Kryzys emerytalny jest faktem. Ekspert radzi... dbać o zdrowie

Nad Polską wisi widmo głębokiego kryzysu emerytalnego. Bartosz Marczuk, ekspert Instytutu Sobieskiego, alarmuje, że przyszłe emerytury mogą spaść do zaledwie 20 - 30% ostatniej pensji. Dla wielu oznacza to świadczenie na poziomie 1500 zł. Ekspert ma jednak konkretny plan ratunkowy.

Bartosz Marczuk trzyma książkę o unikaniu katastrofy emerytalnej. O kryzysie demograficznym przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Art Service / Super Express
  • Głęboki kryzys demograficzny i załamanie proporcji osób pracujących do emerytów.
  • Prognozowany drastyczny spadek przyszłych emerytur do 20-30% pensji, czyli około 1500 zł.
  • Rekomendacje dla obywateli: dłuższa praca, dodatkowe oszczędzanie i dbanie o zdrowie.
  • Propozycja reform dla rządu: zachęty finansowe, powiązanie emerytur z dzietnością i dopiero na końcu dyskusja o wieku emerytalnym.

Żeby zrozumieć, dlaczego system emerytalny, który działał przez dekady, nagle znalazł się na skraju zapaści, musimy cofnąć się w czasie. Kiedyś, w krajach rozwiniętych, na jednego emeryta pracowało aż dziesięć osób. Składki wpłacane przez tak liczną grupę z nawiązką wystarczały na świadczenia dla seniorów. System działał tak dobrze, że noblista Paul Samuelson nazwał go "ósmym cudem świata". Problem w tym, że ten cud opierał się na jednym założeniu: wysokiej dzietności.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Główną przyczyną nadchodzącego kryzysu emerytalnego jest katastrofalna sytuacja demograficzna, która całkowicie odwraca proporcje między pracującymi a seniorami. Jak alarmuje podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu Bartosz Marczuk, ekspert Instytutu Sobieskiego i były wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, prognozy dla Polski są bezlitosne. W przyszłości na dziesięciu pracujących Polaków będzie przypadać nie jeden, a od pięciu do nawet siedmiu emerytów. To prosta matematyka – coraz mniej osób będzie musiało finansować świadczenia dla coraz większej grupy seniorów. To przepis na katastrofę.

Ile wyniesie przyszła emerytura? Ekspert podaje kwoty

Najważniejsze pytanie brzmi: ile pieniędzy tak naprawdę dostaniemy na starość? Dziś emerytura to średnio około 50% ostatniej pensji. To tzw. stopa zastąpienia. Nie jest to może kwota marzeń, ale pozwala na w miarę godne życie. Problem w tym, że ten wskaźnik będzie dramatycznie spadał. Według analiz przedstawionych przez Bartosza Marczuka, za 30-40 lat stopa zastąpienia skurczy się do zaledwie 20-30%.

Przełóżmy to na konkretne liczby. Marczuk prognozuje, że przyszłe emerytury z samego publicznego systemu mogą wynieść zaledwie około 1500 zł. To kwota, która już dziś nie gwarantuje bezpieczeństwa finansowego, a za kilkadziesiąt lat będzie oznaczała po prostu biedę. Problem ten w szczególny sposób dotknie kobiety, których świadczenia już teraz są niższe – dane z 2025 roku pokazywały średnią emeryturę na poziomie 3000 zł brutto dla kobiet i 5000 zł brutto dla mężczyzn. Taka perspektywa wymaga działania, a nie chowania głowy w piasek.

Co zrobić, żeby mieć wyższą emeryturę?

