Kapitał ma narodowość. Jak wspierać polskie firmy za granicą?

2019-10-22 0:00
Firma, przedsiębiorca
Autor: Shutterstock

O regulacjach unijnych i umowach handlowych oraz o tym, jak powinien wyglądać polski lobbing w organizacjach międzynarodowych dyskutowali uczestnicy debaty na Kongresie 590 dotyczącej tego, jak wpierać polskie firmy za granicą. Omówione zostały bariery, na jakie natrafiają polscy przedsiębiorcy na rynkach UE, a także kwestia europejskiego prawa konkurencji.

– Jest szereg przykładów świadczących o tym, że skargi firm pochodzących z krajów przyjętych do UE po 2004 r. są masowo odrzucane czy wręcz ignorowane przez Komisję Europejską – twierdzili eksperci. Podpowiadali też, jak sobie z taką sytuacją radzić i zastanawiali się nad tym, jakiego wsparcia oczekują polscy przedsiębiorcy działający na unijnym rynku od administracji państwowej.

HUBERT BISKUPSKI z-ca red. nacz. „Super Expressu” i szef „SuperBiznesu”:
Czy promocja kultury i historii Polski ma wpływ na postrzeganie polskich firm za granicą i ich rozwój? Czy trzeba stworzyć spójną strategię promocji naszegokraju?

PAWEŁ LEWANDOWSKI Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego:
– Kultura jest świetnym nośnikiem polskiej marki i najlepiej jest się promować przy polskiej kulturze. Kultura pozwala przełamywać lody i nawiązywać lepsze relacje. Pokazuje osobną duszę i pewne wartości, z którymi przyjeżdża biznes.

To prawda, co pan mówi, że istnieje konieczność stworzenia jednej, spójnej strategii promocji marki Polska. Prace nad dokumentem dotyczącym zintegrowanej promocji dobiegają końca. W tej chwili trwają konsultacje międzyresortowe.

Kultura sama w sobie jest także produktem, który można sprzedawać. Wspieramy różne designerskie rzeczy. Polska jest w ścisłej czołówce, jeżeli chodzi o produkcję gier komputerowych, także opartych o polską kulturę, np. gra „Wiedźmin” oparta na adaptacji książki. Amerykańskie filmy pokazują jakie są USA i różne aspekty tamtejszego życia, także kulturę i miejsca. Dzięki temu ludzie powielają pewne modele zachowań, stąd filmy są ważne do tego, aby promować polską markę.

Polska wspiera artystów w bardzo szeroki sposób. Mają oni równy dostęp do środków, a ograniczenia wynikają z nakazów unijnych. Państwowych środków nie może być więcej niż 50 proc. W danej produkcji filmowej. Osiągamy ten próg w prawie każdej produkcji, a do wielu z nich dorzucają się spółki skarbu państwa, choć ich wsparcie się tu nie wlicza. Staramy się stworzyć takie mechanizmy, aby zachęcać ludzi o nastawieniu komercyjnym, aby tworzyli dzieła kulturowe, by promować polską kulturę na świecie i w Europie.
Odwiedzałem m.in. Tadżykistan, Uzbekistan i Kazachstan. Spotykałem się tam z politykami. Okazuje się, że tam są niesamowite możliwości inwestowania i budowania świadomości Polski w tych krajach. Gorąco zachęcam polskich inwestorów do tego, by w takich nieoczywistych lokalizacjach starali się tworzyć swoje biznesy.

Hubert Biskupski:
– Bank Gospodarstwa Krajowego ma dwa przedstawicielstwa za granicą i zamierza rozwijać sieć swoich placówek. W jaki sposób wspierają one polskich przedsiębiorców działających na zagranicznych rynkach?

