Trudny dojazd do pracy, szkoły i lekarza. Klimczak grzmi: „10 milionów Polaków będzie miało problem”

Miały być nowe autobusy, więcej połączeń i ratunek dla mieszkańców komunikacyjnych „białych plam”. Ustawa trafiła jednak na biurko Karola Nawrockiego i została zawetowana. Dariusz Klimczak nie kryje oburzenia. Minister infrastruktury twierdzi, że skutki decyzji prezydenta odczuje nawet 10 mln Polaków.

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak w okularach i ciemnej marynarce. O sporze o transport przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: ART SERVICE Dariusz Klimczak
  • Prezydent Karol Nawrocki zawetował kluczową ustawę o transporcie publicznym, która miała zrewolucjonizować połączenia i zlikwidować komunikacyjne „białe plamy”.
  • Minister Dariusz Klimczak alarmuje, że ta decyzja dotknie 10 milionów Polaków, pogłębiając ich problemy z dojazdem do pracy, szkoły i lekarza.
  • Poznaj prawdziwe powody kontrowersyjnego weta prezydenta i dowiedz się, co to oznacza dla przyszłości dostępu do transportu publicznego w całej Polsce.

Spór o transport zbiorowy w Polsce gwałtownie się zaostrza. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała zmienić zasady organizowania publicznego transportu i pomóc mieszkańcom miejscowości, w których dostęp do autobusów jest dziś mocno ograniczony lub nie ma go wcale. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak uważa, że decyzja głowy państwa uderzy przede wszystkim w mieszkańców wsi i małych miejscowości.

10 milionów Polaków nadal będzie miało problem z dojazdem do pracy, szkoły, lekarza czy urzędu – napisał Klimczak na platformie X. Jak dodał, „białe plamy komunikacyjne nie mają barw politycznych, mają za to konkretny adres i dotyczą konkretnych ludzi”. Minister użył jeszcze mocniejszych słów: – Można zawetować ustawę, ale nie można zawetować potrzeb 10 milionów Polaków. Nie można zawetować ich prawa do normalnego życia i swobodnego przemieszczania się.

Karol Nawrocki mówi „weto”. Poszło o umowy z przewoźnikami

Prezydent ma jednak zupełnie inną ocenę przepisów. Jednym z powodów weta było skrócenie maksymalnego okresu umów z przewoźnikami z 10 do 5 lat. Zdaniem Karola Nawrockiego takie rozwiązanie zamiast poprawić komunikację mogłoby doprowadzić do likwidacji kolejnych połączeń, ponieważ firmy transportowe straciłyby gwarancję odpowiednio długiej współpracy. To nie pierwszy konflikt o podobne rozwiązanie. Kancelaria Prezydenta przypomniała, że w listopadzie ubiegłego roku Nawrocki zawetował przepisy przewidujące skrócenie okresu umów jeszcze mocniej – z 10 do 3 lat.

Dariusz Klimczak przekonuje natomiast, że najnowsza wersja ustawy była efektem dwóch lat pracy i konsultacji z ekspertami oraz samorządowcami.

Naprawdę jestem zaskoczony, ponieważ była to merytorycznie bardzo dobrze przygotowana ustawa. Skonsultowana, mająca poparcie ekspertów, samorządowców – powiedział minister w rozmowie z PAP.

Minimum cztery połączenia dziennie. Tak miała zmienić się komunikacja

Najważniejszym założeniem ustawy było stworzenie mechanizmu, który miał ograniczyć wykluczenie komunikacyjne. Według Klimczaka nowe przepisy gwarantowały minimum cztery pary połączeń dziennie między gminami i powiatami.

Zmiany miały objąć również bezpieczeństwo. Przewidziano m.in. limit wieku autobusów oraz obowiązek wyposażenia pojazdów w pasy bezpieczeństwa. Samorządy województw miały natomiast koordynować przewozy, aby ograniczyć sytuacje, w których autobusy różnych przewoźników kursują w podobnych godzinach na tych samych trasach, podczas gdy inne miejscowości pozostają bez połączeń. Zdaniem Klimczaka właśnie lepsza koordynacja pozwoliłaby uruchomić więcej kursów i objąć transportem publicznym kolejne miejscowości.

Autobus nie dojeżdża? Gmina miała wysłać samochód

Jednym z najbardziej nietypowych rozwiązań miał być transport na żądanie. Dotyczyłby przede wszystkim mieszkańców najmniejszych i najbardziej oddalonych miejscowości, gdzie uruchomienie regularnej linii autobusowej jest trudne lub nieopłacalne.

W wyjątkowych sytuacjach gmina mogłaby organizować przejazd samochodem osobowym, finansowany z rządowego funduszu. Klimczak jako przykład wskazał możliwość dotarcia do lekarza przez osobę mieszkającą w miejscu, do którego nie docierają regularne autobusy.

Wzorowaliśmy się na najlepszych rozwiązaniach europejskich. Ustawa dotycząca transportu zbiorowego w Polsce nie była nowelizowana od 16 lat – mówił minister. Jak dodał, po dwóch latach prac powstał kompleksowy dokument, który został przez prezydenta „wyrzucony do kosza”.

Klimczak ostro o decyzji Nawrockiego. Co teraz z ustawą?

Szef resortu infrastruktury nazwał weto jedną z najbardziej absurdalnych decyzji podjętych przez Karola Nawrockiego. Jego zdaniem wraz z projektem przepadły nie tylko dwa lata pracy resortu i ekspertów, ale przede wszystkim nadzieje mieszkańców pozbawionych regularnej komunikacji.

Na razie nie wiadomo, czy Ministerstwo Infrastruktury przygotuje kolejne podejście do przepisów. Dariusz Klimczak przyznał, że chce najpierw rozmawiać z prezydentem. Ocenił przy tym, że Karol Nawrocki mógł zostać wprowadzony w błąd przez swoich doradców.

EKG 2026 - Adam Wawrzyniak, członek zarządu PKP Intercity
QUIZ PRL. Marnotrawstwo i niegospodarność w PRL-u. Te absurdy z czasów PRL przebiły aferę KPO
Pytanie 1 z 15
Jaki system gospodarczy funkcjonował w PRL, sprzyjający marnotrawstwu?
QUIZ PRL. Marnotrawstwo i niegospodarność w PRL-u. Te absurdy z czasów PRL przebiły aferę KPO

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki