Ceny hurtowe paliw na 20.07.2026. Kto sprzedaje najtaniej?
Poniedziałkowy poranek nie przyniósł aktualizacji cenników hurtowych. Na rynku zapanowała stagnacja, a w mocy pozostają ostatnie opublikowane taryfy – z soboty (18 lipca) dla Orlenu i Aramco oraz z piątku (17 lipca) w przypadku BP Europa. Obecna sytuacja cenowa prezentuje się następująco:
- Orlen: Pb95 - 5818 zł/m³, Pb98 - 6573 zł/m³, ON - 6295 zł/m³
- Aramco: Pb95 - 5819 zł/m³, Pb98 - 6573 zł/m³, ON - 6304 zł/m³
- BP Europa: Pb95 - 5782 zł/m³, Pb98 - 6564 zł/m³, ON - 6254 zł/m³
Porównując powyższe wartości, najtańszą benzynę (Pb95) oraz najtańszy olej napędowy (ON) posiada aktualnie w ofercie BP Europa. Warto jednak zaznaczyć, że wynika to bezpośrednio z braku weekendowej aktualizacji cennika u tego operatora. Biorąc pod uwagę wyłącznie rafinerie, które podały ceny z 18 lipca, minimalnie tańszy od Aramco na obu podstawowych paliwach pozostaje państwowy Orlen.
Dynamika zmian na rynku hurtowym. Kto podnosi, a kto obniża ceny paliw?
W poniedziałek na rynku polskim obserwujemy brak zmian cenowych i okres wyczekiwania na globalne impulsy. Ceny u wszystkich dostawców pozostały na poziomie z ostatnich dni notowań. Nie oznacza to jednak zmiany długoterminowego trendu, a jedynie chwilową pauzę po bardzo dynamicznym, wzrostowym tygodniu.
Analizując cenniki zaledwie z kilku dni poprzedzających aktualną stabilizację (od 14 do 18 lipca), widać drastyczną dynamikę podwyżek. Liderem rewizji w górę był Orlen, u którego od wtorku benzyna Pb95 podrożała o 318 zł na metrze sześciennym (z 5500 do 5818 zł/m³), a olej napędowy aż o 383 zł na metrze sześciennym (z 5912 do 6295 zł/m³). Aramco dokonało niemal identycznych zmian – benzyna w górę o 318 zł/m³, a ON o 384 zł/m³. Oznacza to podwyżki w hurcie na poziomie blisko 40 groszy na litrze diesla w ciągu zaledwie 4 dni. Obecne wyhamowanie daje rynkowi chwilę na adaptację do nowych realiów.
Co to oznacza dla kierowców? Analiza rynku paliw
Brak poniedziałkowych zmian w cennikach hurtowych jest wyjątkiem w niezwykle napiętym obecnie otoczeniu makroekonomicznym. Z fundamentalnego punktu widzenia sytuacja sprzyja dalszemu drożeniu paliw. Ropa Brent znajduje się w silnym trendzie wzrostowym, przekraczając 90 USD za baryłkę. Skok cen surowca o blisko 20 proc. w ujęciu tygodniowym to wynik drastycznej eskalacji konfliktu między USA a Iranem, co rodzi realne obawy o zablokowanie kluczowej dla rynku Cieśniny Ormuz. Z tego powodu inwestorzy w ogóle nie zareagowali na lipcową decyzję grupy OPEC+ o symbolicznym zwiększeniu podaży o 188 tysięcy baryłek dziennie.
Co więcej, na niekorzyść polskich rafinerii działa też rynek walutowy. Dolar jest silny, umocnił się od początku roku o prawie 6 proc. i obecnie utrzymuje poziom około 3,79 PLN, co drastycznie podnosi koszty importu czarnego złota. Dodatkowo w Europie, na rynku ARA, gotowe produkty paliwowe drożeją szybciej niż sama ropa naftowa w efekcie wysokich marż rafineryjnych i globalnych deficytów, a do tego nakłada się lipcowy powrót do wyższych stawek VAT na stacjach i wygaśnięcie programów osłonowych. Wszyscy analitycy są zgodni, że bez deeskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie nie można myśleć o korektach w dół, a podwyżki w hurcie z ubiegłego tygodnia przełożą się na wyższe koszty tankowania detalicznego z naturalnym opóźnieniem.
Dzisiejsza stabilizacja w hurcie oznacza, że kierowcy nie powinni spodziewać się drastycznych zmian cen na pylonach w najbliższych dniach.