WŁODZIMIERZ KOCON wiceprezes zarządu, Bank Gospodarstwa Krajowego :
– Mówimy tutaj o dwóch przedstawicielstwach zagranicznych BGK, które nie są oddziałami bankowymi –w Brukseli i we Frankfurcie. Chcemy być na najważniejszych finansowych rynkach świata. Myślimy też m.in. o Londynie, Nowym Jorku czy azjatyckich lokalizacjach. Jedną z ról naszych przedstawicielstw jest promowanie polskiego biznesu, ale również badanie lokalnych rynków pod kątem możliwości inwestycyjnych, handlowych i eksportowych naszych przedsiębiorców. BGK jest bankiem rozwoju i ten rozwój rozumiemy jako działanie na korzyść polskich firm za granicami Polski. Przedstawicielstwa naszego banku, o których wspominałem, mają również za zadanie promować markę banku na rynkach zagranicznych i jednocześnie wspierać markę Polski. Co więcej, BGK jest już obecny w 69 krajach, ponieważ tam są nasi klienci, tam inwestują, eksportują i dzięki wsparciu BGK pomysły polskiego biznesu są tam realizowane.

Hubert Biskupski:
– Nie przedstawicielstwa, ale zagraniczne oddziały posiada z kolei PKO Bank Polski. Jak polski biznes jest postrzegany zagranicą?

MAKS KRACZKOWSKI wiceprezes zarządu PKO BP:
– Jesteśmy różnie postrzegani. Część polskiego biznesu wyróżnia się jako solidny dostawca rozwiązań, usług czy produktów. Inne branże wciąż wymagają doinwestowania na terenie Polski po to, żeby ten rozwój biznesowy mógł przebiegać płynnie przy wchodzeniu na rynki zagraniczne. Tutaj jest jeszcze duża praca do wykonania po stronie banków, ale nie tylko – także m.in. giełdy. PKO BP stara się być aktywny zarówno w kraju, jak i za granicą i oprócz oddziału korporacyjnego we Frankfurcie i Pradze, desku leasingowego w Skandynawii czy należącego do grupy kapitałowej Kredobanku na Ukrainie za chwilę będzie też obecny z oddziałem korporacyjnych na Słowacji.
Naszymi partnerami biznesowymi są nie tylko firmy polskie, ale także te europejskie i działające globalnie.

Hubert Biskupski:
– Czego polskie firmy oczekują od państwa i jego agend przy wsparciu zagranicznych inwestycji?

JAN SZYNAKA prezes firmy meblarskiej Szynaka-Meble:
– Branża meblarska w ostatnich latach zaczyna mieć duże znaczenie nie tylko dla Polski i Europy, ale też całego świata. Koncern Ikea przed 20 laty pozwolił spojrzeć w nowoczesny sposób na przemysł meblowy, nowe technologie oraz innowacyjność w tej branży. Był to impuls dla polskiego przemysłu, szansa na rozwój dla firm, które skorzystały z tego doświadczenia i otwarcia rynku. Obecnie Polska jest czwartym producentem mebli na świecie i drugim ich eksporterem w Europie. Do Niemiec niewiele nam już brakuje. Bo nie wielkość produkcji, ale sprzedaży decyduje o sile danej marki, o sile danego kraju na świecie. Przy czym Niemcy reeksportują w dużym stopniu polskie meble. W ostatnim czasie sporo inwestujemy w Arabii Saudyjskiej, gdzie pojawiają się meble produkowane w Polsce z oznaczeniem „made in Germany”. Siłą eksportu i ekspansji jest budowanie nie tylko pozycji marki i samego produktu, ale całej gospodarki i kraju. Niestety takiego rezultatu nie da się osiągnąć w krótkim czasie. Dla nas – przedsiębiorców –ważne jest pokazywanie na świecie, czym jest Polska, w czym jesteśmy dobrzy. Tak jak w branży meblarskiej, w której potrafimy dominować. W skali międzynarodowej musimy przekonać do nas partnerów. Musimy zbudować zaufanie do naszego kraju. Ponadto polskie przedsiębiorstwa muszą najpierw osiągnąć sukces w Polsce, żeby móc zaistnieć w świecie.

