Fincard odpiera zarzuty UOKiK
Spółka Fincard nie zgadza się z zarzutami Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o obchodzenie przepisów dotyczących maksymalnego oprocentowania kredytu konsumenckiego. Firma poinformowała, że przedstawiła regulatorowi swoje szczegółowe stanowisko i czeka na dalsze kroki w sprawie.
„Postępowanie zostało wszczęte wobec spółki w maju 2025 r. Następnie w wyznaczonym terminie spółka przedstawiła Urzędowi szczegółowe stanowisko, odnosząc się do wszystkich podniesionych kwestii oraz przedstawiając argumentację prawną i merytoryczną, wskazującą, w ocenie spółki, na brak podstaw do formułowanych zarzutów” — poinformował Fincard w odpowiedzi na pytanie PAP.
Firma podała, że czeka teraz na stanowisko UOKiK w odniesieniu do przekazanych wyjaśnień. Postępowanie pozostaje w toku.
„Spółka pozostaje w pełnej gotowości do współpracy z UOKiK i udzielenia wszelkich dodatkowych informacji, jeżeli okażą się one potrzebne. Jednocześnie podtrzymuje swoje stanowisko, że prowadziła działalność zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa i oczekuje, że przedstawiona argumentacja zostanie uwzględniona przy dalszej analizie sprawy” — dodała. W przypadku wydania przez UOKiK decyzji, z którą Fincard nie będzie się zgadzać, spółka zamierza skorzystać z przysługujących jej środków prawnych.
Taką zdolność kredytową mają Polacy w 2026 roku
Mamy wyliczenia
Na czym polegają zarzuty UOKiK?
W poniedziałek UOKiK poinformował, że zarzuca spółkom Easy Payment i Fincard omijanie przepisów o maksymalnym oprocentowaniu kredytu konsumenckiego. Według Urzędu Fincard — który ma w ofercie karty Net Credit lub Halvo — pobierał prowizję za korzystanie z limitu kredytowego, która była naliczana regularnie i zależała od kwoty wykorzystanego limitu.
Według UOKiK opłaty miały charakter dodatkowych odsetek, choć nie były uwzględniane w oprocentowaniu kredytu. Przedsiębiorstwo mogło w ten sposób obchodzić przepisy ograniczające maksymalną wysokość odsetek.
Czytaj koniecznie: Długa lista zarzutów UOKiK w sprawie kart kredytowych