- Obowiązkowe płatności offline we wszystkich nowych kartach i terminalach Mastercard od 2027 roku.
- Cel: zapewnienie działania systemu płatniczego podczas awarii sieci czy prądu.
- Limit na jedną transakcję bez dostępu do internetu ustalony na 200 euro.
- To odpowiedź na podobne rozwiązania planowane dla cyfrowego euro.
Nadchodzi rewolucja w płatnościach
Scenariusz, który zna chyba każdy: kolejka w sklepie, a terminal odmawia posłuszeństwa z powodu awarii połączenia internetowego. Za chwilę takie sytuacje mogą przejść do historii. Organizacja płatnicza Mastercard ogłosiła, że bierze się za problem odporności systemu na zakłócenia.
Organizacja Mastercard zapowiedziała, że od lutego 2027 roku wszystkie wydawane przez nią karty będą musiały obsługiwać transakcje bez dostępu do sieci. Chwilę później, bo od maja 2027 roku, ten sam obowiązek obejmie wszystkie nowe terminale płatnicze instalowane w europejskich sklepach i punktach usługowych.
To nie jest ruch znikąd. Bankier.pl przypomina, że już w połowie 2025 roku kilka krajów skandynawskich, po problemach z podmorskimi kablami, zaczęło pracę nad podobnymi rozwiązaniami. W 2026 roku dołączyła do nich Łotwa, gdzie tamtejszy bank centralny nakazał utrzymanie części bankomatów i płatności w trybie offline na wypadek sytuacji kryzysowych, takich jak blackout czy sabotaż telekomunikacyjny. Teraz te doświadczenia zostaną wykorzystane na masową skalę w całej Europie.
Jak będą działać płatności offline?
Wszystko sprowadza się do tego, by karta i terminal mogły „dogadać się” bez łączenia się z bankiem w czasie rzeczywistym. Karta płatnicza, dzięki wbudowanemu mikroprocesorowi, potrafi sama zweryfikować kod PIN. Bank, który wydał kartę, będzie mógł na niej zapisać limity – na przykład określoną liczbę lub kwotę transakcji, które można wykonać bez połączenia z siecią.
Po wdrożeniu wymagań w całej Europie, konsumenci będą mogli używać kart z czipem podczas awarii, aby płacić za niezbędne artykuły w supermarketach, sklepach spożywczych, stacjach benzynowych i aptekach, a także w automatach biletowych - tłumaczy Mastercard.
Jeśli terminal straci połączenie, transakcja do 200 euro będzie mogła zostać zatwierdzona lokalnie, a pieniądze zostaną pobrane z konta po przywróceniu łączności. Kluczową rolę odegrają tu banki, bo to one ustalą ostateczne limity i zasady bezpieczeństwa dla swoich klientów.
Cyfrowe euro depcze kartom po piętach
Wprowadzenie płatności offline przez Mastercard to nie tylko ukłon w stronę klientów. To przede wszystkim strategiczna odpowiedź na potężną konkurencję, która rośnie na horyzoncie – cyfrowe euro. Projektowany przez Europejski Bank Centralny (EBC) cyfrowy pieniądz od samego początku był tworzony z myślą o odporności na kryzysy.
Jedną z kluczowych przewag, jaką promotorzy cyfrowego euro z Europejskiego Banku Centralnego chcieli mieć nad globalnymi graczami, była właśnie gotowość na działanie w trybie offline. O tym, jak ważny jest to element, świadczą pieniądze – na opracowanie tej technologii w ramach projektu przeznaczono ponad miliard euro. Już w 2025 roku EBC chwalił się mechanizmami, które pozwolą „ładować” portfel cyfrowego euro na zapas, by mieć dostęp do pieniędzy nawet w trakcie awarii prądu.
O istotnej zmianie informuje na platformie X Janusz Pietruszyński, redaktor naczelny CIRE.
Od lutego 2027 każda nowa karta Mastercard wydana w Europie będzie miała tryb pracy offline, karta będzie aktywna i obsłuży transakcje nawet jeżeli nie będzie prądu albo internetu (...) Sprzedawcy będą mieli czas na wymianę terminali pod nowe karty do maja 2027, chodzi przede wszystkim o stacje benzynowe, sklepy spożywcze, apteki i inne miejsca niezbędne w sytuacjach kryzysowych - napisał.