Podam przykład. W siedzibie ONZ w Nowym Jorku otwarto polskie biuro przy sali plenarnej. Firma Szynaka wyposażyła ten gabinet i to jest promocja nie tylko naszej marki, ale również i Polski. Dla-tego tą informacją chwalimy się w świecie. Polska wyposaża siedzibę Narodów Zjednoczonych. Niestety w naszym kraju musimy wspólnie pracować nad promocją i pokazaniem, czym jest Polska w świecie. W Arabii Saudyjskiej, gdzie inwestujemy, marka „Poland” nadal jest mylona z„Holland”.

Strona rządowa musi patrzeć, gdzie na świecie mamy potencjał biznesowy. Unia Europejska jest przepełniona, ale są inne możliwości: Ameryka Południowa, Półwysep Arabski, cała Afryka. Trzeba szukać tam, gdzie jest miejsce do rozwoju, a państwo powinno nam pomagać w tworzeniu kontaktów administracyjnych czy wizowych.

Hubert Biskupski:
– Prezes Szynaka zwrócił uwagę na postrzeganie polskich produktów za granicą. Poza trzema branża-mi: meblarską, spożywczą i kosmetyczną, które świetnie sobie radzą w świecie, w innych nie jest już tak dobrze. Inaczej niż w USA, gdzie państwo mocno wspiera swoich przedsiębiorców oraz ich interesy. Jak to robią Amerykanie?

DOROTA DĄBROWSKA dyrektor zarządzający Amerykańską Izbą Handlową w Polsce:
– Jednym ze źródłem sukcesu amerykańskich firm w świecie są sekcje gospodarcze przy ambasadach na obczyźnie. Przykładowo w ambasadzie USA w Warszawie są dwaj dyplomaci oraz dziesięcioro ekspertów, którzy pracują tam od 30lat i doskonale znają się na rynku. Dzięki ich kontaktom amerykańskie firmy w Polsce mają utorowaną drogę. Z kolei jak dotąd polscy dyplomaci od gospodarki w USA zazwyczaj działali w pojedynkę lub zaledwie w dwóch placówkach w kraju. W dodatku co chwilę zmieniał się personel.

Podoba mi się nowy kierunek rozwoju, który obrał PAIH (Polska Agencja Inwestycji i Handlu) – dużo placówek na całym świecie, w których działają młodzi, ale doświadczeni ludzie. W samych Stanach Zjednoczonych jest sześć takich biur. Co prawda jeden ekspert na placówkę to za mało. Gdyby było ich więcej, skuteczność na pewno by wzrosła. Co nie zmienia faktu, że obrany przez PAIH kierunek jest bardzo dobry. To są właściwi ludzie na właściwych stanowiskach.

Drugi przykład z Ameryki to aktywny ambasador, co jest bardzo istotne we wspieraniu firm na obczyźnie. Ambasador Georgette Mosbacher jest już szóstym dyplomatą w czasie mojej pracy w AIH. I to właśnie działalność pani ambasador oceniam najlepiej z działalności prowadzonej przez dotychczasowych dyplomatów w Warszawie.

Trzecia rola przy wspieraniu amerykańskiego biznesu w Polsce to my – Amerykańska Izba Handlowa. To, co może wydawać się nietypowe, to fakt, że nie jesteśmy organizacją rządową i nie finansujemy naszej działalności z publicznych środków. Utrzymujemy się jedynie ze składek członkowskich. Zależy nam nie na promowaniu własnej marki AIH, tylko firm, które zrzeszamy. Jesteśmy łącznikiem pomiędzy amerykańskimi przedsiębiorcami a rządem. Chcemy też pomagać polskim firmom w nawiązywaniu kontaktów w USA, dzieląc się wiedzą i doświadczeniem.

Nasza działalność zaczyna się od podstawowych informacji: jaki jest amerykański rynek albo jak otworzyć konto bankowe w USA? Pomagamy zorientować się przedsiębiorcom, czy rzeczywiście amerykański rynek jest dla nich, i wspieramy przy formalnościach podatkowych, finansowych, prawnych.

