Spis treści
Kto i ile ukrywa? Gigantyczne pieniądze bez kontroli
Sprawa wiceministra Rasia to nie wyjątek, a raczej reguła. Okazuje się, że kluczowi urzędnicy w rządzie Donalda Tuska, którzy podejmują decyzje warte setki miliardów złotych, mogą trzymać swoje majątki w tajemnicy. To rodzi poważne pytania o potencjalny konflikt interesów.
Dobrym przykładem jest wiceminister finansów Jarosław Neneman. Media donosiły, że w przeszłości pracował dla branży piwnej, a teraz w ministerstwie odpowiada za nowe stawki akcyzy na alkohol – znacznie bardziej dotkliwe dla producentów wódki niż piwa. Jego oświadczenia majątkowego Ministerstwo Finansów jednak nie opublikowało. W tym samym resorcie pracuje wiceminister Hanna Majszczyk, jedna z najważniejszych osób w państwie, która planuje cały budżet Polski, czyli wydatki rzędu 900 mld zł rocznie. Jej majątek również jest niejawny.
Brak publicznego wglądu w oświadczenia majątkowe wiceministrów jest szczególnie niepokojący, gdy weźmiemy pod uwagę, że odpowiadają oni za wydatkowanie setek miliardów złotych.
Na liście osób, których stanu posiadania nie możemy sprawdzić, są też:
- Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceszefowa MON, której podlega 700 mld zł na modernizację armii (jej oświadczenie jest dostępne tylko dlatego, że wcześniej była ministrem w KPRM).
- Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych nadzorujący państwowy przemysł zbrojeniowy.
- Wojciech Wrochna, wiceminister energii odpowiedzialny za budowę elektrowni jądrowych w Polsce.
Wszyscy oni zarządzają strategicznymi dla państwa obszarami i gigantycznymi pieniędzmi. Mimo to, obywatele nie mają możliwości zweryfikowania, czy ich prywatne interesy nie stoją w sprzeczności z pełnioną funkcją.
Ministerstwa tłumaczą się przepisami. Ustawa antykorupcyjna z luką
Zapytaliśmy ministerstwa, dlaczego nie publikują oświadczeń majątkowych kluczowych urzędników. Odpowiedź jest prosta: bo nie muszą. Resorty zasłaniają się przepisami ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.
Jak wyjaśnia "Rzeczpospolitej" Ministerstwo Aktywów Państwowych, informacje zawarte w oświadczeniach majątkowych wiceministrów są traktowane jak tajemnica prawnie chroniona o klauzuli "zastrzeżone".
Zgodnie z ustawą publikacja oświadczeń majątkowych wymaga pisemnej zgody osoby składającej oświadczenie – tłumaczy resort.
To oczywista furtka, z której wiceministrowie rządu Tuska chętnie korzystają. Problem w tym, że nie wszyscy. Okazuje się, że niektóre ministerstwa, jak resort klimatu czy spraw wewnętrznych i administracji, nie mają problemu z transparentnością i publikują oświadczenia wszystkich członków kierownictwa. To pokazuje, że jawność jest kwestią dobrej woli, a nie twardego zakazu.
Eksperci alarmują, że taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia. Szymon Osowski z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska nie ma wątpliwości, że przepisy trzeba natychmiast zmienić.
Wiele wrażliwych procesów legislacyjnych jest prowadzonych nie tyle na poziomie ministra, lecz właśnie wiceministra i dobrze byłoby móc sprawdzić, czy nie dochodzi do jakiegoś konfliktu interesów – podkreślił.
Zdaniem specjalistów obecna ustawa antykorupcyjna jest niespójna i pełna luk, co politycy wykorzystują do ukrywania swojego stanu posiadania przed opinią publiczną. To właśnie ten prawny bałagan sprawia, że dyrektor publicznego przedszkola musi ujawniać swój majątek, a wiceminister obracający miliardami – już nie.
Co dalej z jawnością? Projekty ustaw w sejmowej zamrażarce
Politycy doskonale wiedzą o problemie. Na początku obecnej kadencji Sejmu dwa największe kluby – Koalicja Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość – złożyły bardzo podobne projekty ustaw. Zakładały one, że jawność majątków polityków, w tym prezydenta, premiera i ministrów, stanie się wreszcie regułą, a nie wyjątkiem zależnym od ich dobrej woli.
Niestety, na zapowiedziach się skończyło. Oba projekty, które miały naprawić wadliwą ustawę antykorupcyjną i zwiększyć transparentność życia publicznego, utknęły w sejmowej zamrażarce. Zapał do zmian najwyraźniej osłabł, a problem pozostał. Bez twardych, jednoznacznych przepisów wiceministrowie wciąż mogą podejmować decyzje warte miliardy, nie pokazując obywatelom, ile sami mają na koncie.