Perspektywa otrzymywania 1500 zł miesięcznie jest, delikatnie mówiąc, niepokojąca. Jednak zamiast załamywać ręce, warto posłuchać rad eksperta, który podkreśla, że nie jesteśmy w tej sytuacji bezbronni. Marczuk w swojej książce „Jak uniknąć emerytalnej katastrofy” przedstawia kilka filarów, na których każdy z nas powinien oprzeć swoje myślenie o finansowej przyszłości. To konkretne działania, które można podjąć już dziś. Oto najważniejsze z nich:

  • Pracuj i płać składki do ZUS. Choć system publiczny ma problemy, nie zbankrutuje. Każdy rok opłacania składek buduje nasz kapitał emerytalny.
  • Przygotuj się na dłuższą pracę. To może być najskuteczniejszy sposób na podniesienie świadczenia. Jak wylicza ekspert: „Kobieta, która pracuje dłużej 5 lat, może liczyć na o 49% wyższą emeryturę”. To ogromna różnica.
  • Oszczędzaj dodatkowo. Sam ZUS nie wystarczy. Programy takie jak Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) to jedno z najprostszych narzędzi do budowania dodatkowego kapitału na starość.
  • Dbaj o zdrowie i ucz się przez całe życie. Dłuższa praca będzie możliwa tylko wtedy, gdy będziemy w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, a nasze kompetencje będą aktualne na rynku pracy.
  • Buduj relacje. Wsparcie rodziny i przyjaciół to kapitał, którego nie da się przeliczyć na pieniądze, a który na starość może okazać się bezcenny.

W kontekście niskich prognoz przyszłych emerytur, dobrowolne wydłużenie aktywności zawodowej, nawet bez zmiany ustawowego wieku emerytalnego, staje się jedną z najskuteczniejszych strategii na uniknięcie ubóstwa.

Jak rząd może zreformować system emerytalny?

Indywidualne działania są kluczowe, ale nie rozwiążą problemu w skali całego kraju. Potrzebne są też odważne i przemyślane decyzje na szczeblu rządowym. Marczuk proponuje trzyetapową strategię, która mogłaby stać się mapą drogową dla rządu Donalda Tuska. Co ważne, jego plan nie zaczyna się od najbardziej kontrowersyjnej kwestii, czyli podniesienia wieku emerytalnego.

Ekspert sugeruje następującą kolejność działań:

  • Najpierw zachęty, nie przymus. Zamiast zmuszać ludzi do dłuższej pracy, należy ich do tego skutecznie zachęcić. Jak? Na przykład poprzez wprowadzenie dodatku w wysokości 12 000 zł rocznie dla osób, które zdecydują się pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego. Innym pomysłem jest przekierowanie płaconej przez nich składki rentowej w całości na ich konto emerytalne.
  • Powiązanie emerytur z dzietnością. System, w którym rodzenie i wychowywanie dzieci nie ma żadnego przełożenia na wysokość przyszłej emerytury, jest niesprawiedliwy. Marczuk proponuje wprowadzenie specjalnych premii dla matek za każde urodzone dziecko, które byłyby doliczane do ich świadczenia. To forma docenienia wysiłku włożonego w podtrzymanie systemu.
  • Dopiero na końcu rozmowa o wieku emerytalnym. Po wprowadzeniu systemu realnych zachęt finansowych i powiązaniu świadczeń z dzietnością, przyjdzie czas na rozpoczęcie odpowiedzialnej debaty publicznej. Dyskusja o podwyższeniu i zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 65 lat będzie możliwa dopiero wtedy, gdy obywatele zobaczą, że państwo najpierw oferuje im realne korzyści.

Jak podsumowuje sam ekspert, taka strategia, oparta na zachętach i docenieniu wysiłku rodzicielskiego, ma szansę przynieść efekt i pozwolić uniknąć katastrofy, która wisi nad systemem. To plan, który daje nadzieję, że głodowe emerytury nie muszą być naszą przyszłością.

KARPACZ 2026 Bartosz Marczuk
Quiz. Banknoty PRL-u. Czy pamiętasz stare pieniądze? 10/10 zdobędą tylko najlepsi!
Pytanie 1 z 10
Na początek coś prostego. Jaki był nominał tego banknotu?
Banknot

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki