Spis treści
Koniec z opałem niewiadomego pochodzenia?
Do tej pory pellet, brykiet czy drewno kawałkowe nie były objęte państwowym systemem kontroli jakości paliw w taki sposób, jak inne paliwa.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że może to prowadzić do sytuacji, w której na rynek trafiają biopaliwa zanieczyszczone odpadami.
Rząd chce to zmienić. Projekt ustawy ma wprowadzić nową kategorię – biopaliwa stałe – i objąć ją systemem monitorowania oraz kontroli jakości.
Na liście znalazły się m.in. pellet, brykiet, drewno kawałkowe, a także baloty i kostki słomy.
Pellet będzie musiał mieć świadectwo
Najważniejsza zmiana dotyczyć będzie przedsiębiorców sprzedających takie paliwa.
Firma wprowadzająca biopaliwo stałe do obrotu będzie musiała wystawić świadectwo jakości biopaliwa stałego. Dokument ma potwierdzać, że sprzedawany opał spełnia wymagania określone w przepisach.
Ale to nie wszystko. Sprzedawcy będą również zobowiązani do przeprowadzania badań jakości paliwa w akredytowanych laboratoriach.
I tu pojawia się konkretny koszt. Ministerstwo szacuje, że pobranie próbki i wykonanie badania będzie kosztowało około 8 tys. zł.
Skończy się sprzedaż złego opału?
Projekt przewiduje bardzo jasną zasadę. Nie będzie można wprowadzać do obrotu biopaliw stałych, które nie spełniają określonych wymagań jakościowych.
Zakaz ma dotyczyć również paliwa, dla którego przedsiębiorca nie wystawił wymaganego świadectwa jakości.
Oznacza to, że sprzedawcy będą musieli znacznie dokładniej pilnować tego, co trafia do ich oferty.
Jeżeli firma nie zmieni parametrów danego biopaliwa, nie będzie musiała wykonywać kolejnych badań. To ma ograniczyć koszty przedsiębiorców.
Kontrole w sklepach i na granicy
Jakość opału ma być sprawdzana przez państwowe służby.
Na rynku kontrolować ją będzie Inspekcja Handlowa, która będzie mogła również nakładać kary pieniężne za łamanie nowych przepisów.
Z kolei importowane biopaliwa stałe mają być sprawdzane przez Krajową Administrację Skarbową już podczas odprawy celnej.
Ma to utrudnić sprowadzanie do Polski opału, który nie spełnia wymaganych norm.
Państwo wyda miliony na kontrole
Nowy system będzie kosztował również budżet państwa.
W latach 2027–2036 mają obowiązywać limity wydatków na pobieranie i badanie próbek.
W przypadku UOKiK i Inspekcji Handlowej limit ma wynieść 6,4 mln zł w 2027 roku, a w 2036 roku wzrosnąć do ponad 7,95 mln zł.
Krajowa Administracja Skarbowa będzie miała do dyspozycji 1,2 mln zł w 2027 roku, a w 2036 roku ponad 1,49 mln zł.
Co to oznacza dla klientów?
Dla osób ogrzewających dom pelletem, brykietem czy drewnem najważniejsza może być większa pewność, co właściwie kupują.
Świadectwo jakości ma dać możliwość sprawdzenia, czy paliwo spełnia wymagania. Z punktu widzenia klienta może to oznaczać mniej ryzyka zakupu opału zanieczyszczonego odpadami lub o parametrach innych, niż deklaruje sprzedawca.
Na razie są to jednak projektowane przepisy. Rząd ma się nimi zająć podczas wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów. Potem projekt trafi do dalszych prac parlamentarnych.