Spis treści
Spór w rządzie o KPO. "To przez podziały partyjne"
Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko stwierdził w rozmowie z Łukaszem Trybulskim z "Super Biznesu", że choć Krajowy Plan Odbudowy to ogromny sukces gospodarczy, to w rządzie Donalda Tuska brakuje zgody co do jego promowania. Zdaniem polityka Polski 2050, program, który napędza polską gospodarkę, cierpi na kryzys wizerunkowy, a inwestycje realizowane dzięki unijnym miliardom nie są odpowiednio komunikowane Polakom. Winą za ten stan rzeczy obarcza… największego koalicjanta.
Zdaniem wiceministra Szyszko, za ten komunikacyjny kryzys odpowiadają wewnętrzne spory w koalicji rządzącej, a konkretnie podział ról między Polską 2050 a Koalicją Obywatelską. Polityk wprost przyznaje, że rząd robi za mało, by chwalić się efektami KPO. W rozmowie z Super Biznesem wyjaśnił, co jego zdaniem jest źródłem problemu.
Uważam, że to dlatego, że za KPO odpowiada Polska 2050, a nie Koalicja Obywatelska. A za politykę komunikacyjną rządu odpowiada Koalicja Obywatelska. I uważam, że przez podziały partyjne i partykularyzmy partyjne w tym rządzie KPO nie jest komunikowane tak jak powinno być i jest to bardzo smutne – stwierdził Jan Szyszko.
W ten sposób wiceminister z Polski 2050 sugeruje, że partyjne interesy biorą górę nad rzetelną informacją o sukcesie, który - według niego - jest wspólnym dziełem całego rządu.
Na co pójdą ostatnie miliardy z KPO
Pomimo wewnętrznych tarć, machina finansowa związana z Krajowym Planem Odbudowy nie zwalnia tempa. Jan Szyszko jest przekonany, że już we wrześniu 2026 roku Polska złoży ostatni wniosek o płatność na kwotę 54 miliardów złotych. Co więcej, nie ma żadnych obaw o jego akceptację przez Komisję Europejską.
Nie mam żadnych wątpliwości, że Komisja Europejska zaakceptuje ten wniosek i tym samym będziemy mogli już z całą pewnością i post factum powiedzieć, że wykorzystaliśmy 100% naszej alokacji z Krajowego Planu Odbudowy – zapowiada.
To o tyle istotne, że jeszcze w 2023 roku pełne wykorzystanie tych środków stało pod dużym znakiem zapytania. Jak podkreśla Szyszko, KPO z "politycznego problemu stał się gospodarczym sukcesem". Pieniądze z tego programu już teraz finansują kluczowe dla kraju projekty.
Wskazał też na największe projekty inwestycyjne, które dzieją się teraz w Polsce, a które są finansowane w dużej mierze ze środków z Krajowego Planu Odbudowy. Chodzi między innymi o:
- budowę elektrowni wiatrowych na Bałtyku,
- budowę najdłuższego tunelu kolejowego w Polsce (Podłęże-Piekiełko),
- stworzenie 50 tysięcy miejsc w żłobkach w całym kraju,
- doprowadzenie szerokopasmowego internetu do większości domów.
Dlaczego Polska jest pomijana w Europie? Jan Szyszko mówi o "chorobie elit"
Wiceminister odniósł się również do niedawnego incydentu z pominięciem Polski przy tworzeniu grupy Renu – ważnego gremium dyskutującego o przyszłości Unii Europejskiej. Po jego formalnej interwencji do grupy dołączono przedstawicieli naszego regionu, ale zdaniem polityka to nie rozwiązuje problemu.
Jan Szyszko uważa, że pomijanie Polski to objaw choroby, na którą cierpią zachodnioeuropejskie elity, nieprzyzwyczajone do partnerskiego traktowania naszego regionu. Według niego, problem leży w mentalności części zachodnich decydentów, którzy pamiętają czasy, gdy Polska aspirowała do Unii i nie była traktowana jako równorzędny partner.
To jest raczej objaw choroby, na którą zdaje się duża część europejskich elit chorować. A ta choroba jest taka, że powoduje przeświadczenie, że nie warto słuchać kogokolwiek, kto robi biznes, kto jest naukowcem, kto jest wysokiej klasy specjalistą, ale akurat urodził się na wschód od Odry – gorzko komentuje Szyszko.
Wskazuje, że w pierwotnym, 50-osobowym składzie grupy Renu znalazł się tylko jeden przedstawiciel z 13 państw, które dołączyły do UE w 2004 roku lub później. Jego zdaniem to dowód na "systemowe skrzywienie", które szkodzi całej Unii.
Wspólna lista na wybory 2027? "To scenariusz na przegraną"
Na koniec Łukasz Trybulski zapytał wiceministra o przyszłość polskiej sceny politycznej i wybory parlamentarne w 2027 roku. Pytany o pomysł wspólnej listy całej obecnej koalicji rządzącej, Szyszko nie pozostawił suchej nitki na tej koncepcji. Jego odpowiedź była krótka i jednoznaczna: "Jeżeli chce przegrać wybory, to tak".
Według Jana Szyszko, wspólna lista obecnej koalicji rządzącej w wyborach w 2027 roku to pewna droga do przegranej i oddania władzy. Jego zdaniem, taki manewr byłby jedynie "scenariuszem przetrwalnikowym dla konkretnych posłów", a nie strategią na zwycięstwo.
Polityk Polski 2050 argumentuje, że aby zatrzymać skrajną prawicę, wyborcom trzeba dać zróżnicowaną ofertę. Podkreśla, że "jedna lista nigdy w Polsce wyborów nie wygrała" i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Zadeklarował gotowość do budowania centrowej koalicji, ale zaznaczył, że nie może być ona oparta na "zgniłych kompromisach i ochronie stołków".