Hubert Biskupski:
– Pani dyrektor wspomniała o istotnej kwestii dotyczącej zagranicznej ekspansji firm. Wchodząc na nowy rynek, należy poznać miejscową specyfikę dotyczącą marketingu i przepisów prawa handlowego. Z pomocą jakich narzędzi i metod przedsiębiorcy mogą się zorientować, jak inwestować zagranicą?

Jan Szynaka:
– Trzeba dostosować się do różnych zachowań, które mają miejsce w danym czasie, i wziąć pod uwagę okoliczności, a potem znaleźć na to odpowiedź. To, czego mi jeszcze brakuje, to lobbowanie. W Polsce może to słowo się jeszcze źle kojarzyć, ale to stanowisko lobbysty najpopularniejsza posada na świecie. W Brukseli pracuje jedynie kilkunastu naszych lobbystów. Inne kraje mają tam po kilkaset takich osób.

Włodzimierz Kocon, BGK:
– Nasz przedstawiciel w Brukseli aktywnie prezentuje stanowisko BGK w kluczowych z punktu widzenia pracy naszej instytucji rozporządzeniach i aktach prawnych. To dziesiątki spotkań z urzędnikami europejskimi, polskimi dyplomatami oraz posłami i ich pracownikami z Parlamentu Europejskiego. Chcemy reprezentować bank w kontaktach z instytucjami unijnymi i finansowymi, monitorować procesy legislacyjne oraz współpracować z innymi bankami rozwoju i stowarzyszeniami obecnymi w Brukseli. Taka obecność buduje rozpoznawalność na rynku finansowym i wiarygodność sektora finansowe-go Polski. Dzięki temu zagraniczne instytucje finansowe bardziej ufają naszym przedsiębiorcom.

Hubert Biskupski:
– Kreowanie wizerunku Polski i polskich produktów, wspieranie polskich przedsiębiorców przez PAiH oraz polskie ambasady to także pozyskiwanie środków finansowych. Doświadczenie w pozyskiwaniu finansowania z Brukseli ma pan Łukasz Pupek, Partner, SAS Advisors. Na jakie bariery natykają się polscy przedsiębiorcy?

ŁUKASZ PUPEK Partner, SAS Advisors:
– Prowadzę ponad 30-osobowy zespół, który zajmuje się wspieraniem polskich przedsiębiorców przez pozyskiwanie środków dostępnych w Polsce, jak również z Brukseli. Korzystając z mojego doświadczenia przy pozyskiwaniu środków dla polskiej firmy z Brukseli, mogę podać przykład publicznego przedsiębiorstwa, które starało się o unijne wsparcie. Za pierwszym razem ich wniosek odrzucono, ale przy ponownej próbie już się udało. Gdy jednak doszło do finalizacji umowy, przedstawiciele polskiej firmy zaproponowali podpisanie umowy korespondencyjnie. Stronie unijnej zależało na bezpośrednim spotkaniu. Wychodzili z założenia, że bez kontaktu w cztery oczy ta umowa nie jest istotna dla Polaków. Ten przykład pokazuje, jak różne jest podejście do kwestii biznesowych w różnych krajach.

ŁUKASZ RYBA właściciel i planner MA:
– To ludzie tworzą biznes i nie jest łatwo zaistnieć na zagranicznym rynku. Przedsiębiorcy muszą obserwować i wyciągać wnioski z tego, co dzieje się dookoła. Jeśli robią to prawidłowo, mogą osiągnąć sukces. Nie jest to jednak łatwe i tak jak już wspomniano, ten proces trwa latami. Jeśli jako kraj będziemy dobrymi obserwatorami, mamy dużą szansę zaistnieć w świecie. Mądrzy i wykształceni ludzie z ogromną wiedzą techniczną to ogromny atut Polski.

Kapitał ma narodowość. Jak wspierać polskie firmy za granicą?
Autor: Tomasz Radzik
Partnerem debaty był: Bank Gospodarstwa Krajowego
Autor: materiały prasowe
Najnowsze