Pekin zaostrza kurs. Zakaz wyjazdu z Chin dla urzędników i biznesu

Pekin zaostrza kurs. Rząd prezydenta Xi Jinpinga wprowadza zakaz wyjazdu z Chin dla milionów obywateli. Nowe przepisy formalizują drakońską kontrolę graniczną w Chinach, uderzając w urzędników, biznesmenów i naukowców. To największa taka reforma w kraju od ponad dekady.

Mapa Azji z napisem Chiny. Na miniaturze prezydent Xi Jinping. O zakazie wyjazdu urzędników przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Alexander Kazakov, Sputnik, Kremlin/Pool Photo via AP, Shutterstock/ Associated Press
  • Nowe prawo zamyka granice. Kogo dotyczy zakaz wyjazdu z Chin?
  • Pekin odpowiada na sankcje. Dlaczego Chiny wracają do izolacji?
  • "Sugerujemy odwołanie podróży". Nieoficjalne metody chińskich służb.

Nowe prawo zamyka granice. Kogo dotyczy zakaz wyjazdu z Chin?

Pekin zamyka drzwi swoim obywatelom, a w zasadzie chińskim elitom. Robi to oficjalnie i na dużą skalę. Nowe przepisy, zatwierdzone dekretem przez premiera Li Qianga, formalizują i zaostrzają zakaz wyjazdu z Chin dla ogromnej grupy obywateli. Bankier.pl informuje, że to już nie są nieoficjalne sugestie, ale twarde prawo, które prawnicy z kancelarii DLA Piper nazywają największą zmianą w chińskim prawie migracyjnym od ponad dekady.

Kogo to dotyczy w praktyce? Lista jest długa i nie kończy się na urzędnikach. Nowe regulacje obejmują:

  • wysokich i średnich rangą urzędników państwowych,
  • członków Komunistycznej Partii Chin,
  • kadrę menedżerską i pracowników państwowych koncernów,
  • pracowników sektora prywatnego, jeśli działają w branżach uznanych za strategiczne (np. technologia, AI),
  • pracowników akademickich i naukowców z instytutów badawczych,
  • personel państwowej służby zdrowia.

Co więcej, obostrzenia bardzo często dotykają też najbliższych członków rodziny – współmałżonków i dzieci. A co, jeśli ktoś złamie przepisy? Kary są surowe: od dotkliwych grzywien finansowych po czasowy lub nawet bezterminowy zakaz opuszczania kraju. W ten sposób inicjatywa prezydenta Xi Jinpinga chce wzmocnić kontrolę graniczną w Chinach i mieć pewność, że cenni specjaliści, kluczowe technologie i państwowe sekrety nie opuszczą granic państwa

Dlaczego Chiny wracają do izolacji?

To nie jest przypadkowy ruch. Wprowadzenie tak drastycznych ograniczeń to element szerszej strategii prezydenta Xi Jinpinga. Pekin w ten sposób buduje prawny mur, który ma chronić kraj przed zachodnimi sankcjami i wzmocnić jego pozycję w globalnej wojnie technologicznej ze Stanami Zjednoczonymi. Chodzi o to, by najcenniejsze aktywa – czyli ludzie i wiedza – nie opuszczały kraju.

Oficjalny komunikat, który towarzyszył dekretowi zatwierdzonemu przez premiera Li Qianga, mówi o potrzebie „ochrony suwerenności, stabilności i długofalowego rozwoju gospodarczego”. Jednak eksperci nie mają wątpliwości, o co toczy się gra. W praktyce zaostrzona kontrola graniczna w Chinach ma przede wszystkim zatrzymać w kraju kapitał oraz wykwalifikowanych specjalistów. Władze chcą mieć ich pod ścisłą kontrolą aparatu partyjno-państwowego, uniemożliwiając im wyjazd i pracę dla zagranicznej konkurencji.

Dla wielu obserwatorów to powrót do polityki izolacjonizmu, znanej z epoki Mao Zedonga, kiedy wyjazd z Chin był praktycznie niemożliwy.

Chiny mogą cofnąć się do realiów sprzed lat 90. W tym modelu zagraniczna podróż przestaje być podstawowym prawem obywatelskim, a staje się rzadkim przywilejem przydzielanym według uznania urzędników – ocenia Henry Gao, ekspert ds. prawa z Singapore Management University.

To fundamentalna zmiana, która odwraca trend otwierania się na świat, trwający od dekad.

"Sugerujemy odwołanie podróży". Nieoficjalne metody chińskich służb

Nowe, twarde prawo to jedno. Drugą, być może nawet bardziej niepokojącą stroną nowej rzeczywistości w Chinach, jest system nieformalnych nacisków. Okazuje się, że oprócz oficjalnych przepisów, obywatele od dawna zderzają się z niepisanymi zakazami i telefonami od anonimowych urzędników, które skutecznie zniechęcają do podróży.

Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś wykładowcą akademickim z Kantonu. Twoja praca nie ma nic wspólnego z tajemnicami państwowymi. Planujesz prywatną podróż do Stanów Zjednoczonych, żeby odwiedzić przyjaciółkę, która spodziewa się dziecka. Masz już kupione bilety. I nagle dzwoni telefon. Głos w słuchawce przedstawia się jako urzędnik imigracyjny i wywiera na tobie presję, byś odwołał lot. Straszy, że wyjazd do USA to zły pomysł, a tamtejsze służby mogą skonfiskować lub przeszukać twój prywatny laptop i telefon. Przerażony konsekwencjami, rezygnujesz z wyjazdu i tracisz 2 tysiące dolarów. To prawdziwa historia, która pokazuje, jak działa ten mechanizm.

To nie są odosobnione przypadki. Innym przykładem jest nieformalny zakaz wyjazdów do Japonii dla pracowników sektora państwowego. Pojawił się on po tym, jak japońska premier Sanae Takaichi wypowiedziała się na temat Tajwanu, co wywołało napięcia polityczne. Jeden z pracowników państwowego Bank of China w Pekinie wprost przyznał, że Japonia stała się celem, do którego wyjazdy są po prostu zabronione. Te nieoficjalne działania pokazują, że faktyczny zakaz wyjazdu z Chin może pojawić się w każdej chwili, nawet bez podstawy prawnej. To system, w którym formalna kontrola graniczna w Chinach jest uzupełniana przez psychologiczną presję i strach, czyniąc z podróży zagranicznej nieprzewidywalne i ryzykowne przedsięwzięcie.

CHINY BEZ CENZURY. AMBICJE, WYNALAZKI I KULTURA KTÓRA ZDOMINUJE ŚWIAT
USA czy Chiny? Tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa
Pytanie 1 z 10
W którym kraju mieszka więcej ludzi?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki