko i/lub zbyt pionowo – przyp. red.). W 2019 r. mieliśmy na flocie Embraerów więcej niż zwykle problemów z twardym lądowaniem. To nie jest ani komfortowe dla pasażerów, ani dobre dla samolotu, bo musi on potem przejść przegląd techniczny. Dzięki uszczelnieniu procedur i ćwiczeniom zredukowaliśmy liczbę twardych przyziemień o 70 proc. – wyjaśnia.

Przepisy wymagają, by piloci szkolili się na symulatorach minimum dwa razy w roku.

ZOBACZ: Pasażerowie pokrywają koszty ratowania linii lotniczych

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze