Spis treści
Niespodziewany zysk NBP. Co to oznacza dla budżetu państwa?
To informacja, która mogłaby odmienić końcówkę roku w finansach publicznych. Narodowy Bank Polski, kierowany przez prezesa Adama Glapińskiego, po raz pierwszy od pięciu lat ma szansę zakończyć rok zyskiem. Taką możliwość zasugerował członek Rady Polityki Pieniężnej Ludwik Kotecki, powołując się na wstępne dane finansowe banku centralnego. Choć nie podał konkretnych kwot, sam sygnał jest niezwykle ważny. Zwłaszcza dla rządu Donalda Tuska - zauważa wnp.pl.
Dlaczego? Zgodnie z ustawą, 95 procent rocznego zysku NBP trafia w kolejnym roku do budżetu państwa. Gdyby bank centralny faktycznie zarobił, rząd otrzymałby solidny przelew w 2027 roku. Pieniądze te mogłyby pomóc w ograniczeniu deficytu lub sfinansowaniu kluczowych wydatków. To byłaby zupełnie nowa sytuacja, bo przez ostatnie lata bank dokładał do finansów publicznych jedynie potężne straty.
Od czego zależy zysk NBP?
Wynik finansowy banku centralnego to nie jest prosta sprawa. Nie działa on jak zwykła firma, która sprzedaje produkty i liczy przychody. Na to, czy na koniec roku w księgach pojawi się plus, czy minus, wpływa kilka skomplikowanych czynników. Kluczowe są wahania kursów walut. NBP posiada gigantyczne rezerwy w dolarach, euro czy złocie, ale swoje sprawozdanie musi przygotować w złotych.
Mówiąc prościej: jeśli polski złoty się umacnia, to wartość zagranicznych rezerw po przeliczeniu na naszą walutę spada. To generuje tzw. niezrealizowaną stratę. Właśnie z tego powodu ubiegłoroczny wynik Narodowego Banku Polskiego był tak zły – sama ujemna wycena kursowa wyniosła prawie 37 mld zł. To pokazuje, jak ogromne znaczenie ma kurs złotego z ostatniego dnia grudnia. Wystarczy kilka groszy różnicy, by wynik zmienił się o miliardy. Do tego dochodzą jeszcze dochody z inwestowania rezerw oraz koszty prowadzenia polityki pieniężnej, np. odsetki od bonów, które NBP sprzedaje bankom komercyjnym.
Czemu NBP miał straty i co się teraz zmieniło?
Ostatnie pięć lat to dla NBP okres nieustannych strat. Rekordowo zły był ubiegły, 2025 rok, kiedy strata sięgnęła astronomicznej kwoty 35,7 mld zł. Główną przyczyną były właśnie wspomniane różnice kursowe. Teraz jednak sytuacja na rynkach finansowych zdaje się sprzyjać bankowi centralnemu.
Mimo to, październikowe sygnały o możliwym zysku trzeba traktować z ostrożnością. Do końca roku zostały jeszcze ponad dwa miesiące, a w tym czasie na rynkach walutowych może wydarzyć się dosłownie wszystko. Perspektywa na dodatni bilans NBP jest jednak pierwszą taką od bardzo dawna. Nawet jeśli będzie on symboliczny, będzie to oznaczało fundamentalną poprawę w porównaniu z poprzednimi latami i realne wsparcie dla budżetu państwa w przyszłym roku. Ostateczną odpowiedź poznamy jednak dopiero na początku 2027 roku, gdy NBP opublikuje swoje oficjalne sprawozdanie finansowe.