Gałka lodów coraz droższa. A w sklepie ceny prawie stoją w miejscu

Lody miały być tanim sposobem na ochłodę, ale tego lata portfele bolą coraz bardziej. Za jedną gałkę w lodziarni płacimy średnio 9–13 zł. Co ciekawe, same lody w sklepach niemal wcale nie zdrożały. Eurostat podaje, że w czerwcu były tylko o 0,2 proc. droższe niż rok wcześniej. Skąd więc takie ceny przy lodowych witrynach? Odpowiedź jest prosta: płacimy nie tylko za lody, ale za całą usługę.

Dłoń trzymająca wafelka z dwiema gałkami lodów przed twarzą kobiety. O rosnących cenach w lodziarniach czytaj w SE Superbiz.
Autor: Pixabay.com

Gałka lodów już za 13 zł

Jeszcze kilka lat temu wyjście z rodziną na lody nie rujnowało domowego budżetu. Dziś trzeba się liczyć z wydatkiem kilkudziesięciu złotych. W polskich lodziarniach gałka kosztuje tego lata średnio od 9 do nawet 13 zł.

Jeśli rodzina zamówi osiem gałek po 10 zł, rachunek wyniesie 80 zł. W droższych lokalach bez problemu może przekroczyć 100 zł.

Tymczasem ceny samych lodów w sklepach wcale nie szaleją.

Lody w sklepach prawie nie drożeją

Dane Eurostatu pokazują, że w czerwcu 2026 r. lody i sorbety były zaledwie o 0,2 proc. droższe niż rok wcześniej. W tym samym czasie inflacja wynosiła 2,5 proc.

Co więcej, cukier i mleko są tańsze niż przed rokiem. To oznacza, że za rosnącą ceną gałki w lodziarni nie stoi po prostu droższa produkcja lodów.

Problem tkwi gdzie indziej.

Płacimy za pracownika, lokal i prąd

Kupując pudełko lodów w supermarkecie, płacimy przede wszystkim za produkt. W lodziarni sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

W cenie jednej gałki trzeba zmieścić m.in. wynagrodzenie pracownika, czynsz za lokal, rachunki za prąd, wyposażenie, transport, przechowywanie produktów i całą obsługę klienta.

A te koszty rosną.

W sektorze zakwaterowania i gastronomii wynagrodzenia zwiększyły się w ciągu roku o 5,4 proc.

– W lodziarni nie płacimy wyłącznie za sam produkt, ale za całą usługę. Potrzebni są pracownicy, lokal, energia i infrastruktura umożliwiająca przechowywanie i sprzedaż lodów – tłumaczy Dominik Baldowski, analityk Finax.

Nad morzem i w centrum miasta zapłacimy więcej

Na cenę lodów ogromny wpływ ma również miejsce, w którym je kupujemy.

Inna cena będzie w małym mieście, a inna w nadmorskim kurorcie czy popularnej lodziarni w centrum Warszawy albo Krakowa.

Właściciel lokalu musi bowiem pokryć wszystkie koszty działalności, a w atrakcyjnych turystycznie miejscach czynsze i koszty prowadzenia biznesu mogą być znacznie wyższe.

Rodzinny wypad? 100 zł może zniknąć z portfela

Ceny lodów rosną zresztą już od kilku lat. Według danych PanParagon średnia cena jednej gałki wynosiła w 2023 r. 6,48 zł, a w 2025 r. już 7,51 zł. To wzrost o blisko 16 proc.

Tegoroczne ceny pokazują, że trend się nie zatrzymał.

Przy stawce 9 zł za gałkę cztery porcje kosztują 36 zł. Osiem gałek to już 72 zł. Przy cenie 10 zł rachunek rośnie do 80 zł.

A jeśli trafimy do droższej lodziarni, rodzinne wyjście po kilka gałek może kosztować ponad 100 zł.

Każdy Polak inaczej odczuwa drożyznę

Ceny lodów pokazują też coś ważnego. Oficjalna inflacja nie zawsze odpowiada temu, co widzimy we własnym portfelu.

GUS czy Eurostat wyliczają średnią zmianę cen całego koszyka dóbr i usług. Tymczasem każdy z nas ma zupełnie inne wydatki.

Jedna rodzina może wydawać dużo na żywność, inna na paliwo, mieszkanie czy wakacje. Dlatego dwie osoby przy tej samej inflacji mogą zupełnie inaczej odczuwać wzrost kosztów życia.

– Nie istnieje jedna inflacja, którą każdy z nas odczuwa dokładnie tak samo. Każde gospodarstwo domowe ma inny koszyk wydatków – wskazuje Baldowski.

Nie tylko cena jest ważna

Wyższa cena lodów nie musi też automatycznie oznaczać, że dramatycznie spada nasza siła nabywcza.

Jeżeli w tym samym czasie wynagrodzenia rosną szybciej niż ceny, realnie możemy pozwolić sobie na więcej. Jeśli jednak ceny rosną szybciej od dochodów, portfel zaczyna odczuwać to znacznie mocniej.

Jedno jest pewne: na tegoroczne lody trzeba przygotować więcej pieniędzy niż jeszcze kilka lat temu. I choć w sklepie ceny lodów prawie się nie zmieniły, za przyjemność przy lodowej witrynie płacimy coraz więcej. 

DARMOWE LODY TO... DYSKRYMINACJA?!
Tylko osoby wychowane w latach 90. zdobędą komplet punktów
Pytanie 1 z 12
Kto śpiewał wielki hit "To nie ja!" podczas Eurowizji w 1994 roku?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki