- Rząd Donalda Tuska szykuje potężną podwyżkę podatków dla największych firm z sektora energii i paliw, by zrównoważyć finanse publiczne.
- Już w 2027 roku stawka CIT dla gigantów z przychodami powyżej 50 mln euro ma skoczyć z 19 proc. do aż 30 proc.
- Dodatkowo, minimalne opłaty koncesyjne wzrosną pięciokrotnie, a ich górny limit zostanie całkowicie zniesiony.
- Sprawdź, które firmy poniosą ten ciężar i jak te zmiany wpłyną na wsparcie przemysłu oraz całą gospodarkę.
Rząd Donalda Tuska szykuje duże zmiany dla największych przedsiębiorstw energetycznych i paliwowych. Z opublikowanych w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów założeń wynika, że dla części firm stawka CIT ma w 2027 roku skoczyć z obecnych 19 proc. aż do 30 proc. Podwyżka ma być czasowa i obejmować przedsiębiorstwa osiągające przychody przekraczające 50 mln euro.
To jednak tylko część planowanych zmian. Osobny projekt przygotowany przez Ministerstwo Energii przewiduje znaczące podniesienie opłat koncesyjnych. Minimalna kwota ma wzrosnąć z 1 tys. do 5 tys. zł, a górny limit opłat ma całkowicie zniknąć. Dla największych graczy oznacza to kolejne potencjalne obciążenia.
CIT 30 proc. dla największych firm
Największa zmiana dotyczy podatku dochodowego od osób prawnych. Obecnie podstawowa stawka CIT wynosi 19 proc. Zgodnie z nowymi założeniami w 2027 roku wybrane przedsiębiorstwa energetyczne i paliwowe o przychodach przekraczających 50 mln euro miałyby płacić 30 proc. Tak wysoka stawka nie ma jednak obowiązywać bezterminowo. W kolejnych latach podatek ma być stopniowo obniżany. W 2028 roku CIT ma wynieść 26 proc., a w 2029 roku – 23 proc.
Od 2030 roku ma nastąpić powrót do stawki podstawowej obowiązującej największe firmy. Tu pojawia się jednak istotny szczegół. W przedstawionym wcześniej pakiecie podatkowym rząd zaproponował podwyższenie podstawowego CIT dla przedsiębiorstw z przychodami powyżej 50 mln euro z 19 do 22 proc. Jeśli obie reformy zostaną przyjęte w zapowiadanym kształcie, właśnie do 22 proc. spadłaby w 2030 roku stawka dla tej grupy.
Kto zapłaci 30 proc. CIT? Nie chodzi o każdą firmę
Podwyżka nie ma objąć całej polskiej gospodarki ani nawet wszystkich przedsiębiorstw działających w branży energetycznej. Kluczowy będzie przede wszystkim próg przychodów wynoszący 50 mln euro. Nowe stawki mają dotyczyć największych podmiotów zajmujących się m.in. wydobyciem gazu ziemnego lub ropy naftowej, obrotem paliwem gazowym, handlem gazem ziemnym z zagranicą, handlem ropą, wytwarzaniem i obrotem paliwami ciekłymi, a także przesyłaniem energii elektrycznej.
Na liście znalazły się również największe firmy zajmujące się dystrybucją energii elektrycznej – chodzi o podmioty posiadające więcej niż 100 tys. odbiorców.
Przepisy mają działać niezależnie od struktury organizacyjnej przedsiębiorstwa dla celów podatkowych. Obejmą zatem również podatkowe grupy kapitałowe, jeżeli w ich skład wchodzi spółka prowadząca działalność wskazaną w nowych regulacjach.
Rząd podniesie CIT, żeby obniżyć ceny energii dla przemysłu
Dlaczego rząd chce tak mocno podnieść podatek dla największych przedsiębiorstw z sektora? Dodatkowe pieniądze mają pomóc sfinansować wsparcie dla przemysłu energochłonnego. Planowany instrument obniżenia cen energii dla takich przedsiębiorstw ma mieć łączny budżet w wysokości 4,8 mld zł. Na 2027 rok przewidziano 800 mln zł, na 2028 i 2029 rok po 1,6 mld zł, a na 2030 rok kolejne 800 mln zł.
W rządowych założeniach wskazano również drugi cel. Wyższe wpływy mają poprawić wynik sektora finansów publicznych oraz ograniczyć ryzyko przekroczenia ustawowych poziomów państwowego długu publicznego. Oznacza to, że rządowy plan sprowadza się do przesunięcia części ciężaru na największych graczy z branży: wyższy CIT ma pomóc finansować tańszą energię dla energochłonnego przemysłu i jednocześnie zasilić finanse publiczne.
Ministerstwo Energii dokłada kolejne zmiany. Z 1000 zł zrobi się 5000 zł
Równolegle Ministerstwo Energii przygotowało projekt nowelizacji Prawa energetycznego dotyczący opłat ponoszonych przez przedsiębiorstwa posiadające koncesje. Obecnie minimalna opłata koncesyjna i przedkoncesyjna wynosi 1 tys. zł. Resort chce podnieść ją aż pięciokrotnie – do 5 tys. zł. To nie wszystko. Kwoty mają być później corocznie waloryzowane zgodnie ze średniorocznym wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych podawanym przez GUS.
Jeszcze większe znaczenie dla największych przedsiębiorstw może mieć inna propozycja. Ministerstwo Energii chce zrezygnować z górnego limitu opłat. Według resortu rozwiązanie ma lepiej dostosować wysokość obciążeń do przychodów osiąganych przez największe przedsiębiorstwa.
Zmienić mają się również współczynniki wykorzystywane przy obliczaniu opłat koncesyjnych i przedkoncesyjnych. Zgodnie z propozycją prezesa Urzędu Regulacji Energetyki mają zostać zwiększone dziesięciokrotnie w stosunku do obecnie stosowanych.
Koniec z dzieleniem instalacji? Ministerstwo chce uszczelnić system
Projekt Ministerstwa Energii ma również zamknąć furtkę pozwalającą części przedsiębiorców unikać opłat poprzez odpowiednią organizację działalności. Przedsiębiorstwa energetyczne produkujące prąd w instalacjach odnawialnych źródeł energii mają pozostać zwolnione z opłat, jeżeli ich łączna moc zainstalowana nie przekracza 5 MW. Kluczowe jest jednak słowo „łączna”.
Resort chce w ten sposób objąć opłatami przedsiębiorców posiadających kilka mniejszych instalacji, z których każda osobno ma moc poniżej 5 MW, ale wszystkie razem przekraczają ten próg. Nowe regulacje mają również przeciwdziałać tworzeniu spółek celowych wyłącznie po to, aby poszczególne instalacje mieściły się poniżej limitu.
Trzeba jednak podkreślić, że na razie mówimy o projektowanych rozwiązaniach, a nie obowiązującym prawie. Propozycje znajdują się w rządowym wykazie prac i dopiero muszą przejść dalszą ścieżkę legislacyjną. Jeśli jednak zostaną uchwalone w przedstawionym kształcie, 2027 rok przyniesie największym firmom energetycznym i paliwowym wyraźny wzrost obciążeń.
