Wielka reforma podatków. Polacy zyskają, ale system będzie jeszcze bardziej skomplikowany

Rząd chce zmienić zasady podatkowe i dać ulgę milionom podatników. Próg podatkowy wzrośnie ze 120 do 130 tys. zł, pojawi się też niższa stawka dla części zarabiających. Jednocześnie wzrosną podatki dla największych firm i najbogatszych Polaków. Ekonomiści widzą plusy, ale zwracają uwagę na jeden poważny problem: system podatkowy będzie jeszcze bardziej skomplikowany.

Ekonomista Piotr Arak w garniturze. O wpływie reformy podatkowej na budżet przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: ART SERVICE Andrzej Domański, Minister Finansów, wpatruje się w bok, dotykając kołnierzyka. Na tle czarnej ściany, ubrany w garnitur i krawat. Domański komentuje nowe podatki, o czym możesz przeczytać na Super Biznes.

Próg podatkowy idzie w górę

Najważniejsza zmiana to podniesienie drugiego progu podatkowego. Obecnie wynosi on 120 tys. zł rocznego dochodu, a po zmianach ma wzrosnąć do 130 tys. zł.

To jednak nie wszystko. Osoby, które zarobią między 130 a 150 tys. zł rocznie, mają zapłacić 24 proc. podatku, zamiast obecnych 32 proc.

Rząd chce w ten sposób odciążyć część pracujących Polaków. Ale żeby budżet państwa nie stracił na całej operacji, jednocześnie zaplanowano podwyżki innych podatków.

Wielkie firmy zapłacą więcej

Wyższy ma być CIT dla największych przedsiębiorstw. Stawka wzrośnie z 19 do 22 proc. dla firm osiągających ponad 50 mln euro, czyli około 200 mln zł przychodów rocznie.

Więcej zapłacą również osoby z najwyższymi dochodami. Danina solidarnościowa wzrośnie z 4 do 5 proc. i obejmie osoby zarabiające ponad 1 mln zł rocznie.

Zmienić ma się także limit przychodów pozwalający na korzystanie z ryczałtu. Zostanie obniżony z 2 mln euro do 250 tys. euro, czyli około 1 mln zł.

Państwo może stracić miliardy

Ekonomista Piotr Arak z VeloBanku policzył wstępnie, ile może kosztować budżet obniżenie obciążeń dla podatników.

Samo podniesienie progu podatkowego może oznaczać około 6 mld zł mniejszych wpływów. Kolejny miliard może kosztować obniżenie stawki z 32 do 24 proc. dla dochodów między 130 a 150 tys. zł. Łącznie daje to około 7 mld zł ubytku.

Po drugiej stronie są jednak nowe wpływy. Podwyżka daniny solidarnościowej może przynieść około 1,5 mld zł, a podniesienie CIT dla największych firm kolejne około 2 mld zł.

Obniżenie limitu ryczałtu może natomiast dać budżetowi około 1,5 mld zł.

Wstępny rachunek? Według eksperta państwo może zostać około 2 mld zł na minusie.

Ekonomista ostrzega: bogaci mogą zacząć kombinować

To jednak tylko wyliczenia statyczne. W praktyce wszystko może wyglądać inaczej. Osoby z wysokimi dochodami mogą bowiem próbować zmienić sposób rozliczania podatków, żeby ograniczyć obciążenia.

Podobnie może być w przypadku największych firm. Jeśli wzrośnie CIT, część przedsiębiorstw może szukać innych sposobów opodatkowania, np. estońskiego CIT.

Jeżeli nie towarzyszy temu jakieś uszczelnienie systemu podatkowego, to te przedsiębiorstwa mogą wybrać inne formy opodatkowania – wskazuje Piotr Arak dla portalu interia.pl.

Ostateczny rachunek może więc być zupełnie inny.

Ekonomista PKO BP: większość podatników na plus

Inaczej na całość patrzy główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak w rozmowie z PAP. Jego zdaniem dodatkowe wpływy powinny pokryć koszt podniesienia progu podatkowego.

Ekspert uważa, że pakiet może być neutralny dla deficytu finansów publicznych, a jednocześnie poprawić sytuację finansową zdecydowanej większości podatników.

Jego zdaniem kierunek zmian jest właściwy, bo zwiększa progresję podatkową, czyli większy ciężar przenosi na osoby i firmy o najwyższych dochodach.

Jest jednak jeden poważny problem

Choć ekonomista ocenia reformę pozytywnie, wskazuje jej słaby punkt.

System podatkowy będzie jeszcze bardziej skomplikowany.

I właśnie to może być największą bolączką nowych przepisów. Zmieniają się progi, stawki, daniny i limity, a przedsiębiorcy muszą coraz dokładniej analizować, która forma rozliczenia będzie dla nich najbardziej opłacalna.

Nasz system podatkowy jeszcze bardziej się komplikuje – ocenia Bujak.

Co z ratingiem Polski?

Zmiany podatkowe będą również obserwowane przez agencje ratingowe. Fitch ma ogłosić swoją decyzję dotyczącą Polski 21 sierpnia, a Moody's zrobi to 18 września.

Wcześniej obie agencje pogorszyły perspektywę dla Polski, ale nie obniżyły samego ratingu.

Zdaniem Bujaka zapowiedzi rządu, że reforma ma nie zwiększyć deficytu, mogą zmniejszyć ryzyko obniżenia oceny wiarygodności kredytowej Polski podczas najbliższych przeglądów.

To jednak nie oznacza, że problem znika. Agencje będą nadal przyglądać się polskim finansom, a kolejne decyzje zapadną już w przyszłym roku.

Polska wieś w czasach PRL. Ciężka praca, trudne życie i małe zmiany
Quiz: miejsca z "Rancza". Rozpoznasz je po zdjęciach? Sprawdź się!
Pytanie 1 z 11
Na zdjęciu znajduje się
Tak zmieniły się Wilkowyje. Jeruzal po ponad 20 lat olśniewa fanów

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki