- Tysiące seniorów, którzy przeszli na wcześniejsze emerytury, nie doczekają się zapowiadanych przeliczeń świadczeń przez ZUS w czerwcu.
- Problem dotyczy głównie kobiet z roczników 1954–1959 oraz mężczyzn z lat 1949–1952 i 1954, których emerytury zostały pomniejszone.
- Opóźnienia wynikają z braku gotowych przepisów i prawdopodobnie z braku środków w budżecie państwa.
- Sprawdź, dlaczego rząd wstrzymuje zmiany i co to oznacza dla Twojej emerytury!
To miał być przełom dla tysięcy seniorów, a jest rozczarowanie. Jak informuje „Fakt”, Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie ruszy w czerwcu z przeliczeniem świadczeń dla osób, które przeszły na wcześniejsze emerytury i dziś dostają zaniżone wypłaty. Powód? Brak gotowych przepisów i pieniędzy w budżecie.
Wcześniejsze emerytury pod lupą. Kto stracił?
Problem dotyczy nawet 150–200 tys. osób, które przed laty skorzystały z możliwości przejścia na wcześniejsze emerytury. Chodzi głównie o kobiety z roczników 1954–1959 oraz mężczyzn urodzonych w latach 1949–1952 i w 1954 roku.
Polecany artykuł:
Mechanizm był prosty, ale dla wielu bolesny w skutkach. Gdy po osiągnięciu wieku emerytalnego seniorzy wystąpili o emeryturę powszechną, Zakład Ubezpieczeń Społecznych pomniejszył ich świadczenia o wcześniej wypłacone kwoty. W efekcie dziś dostają mniej, niż się spodziewali.
Emeryci walczą w sądach i wygrywają
Wielu poszkodowanych nie pogodziło się z decyzjami ZUS i zaczęło składać odwołania. Część spraw kończy się wygraną seniorów, co tylko pokazuje skalę problemu.
Rząd zapowiadał systemowe rozwiązanie – specjalną ustawę, która miała uporządkować sytuację i doprowadzić do przeliczenia świadczeń. Zgodnie z wcześniejszymi planami, przeliczenia miały ruszyć już w czerwcu 2026 roku.
Przeliczenia nie będzie. Resort tłumaczy się „złożonością”
Na dziś wiadomo jedno – przeliczenia nie ruszą. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przyznaje, że projekt ustawy wciąż jest analizowany, a prace się przeciągają.
Resort tłumaczy to skomplikowaną materią i koniecznością dokładnych wyliczeń. W praktyce oznacza to jednak, że tysiące osób nadal będą dostawać niższe świadczenia.
„Chodzi o pieniądze”. Ekspert nie ma wątpliwości
Zdaniem ekspertów powód opóźnień może być bardziej prozaiczny.
– Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – mówi w rozmowie z „Faktem” dr Andrzej Hańderek, radca prawny.
Jak podkreśla, podobny problem rozwiązano już wcześniej w przypadku rocznika 1953. Wtedy wystarczyła jedna ustawa, by przeliczyć emerytury i wypłacić wyrównania. Teraz jednak rząd nie zdecydował się na podobny krok.
Problem może być większy niż się wydaje
Co więcej, sprawa nie dotyczy tylko wskazanych roczników. Według ekspertów grupa poszkodowanych może być znacznie szersza i obejmować także osoby urodzone nawet do 1968 roku – w tym nauczycieli, górników czy pracowników w szczególnych warunkach.
To oznacza potencjalnie ogromne koszty dla budżetu państwa – i właśnie to może blokować decyzje.
Co dalej z emeryturami?
Na dziś nie ma konkretnej daty, kiedy przepisy wejdą w życie. Ministerstwo podkreśla, że ostateczny kształt ustawy zależy od dalszych prac legislacyjnych.
Dla seniorów oznacza to jedno: na razie nie mogą liczyć na szybkie przeliczenie wcześniejszych emerytur. A to oznacza kolejne miesiące – a być może lata – z niższymi świadczeniami.