Spis treści
Rząd dostał prognozę, ale jej nie pokazuje
Co czeka Polaków ogrzewających domy pelletem? Tego na razie dokładnie nie wiadomo. Ministerstwo Energii otrzymało opracowanie zatytułowane „Analiza aktualnych cen pelletu drzewnego w Polsce 2025–2026 oraz prognoza na sezon grzewczy 2026–2027”.
Dokument przygotowała Polska Rada Pelletu. O jego udostępnienie poprosił analityk branży OZE Jacek Werder. Resort odmówił, tłumacząc, że analiza nie stanowi informacji publicznej.
To właśnie prognoza cen wzbudza największe emocje. Według nieoficjalnych informacji przedstawianych podczas spotkania Ministerstwa Energii z przedstawicielami branży najczarniejszy scenariusz zakłada, że cena pelletu może sięgnąć 4–5 tys. zł za tonę.
Zastrzeżenie jest bardzo ważne, bo nie wiadomo, czy te liczby rzeczywiście pochodzą z raportu Polskiej Rady Pelletu.
Nawet 20 tys. zł za ogrzewanie domu
Dla właścicieli domów taka podwyżka byłaby prawdziwym ciosem.
Przeciętny dom o powierzchni 120–150 mkw. potrzebuje około 3–4 ton pelletu na sezon. Jeżeli tona kosztowałaby 5 tys. zł, rachunek za paliwo wyniósłby nawet 15–20 tys. zł.
To byłby gigantyczny wzrost. Obecnie przy cenie około 2 tys. zł za tonę ogrzewanie takiego domu kosztuje około 6–8 tys. zł za sezon.
Nawet przy bardziej umiarkowanym scenariuszu, czyli cenie 3 tys. zł za tonę, trzeba byłoby wydać około 9–12 tys. zł.
Eksperci studzą emocje
Czy rzeczywiście czeka nas pellet po 5 tys. zł? Branżowi eksperci, z którymi rozmawiała redakcja, są sceptyczni wobec najbardziej pesymistycznego wariantu.
Problem jednak istnieje. W Polsce szybko przybywa kotłów na pellet, a podaż surowca nie rośnie w takim samym tempie.
– Pellet stał się ofiarą swojego sukcesu – można podsumować sytuację na rynku.
Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła PORT PC, zwraca uwagę, że problemy na rynku pelletu były sygnalizowane już wcześniej.
Rosnący popyt spotyka się z ograniczoną podażą. Dodatkowo część produkcji dużych dostawców trafia na eksport do innych krajów Europy. Jeżeli polskie zapotrzebowanie będzie nadal rosło, presja na ceny może się utrzymać.
Polacy sami napędzili popyt
Jednym z powodów problemu jest boom na kotły pelletowe.
W 2025 roku w programie „Czyste Powietrze” około 77 proc. wniosków dotyczących wymiany źródła ciepła dotyczyło kotłów na pellet i drewno.
Państwo dopłacało do takich urządzeń nawet 8 tys. zł. Polaków dodatkowo przyciągała stosunkowo niska cena paliwa.
Na początku 2025 roku tona wysokiej jakości pelletu A1 kosztowała około 1200–1500 zł. Dziś ceny są znacznie wyższe.
Według UOKiK kotły na pellet i drewno są obecnie wykorzystywane przez około 450 tys. gospodarstw domowych. To o ponad 90 tys. więcej niż w 2023 roku.
„Turystyka pelletowa” ruszyła pełną parą
W pewnym momencie sytuacja zrobiła się tak nerwowa, że Polacy zaczęli szukać pelletu za granicą.
W Niemczech i Czechach można było znaleźć paliwo w cenie około 2 tys. zł za tonę. W Polsce niektóre składy miały problem z dostępnością towaru.
Sprzedawcy informowali, że transporty są niemal natychmiast wyprzedawane, a klienci muszą zapisywać się na dostawy.
W lipcu średnia cena pelletu A1 wynosiła około 2018 zł za tonę. Na początku września na Śląsku niektórzy sprzedawcy żądali nawet 2400 zł, choć później ceny wróciły w okolice 2 tys. zł.
Dziś sytuacja jest spokojniejsza. Ceny krajowego i zagranicznego pelletu wyrównały się, a część klientów zdążyła już zrobić zapasy.
Rząd sprawdzał, czy ktoś nie zawyża cen
Wakacyjny skok cen zaniepokoił również rząd. Ministerstwo Energii zwróciło się do UOKiK o sprawdzenie, czy podwyżki mają uzasadnienie rynkowe.
Kontrola nie wykazała jednak zmowy producentów.
UOKiK wskazał przede wszystkim na rosnący popyt, który nie jest odpowiednio szybko zaspokajany przez krajową produkcję.
Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział natomiast działania mające zwiększyć ilość pelletu dostępnego na rynku. Resort rozmawia w tej sprawie m.in. z Polską Radą Pelletu i Lasami Państwowymi.
Szukają zamiennika dla drogiego pelletu
Polacy nie czekają bezczynnie. Coraz więcej osób interesuje się tańszymi zamiennikami.
Jednym z nich jest pellet ze słomy, którego tona kosztuje około 600–900 zł. Pojawia się także pomysł wykorzystania owsa. Tona zboża kosztuje około 600–800 zł.
Brzmi kusząco, ale eksperci ostrzegają przed pochopnym wrzucaniem takich paliw do kotła.
Kotły dofinansowane z programu „Czyste Powietrze” są certyfikowane dla określonych rodzajów paliwa i konkretnych parametrów emisji.
– To, że coś można wsypać do podajnika i spalić, nie oznacza, że kocioł nadal spełnia wymagania, na podstawie których otrzymał certyfikat i publiczną dotację – ostrzega Paweł Lachman.
Czy czeka nas pellet po 5 tys. zł?
Na razie nie ma pewności, że pellet rzeczywiście zdrożeje do 4–5 tys. zł za tonę. To najbardziej pesymistyczny, nieoficjalny scenariusz, którego nie potwierdzono jako prognozy zawartej w analizie PRP.
Ryzyko wzrostu cen jednak istnieje. Liczba użytkowników kotłów pelletowych rośnie, a podaż surowca pozostaje ograniczona.
Analitycy zaznaczają, że dla setek tysięcy polskich gospodarstw domowych cena pelletu będzie w tym sezonie jednym z najważniejszych wydatków. A jeśli zima znów okaże się wyjątkowo mroźna, rachunki za ogrzewanie mogą mocno uderzyć po kieszeni.