Spis treści
- AfD rośnie w siłę. Miller: Niemcy mają poważny problem
- Migracja napędza prawicę
- „To będzie temat także w Polsce”
- Miller: Rosja nie ma powodów, żeby zaatakować Polskę
- Rok do wyborów. Miller przewiduje polityczne trzęsienie ziemi
- Miller nie wyklucza zaskakujących sojuszy
- „Wszyscy usiądą przy jednym stoliku”
- „Polityka to dama nieodgadniona i kapryśna”
AfD rośnie w siłę. Miller: Niemcy mają poważny problem
Sukces AfD w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt wywołał polityczną burzę. Partia zdobyła niemal 44 proc. głosów. Leszek Miller uważa jednak, że nie należy automatycznie porównywać jej z NSDAP.
Zdaniem byłego premiera jednym z głównych powodów sukcesu AfD jest słabość niemieckich partii tradycyjnych.
– Nie widzę tam w tej chwili nikogo z przywódców na skalę Schmidta, Brandta, Kohla czy Adenauera – mówił Miller.
Jego zdaniem AfD dostała dzięki temu polityczne pole do działania. Jednocześnie podkreślił, że nazywanie jej partią neonazistowską jest jego zdaniem przesadne.
Migracja napędza prawicę
Według Millera najważniejszym paliwem dla AfD pozostaje jednak problem migracji.
Były premier wskazywał na rosnące niezadowolenie części Niemców z polityki migracyjnej. AfD może przy tym przekonywać wyborców, że nigdy wcześniej nie sprawowała władzy i nie odpowiada za decyzje poprzednich rządów.
– To hasło „nigdy nie rządziliśmy, jesteśmy rzeczywiście nowi” tworzy taką zbitkę pojęciową, która pozostaje na długo w pamięci wyborców – oceniał Miller.
Jego zdaniem temat migracji będzie jeszcze długo rozpalał europejską politykę.
„To będzie temat także w Polsce”
Miller uważa, że kolejnym wielkim tematem politycznym będzie stosunek do wojny w Ukrainie oraz przyszłych relacji z Rosją.
Jego zdaniem Europa może coraz mocniej dzielić się na tych, którzy będą chcieli zakończenia konfliktu i odbudowania kontaktów z Rosją, oraz tych, którzy będą domagali się dalszego twardego kursu wobec Moskwy.
– Jedni będą mówili, że nie da się usunąć z mapy świata takiego kraju jak Rosja i trzeba myśleć o wznowieniu rozmaitych kontaktów, a drudzy będą mówili, że nie – mówił były premier.
Według Millera ten spór może przed kolejnymi wyborami mocno podzielić również Polaków.
Miller: Rosja nie ma powodów, żeby zaatakować Polskę
Padło także pytanie o to, czy Rosja jest dla Polski egzystencjalnym zagrożeniem.
Odpowiedź Millera była jednoznaczna.
Były premier zwrócił uwagę, że – jego zdaniem – Rosja nie wysuwa wobec Polski żądań terytorialnych ani nie wskazuje na konieczność obrony rosyjskiej mniejszości w Polsce.
– Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego miałaby na nas Rosja napadać – powiedział.
Jednocześnie Miller przedstawił swoją wizję zakończenia wojny w Ukrainie. Jego zdaniem powojenna linia podziału może przebiegać mniej więcej w rejonie obecnej linii frontu.
– Taka będzie rzeczywistość – ocenił.
Rok do wyborów. Miller przewiduje polityczne trzęsienie ziemi
Dużo emocji wzbudziła rozmowa o przyszłych wyborach parlamentarnych w Polsce.
Miller zwrócił uwagę na możliwy paradoks. Jego zdaniem może dojść do sytuacji odwrotnej niż po poprzednich wyborach.
Wtedy PiS wygrał wybory, ale nie miał możliwości zbudowania większości. Teraz – zdaniem byłego premiera – może być odwrotnie.
– Platforma wygra, ale nie będzie miała zdolności koalicyjnej, a PiS będzie miał – przewidywał Miller.
To oznaczałoby, że nawet zwycięstwo w wyborach nie musi dać największej partii możliwości utworzenia rządu.
Miller nie wyklucza zaskakujących sojuszy
Były premier uważa, że po wyborach możliwe są nawet bardzo zaskakujące koalicje.
Jego zdaniem jedynym naprawdę nierealnym układem jest porozumienie Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim. Pozostałe warianty – jak przekonywał – można sobie wyobrazić.
– Jedyna koalicja naprawdę wykluczona. To jest Tusk-Kaczyński – stwierdził Miller.
Nie wykluczył natomiast powyborczego porozumienia między politykami różnych obozów.
W rozmowie pojawił się nawet scenariusz współpracy Tuska z Mateuszem Morawieckim lub Sławomirem Mentzenem.
„Wszyscy usiądą przy jednym stoliku”
Miller uważa również, że rozbicie prawicy może po wyborach okazać się dla niej korzystne.
Jego zdaniem, jeśli mandaty różnych ugrupowań prawicowych pozwolą zbudować większość, politycy mogą ostatecznie znaleźć wspólny język.
– Jeżeli mandaty Brauna dadzą Kaczyńskiemu większość, to panowie padną sobie w objęcia i będą serdecznymi przyjaciółmi – powiedział były premier.
To pokazuje, jak nieprzewidywalna może być polska polityka po wyborach.
„Polityka to dama nieodgadniona i kapryśna”
Do wyborów pozostał jeszcze rok. Miller przestrzega więc przed przesądzaniem wyniku już dziś.
– Polityka to jest dama nieodgadniona i kapryśna, jednych szybko nagradza, drugich strąca w niebyt – mówił.
Jego zdaniem w ciągu najbliższych miesięcy może wydarzyć się jeszcze bardzo wiele. Nowe afery, kryzysy czy nieoczekiwane wydarzenia mogą zmienić układ sił.
Były premier nie ma jednak złudzeń, że kampania będzie spokojna.
– Te wybory będą twardą walką o najwyższą stawkę, czyli o władzę – ocenił Miller.
Na uwagę Huberta Biskupskiego, że politycy powinni przecież walczyć o to, by uczynić Polskę lepszą, Miller odpowiedział bez ogródek.
– Tak będziemy słyszeli, ale Pan i ja jesteśmy na tyle ludźmi doświadczonymi, żeby zedrzeć tę warstwę taką kolorową, reklamową i popatrzeć, co tam dalej jest. No i widzimy bardzo niskie instynkty – powiedział były premier.